Nasza debata jak sprawić, żeby lepiej nam się oddychało

    Nasza debata jak sprawić, żeby lepiej nam się oddychało

    Materiał partnera

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Nasza debata jak sprawić, żeby lepiej nam się oddychało
    1/8
    przejdź do galerii
    Wredakcji „Dziennika Łódzkiego” odbyła się 8 listopada debata poświęcona stanowi powietrza, jakim oddychamy w województwie łódzkim i ocenie dotychczasowych wysiłków w zakresie poprawy jakości powietrza. Uczestnicy debaty starali się opowiedzieć na następujące pytania:
    1. Jaki jest stan powietrza w miastach Łódzkiego?

    2. Jak poprawić stan powietrza w województwie łódzkim - czy dotychczasowe wysiłki są wystarczające, czy też potrzebne są działania bardziej radykalne?

    3. Czy obecne wsparcie na rzecz modernizacji systemów ogrzewania jest wystarczające? Co jeszcze można w tym zakresie zrobić?

    W debacie uczestniczyli: Piotr Maks - Łódzki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, Bartłomiej Świątczak - kierownik Wydziału Monitoringu Środowiska Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Łodzi, Bohdan Cezary Dzierżek - wiceprezes Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi, Michał Baryła - p.o.
    dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa w Departamencie Spraw Społecznych Urzędu Miasta Łodzi, Tomasz Pilaszek z Departamentu Rolnictwa i Ochrony Środowiska Urzędu Marszałkowskiego, Michał Ochota - doradca energetyczny WFOŚiGW w Łodzi oraz Michał Ciepłucha - przedstawiciel organizacji ekologicznych.

    Relacja z debaty


    W pierwszej dziesiątce miast Unii Europejskiej, które mają najbardziej zanieczyszczone powietrze, jest 7 polskich miast, w pierwszej pięćdziesiątce są 33 polskie miasta. Sytuacja w Polsce jest więc dramatyczna. Jak na tym tle plasuje się Łódź i inne miasta naszego regionu?

    Piotr Maks: Inspekcja ochrony środowiska ma dwa zasadnicze zadania statutowe, które realizuje: kontrola podmiotów gospodarczych w zakresie przestrzegania wymogów i przepisów ochrony środowiska oraz monitoring stanu tego środowiska. Monitoring zanieczyszczenia powietrza realizujemy w województwie od wielu lat.

    Techniki, które służą ocenie stanu powietrza są stale udoskonalane. Teraz mamy w województwie 9 automatycznych stacji, które mierzą zanieczyszczenie powietrza i podają wyniki on-line. Każdy może je zobaczyć. Jest stosowna aplikacja Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, dzięki której można wybrać sobie najbliżej położoną stację automatyczną i określić z dokładnością do jednej godziny stan zanieczyszczenia powietrza w zakresie tych parametrów, które na danej stacji są mierzone. Bo stacje są wyposażone w różne analizatory. I tak mierzą zanieczyszczenie pyłem PM10, pyłem PM2,5, dwutlenkiem siarki, tlenkami azotu, ozonem.

    Ta sieć stacji automatycznych jest uzupełniana stanowiskami manualnymi. One są manualne tylko z nazwy, bo de facto też automatycznie dokonują pomiarów, tyle że ich wyników nie mamy w układzie on-line. Musimy co jakiś okres czasu wymieniać kasety, zbierać filtry i analizować zanieczyszczenia.

    I co z tych badań wynika? Jaki jest stan czystości powietrza w Łodzi?

    Piotr Maks: Ten stan jest uzależniony od pory roku. Zimą na pewno jest gorszy niż w okresie letnim. To skutek zanieczyszczeń powodowanych ogrzewaniem w piecach. Latem natomiast mamy do czynienia za wzmożonym zanieczyszczeniem ozonem.

    Łódź pod względem zanieczyszczenia powietrza jest na ok. 60. pozycji w Europie. Znacznie wyżej jest Opoczno, ponieważ stanowisko, na którym mierzymy zanieczyszczenie powietrza w tym mieście jest otoczone zwartą zabudową, a samo miasto znajduje się w niecce. Największym problemem dotyczącym czystości powietrza w Łodzi jest jego zanieczyszczenie pyłem PM10 i jeszcze drobniejszym pyłem PM2,5, który wchodzi w skład pyłu PM10 i stanowi jego większość: 70 - 75 proc.

    Dlaczego mamy to nadmierne zapylenie powietrza?

    Piotr Maks: To jest spowodowane przestarzałymi systemami grzewczymi i paleniskami, wykorzystywaniem węgla do celów grzewczych oraz zwartą zabudową centrum Łodzi. Najwięcej zanieczyszczeń ze starej zwartej zabudowy centrum Łodzi odbiera nasza stacja przy ul. Gdańskiej.

    Pozostałe stacje na terenie miasta są usytuowane w miejscach bardziej przewiewnych, gdzie mamy do czynienia z bardziej złożoną strukturą zanieczyszczeń. Np. stacja przy ul. Jana Pawła II odbiera zarówno te zanieczyszczenia, o których mówiłem, jak również zanieczyszczenia komunikacyjne. Z kolei stacja przy ul. Czernika na Widzewie podczas wiatrów zachodnich przejmuje masy powietrza z centrum Łodzi, gdzie stężenia zanieczyszczeń są największe.


    Czy 60. miejsce Łodzi wśród miast europejskich o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu jest powodem do radości czy smutku?

    Bartłomiej Świątczak: Ranking, według którego Łódź jest na 60. miejscu, wynika z raportu WHO, który przytacza wyniki pomiarów ze wszystkich stacji pomiarowych w miastach na świecie, w tym także w Europie. Ktoś w oparciu o te wyniki pokusił się o zrobienie rankingu.

    Jednak w tym przypadku chodzi o dane punktowe z poszczególnych stacji. Takie porównywanie wartości stężeń ze stacji, daje dość przypadkowy obraz. My wolimy operować powierzchnią obszarów przekroczeń.

    Przy rocznych ocenach jakości powietrza, dokonujemy oceny w sposób obszarowy, a więc musimy wziąć również pod uwagę wyniki matematycznego modelowania jakości powietrza. Jest ono wykonywane w celu określenia zasięgu przekroczeń normatywów i określenia liczby ludności narażonej na te przekroczenia. Takie wyniki są bardziej miarodajne.

    Dzięki temu możemy mówić np., że w aglomeracji łódzkiej 800 tysięcy mieszkańców żyje w obszarze przekroczenia docelowego poziomu benzo(a)pirenu w pyle PM10 - silnego kancerogenu. Ta informacja bardziej uzmysławia skalę i wagę problemu niż np. informacja, że na stacji pomiarowej przy ul. Rudzkiej mamy 5,9 nanograma banzo(a)pirenu średniorocznie. Badania obszarowe wskazują, że problem dotyczy praktycznie całej ludności aglomeracji łódzkiej. Norma wynosi 1 nanogram średniorocznie, a my notujemy nawet po 7, a w niektórych latach po 10 nanogramów w pewnych miastach województwa.

    Zarówno z Pana słów, jak też z najnowszego raportu WIOŚ wynika, że setki tysięcy mieszkańców województwa łódzkiego znajdują się na terenach, na których dopuszczalne stężenia zanieczyszczeń przekraczane są notorycznie - na tyle często, że może to szkodzić zdrowiu. Jak działa system powiadamiania mieszkańców o zagrożeniach spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza?


    Bartłomiej Świątczak:
    Przepisy prawa ochrony środowiska, a także wytyczne Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska szczegółowo informują, jak powinniśmy działać w sytuacji, gdy mamy określone ryzyko przekroczenia dopuszczalnego poziomu, jeszcze w trakcie roku, przed dokonaniem rocznej oceny jakości powietrza. Także gdy mamy do czynienia z ryzykiem przekroczenia poziomu alarmowego, albo z przekroczeniem tego poziomu.


    Jak działa ten system?

    Bartłomiej Świątczak: Na stronie internetowej, za pomocą portalu jakości powietrza, publikujemy dane dla ludności. We wszystkie dni robocze nasi pracownicy, oprócz codziennego przeglądu danych z systemu pomiarów automatycznych, w razie wykrycia przekroczenia dopuszczalnego poziomu, mają obowiązek niezwłocznie, do godziny 10. rano, przesłać o tym informację do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego i do Urzędu Marszałkowskiego.


    Czy zdarzyła się taka sytuacja, że trzeba było ostrzec ludność?


    Bartłomiej Świątczak: Od 2014 roku, gdy weszły w życie te przepisy, nie mieliśmy sytuacji przekroczenie poziomu alarmowego. Było natomiast ryzyko przekroczenia.


    Jakie są kanały dotarcia z ostrzeżeniem do ludności?


    Bartłomiej Świątczak: Za pomocą internetu możemy powiadamiać ludność praktycznie przez wszystkie dni tygodnia, natomiast informację o przekroczeniu poziomów alarmowych podajemy, po zweryfikowaniu, tylko w dni robocze. Stanowi to pewien problem, gdyż informacja o przekroczeniu poziomu alarmowego w piątek wieczorem, może dotrzeć dopiero w poniedziałek. Z tym problemem musimy się zmierzyć, aby zapewnić szybki przepływ informacji.

    Na razie pracownicy mogą telefonicznie poinformować Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego o przekroczeniu poziomu alarmowego.


    Wiemy już, jak informacja dociera do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. A jak dociera do przeciętnego mieszkańca województwa?


    Piotr Maks: Każdy może zainstalować sobie w telefonie bezpłatną aplikację Regionalnego Systemu Ostrzegania. Są tam komunikaty dla kierowców, że gdzieś zdarzył się wypadek i droga jest nieprzejezdna, jakie są poziomy wód, ale również będziemy mieli informacje i ostrzeżenia dotyczące zanieczyszczenia powietrze.

    Używa Pan czasu przyszłego. Czy to znaczy, że dotychczas nie pojawiały się komunikaty o przekroczeniu poziomu alarmowego zanieczyszczenia powietrza?

    Piotr Maks: O przekroczeniu nie, ale o ryzyku tego przekroczenia - tak. Te komunikaty redagowane są przez kierowaną przez pana Bartłomieja Świątczaka komórkę organizacyjną Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

    A co Urząd Marszałkowski robi w tym zakresie?

    Tomasz Pilaszek: Zarząd Województwa jest zobligowany do przygotowania projektów konkretnych uchwał, zależnych od tego, co stwierdzi Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Następnie sejmik jest zobowiązany do uchwalenia tych uchwał.

    To wygląda tak, że WIOŚ informuje nas o ryzyku przekroczenia poziomu dopuszczalnego, docelowego lub alarmowego, albo o przekroczeniach tych poziomów. Wtedy opracowujemy projekt uchwały w sprawie planu działań krótkoterminowych. Tak jest w przypadku ozonu.

    Jeśli chodzi o pył zawieszony, to z mocy ustawy plan działań krótkoterminowych jest częścią programu ochrony powietrza. Teraz mamy programy ochrony powietrza dla obu stref województwa łódzkiego, jeżeli chodzi o pył zawieszony i benzo(a)piren. W ramach tych programów są plany działań krótkoterminowych.

    Odrębnie jest jeszcze plan działań krótkoterminowych w związku z przekroczeniem poziomu docelowego w strefie łódzkiej, a obecnie opracowywany jest plan takich działań dla aglomeracji łódzkiej. Plany te mają na celu ograniczenie ryzyka przekroczenia poziomów dopuszczalnych, docelowych, czy alarmowych, a w przypadku wystąpienia takiego przekroczenia, skrócenie czasu jego występowania.


    Jakie działania są lub mogą być podejmowane w ramach tych planów?

    Tomasz Pilaszek:
    W ramach działań doraźnych, duży nacisk położyliśmy na informowanie społeczeństwa o tym, jak ograniczać emisję zanieczyszczeń. Jeśli chodzi o pył, to główną przyczyną jego emisji jest spalanie paliw w zwykłych piecach w domachj jednorodzinnych.

    Informujemy nie tylko o tym, co wynika wprost z przepisów prawa, a więc że nie należy palić śmieciami, ale też na przykład o tym, że powinno się spalać paliwa dostosowane do danego typu pieca. Często bowiem zdarza się tak, że mamy piec na węgiel kamienny, a spalany jest w nim węgiel brunatny, bo jest tańszy od kamiennego. Na południu województwa mamy też problem ze spalaniem odpadów z przemysłu wydobywania węgla, takich jak muły węglowe.


    Czy jest jakiś czarny rynek tego mułu?


    Tomasz Pilaszek: Nie. Można go sprzedawać legalnie, ponieważ nie ma norm, jakim powinny odpowiadać paliwa stałe, a tym samym nie ma kontroli jakości tych paliw.

    W minionym roku została uchwalona poprawka do ustawy o ochronie środowiska, która umożliwia władzom lokalnym wprowadzanie ograniczeń na eksploatację określonych paliw lub typów pieców. Skorzystał z tego Kraków, w którym od września 2019 roku będzie zakazane opalanie pieców paliwem stałym typu drewno, węgiel itd. Czy w Łodzi obserwujemy to, co robi Kraków? Czy uważamy to za słuszne i czy zamierzamy to naśladować?

    Michał Baryła: Takie ograniczenia mogą być wprowadzane na szczeblu wojewódzkim. Prezydent Miasta Łodzi nie może podejmować takich działań. Jesteśmy w kontakcie z władzami województwa i wszystkie warianty rozważamy. Trzeba też wziąć pod uwagę efekt społeczny. Miasto przede wszystkim skupia się na działaniach związanych z inwestycjami. Mamy więc bezprecedensową rewitalizację Łodzi.

    Jako jeden w największych kamieniczników podjęliśmy działania mające na celu doprowadzenia do budynków stanowiących własność miasta głównie ogrzewania z ciepłowni miejskiej, czyli likwidację indywidualnych źródeł ogrzewania. Skala tego jest tak duża, że powinna przynieść konkretne rezultaty.

    Należy też spojrzeć na działania rządowe. Stopniowo wprowadza się zmiany. Teraz wprowadzono normy dotyczące kotłów. Od 2018 r. trzeba będzie kupować kotły, które będą spełniały normy jakości paliw i spalin. Wiem, że rząd podjął też działania, które mają doprowadzić do zakazu sprzedaży odbiorcom indywidualnym mułu węglowego i innych odpadów z kopalń. Trzeba się natomiast zastanowić nad takimi zachętami, aby nam wszystkim opłaciło się finansowo korzystanie z czystej energii, a więc żeby ogrzewanie prądem czy gazem było tańsze niż węglem lub drewnem.


    Z tego co Pan mówi, można odnieść wrażenie, że działania Krakowa ocenia Pan z pewnym dystansem...

    Michał Baryła: Nie. Uważam, że Kraków robi bardzo dużo. Zagęścił sieć stacji pomiarowych, dotuje wymianę indywidualnych źródeł ogrzewania dla mieszkańców, wprowadził, w porozumieniu z sejmikiem wojewódzkim , uchwały mające na celu ograniczenie emisji. Mimo to władze Krakowa raczej spotykają się z negatywnym odbiorem tych działań i są pod ostrzałem mediów.

    Jednak władze chwalą się, że dzięki ich działaniom pojawiły się tam tysiące wniosków o wymianę pieców. Może więc to jest dobry kierunek, również dla Łodzi?

    Michał Baryła: To trzeba by rozważyć...

    Bartłomiej Świątczak: Od 2005 roku opracowywane są programy ochrony powietrza. Taki program zawiera harmonogram działań naprawczych, w którym jest wyspecyfikowane, co należy zrobić, aby zlikwidować obszar przekroczeń na terenie wskazanym w strefie oceny jakości powietrza.

    Od 2005 roku aglomeracja łódzka taki program, w różnych uaktualnianych wersjach, posiada. Tam już są zapisane działania naprawcze. Jest tylko kwestia ich realizacji. Głównym z tych wskazanych działań naprawczych dla obszarów śródmiejskich jest podłączenie do miejskiej sieci ciepłowniczej. Problem polega na tym, że prywatnych właścicieli nieruchomości trudno jest zachęcić do inwestycji w budynek, który często wymaga kapitalnego remontu - zieje dziurami i gubi ciepło wszystkimi możliwymi stronami.

    Likwidacja pieców kaflowych i innych palenisk domowych to już jest duży koszt. Do tego dochodzi wymiana stolarki okiennej, docieplenia ścian, stropów itd. Jest więc kwestia rewitalizacji całych połaci miasta. Na to potrzebne byłyby potężne pieniądze.

    Do tego struktura własności nie jest jednorodna w kwartałach ulic, bo stoją obok siebie budynki należące do zasobów miasta, wspólnot mieszkaniowych, budynki prywatne, i z nieuregulowaną sytuacją prawną. Z drugiej strony mamy prywatną firmę, która jest dostawcą ciepła i musi to ciepło na zasadach rynkowych sprzedawać. Jeśli więc dokona jakichś inwestycji, to w koszty ciepła musi wrzucić amortyzację tych inwestycji.

    Poza tym każdy dostawca ciepła, jeśli chce zwiększyć jego ilość, musi na wolnym rynku zakupić dodatkowe jednostki emisji dwutlenku węgla. Zatem będzie musiał kolejny koszt wrzucić do ceny dostarczanego ciepła. Wtedy konkurencyjność ogrzewania z miejskiej sieci ciepłowniczej dla osób, które teraz palą byle czym, będzie praktycznie żadna. Dlatego bardzo trudno jest zachęcić właścicieli i mieszkańców budynków do przejścia na taki sposób ogrzewania.

    Michał Baryła: W kontrze do tego podam następującą informację. Do nas do wydziału w ostatnim czasie wpłynęło kilkadziesiąt wniosków o przebudowę sieci ciepłowniczej. Ponadto jesteśmy w stałym kontakcie z przedstawicielami znacznej części zarządców tych nieruchomości - właścicieli prywatnych i wspólnot.

    Został już wypracowany taki model finansowania termomodernizacji budynków, że uchwałą wspólnoty zostaje podwyższony czynsz o fundusz remontowy i taka uchwała jest podstawą do wzięcia kredytu. Jest wiele wspólnot mieszkaniowych chętnych do przeprowadzenia termomodernizacji swoich obiektów. Tylko tutaj potrzebne jest 20- czy 30-procentowe wsparcie w formie dotacji. Takie wsparcie otrzymywaliśmy od Wojewódzkiego Funduszu. Mógł je dawać także program „Kawka” który jednak, gdy złożyliśmy aplikację, został rozwiązany. Podobno trwają prace nad nowymi projektami.


    Czy wobec rozwiązania programu „Kawka”, jest szansa na kontynuację finansowego wspierania przez Fundusz, w jakiś inny sposób, działań służących poprawie jakości powietrza?

    Bohdan Cezary Dzierżek: Trudno mi wypowiadać się za Narodowy Fundusz co do wstrzymania programu „Kawka”. Wiem, że jest zapowiedź kolejnego programu. Zobaczymy, jaka będzie możliwość, żebyśmy my, jako Wojewódzki Fundusz, uczestniczyli w nim. W tym roku rezerwowaliśmy środki na poziomie dwudziestu kilku milionów złotych, ale niestety nie realizowaliśmy tego programu. Byliśmy cały czas w kontakcie z Narodowym Funduszem. Deklarowaliśmy swój udział i wkład finansowy. Kilkkanaście samorządów liczyło, że ten program ruszy. Niestety, to nie nastąpiło. Teraz na udzielanie finansowego wsparcia również zabezpieczamy pewną kwotę. Na najbliższym posiedzeniu rady nadzorczej będziemy dopracowywali jej wielkość. W każdym razie chcemy w tym uczestniczyć, bo problem jest poważny. Można mieć świadomość i poczucie wagi ekologicznego działania, ale nie mieć możliwości finansowych, aby montować instalacje przystosowane do spalania bezpiecznego dla środowiska. Każde z paliw wymaga swojego specyficznego paleniska. I wtedy rzeczywiście minimalizujemy zanieczyszczenie powietrza, choćby dlatego, że często już nieodpowiednia temperatura separuje związki szkodliwe. Trzeba też zauważyć, że są właściciele nieruchomości, których nie stać na wymianę urządzeń grzewczych, nawet przy wsparciu finansowym Wojewódzkiego Funduszu czy samorządów lokalnych. Tym ludziom trzeba podpowiedzieć, jak podnieść sprawnośc urządzeń. Przecież podniesienie sprawności nawet o 10 czy 15 proc. już może doprowadzić do takiego obniżenia stężenia zanieczyszczeń, że będzie ono dopuszczalne.

    Michał Ochota: W całym kraju zostali wyłonieni doradcy energetyczni, którzy mają radzić, w jaki sposób realizować zadania, aby osiągnąć cele jakie narzuciła na nas Unia Europejska, czyli zmniejszenie ilości gazów cieplarnianych o 20 proc. do 2020 r., zmniejszenie zużycia energii i zwiększenie wykorzystania energii odnawialnej o 15 proc.

    Celem doradztwa energetycznego jest pokazywanie potencjalnemu beneficjentowi, co i w jaki sposób może zrobić. Chodzi nie tylko o wymianę całego źródła ciepła. Może to być też pomoc przy kompleksowej termomodernizacji. Pokazanie, jak należałoby zainwestować, by osiągnąć efekty ekologiczne, ale również finansowe.

    Czy to oznacza, że np. wspólnota mieszkaniowa, która jest beneficjentem programu realizowanego przez Fundusz i chciałaby poczynić pewne inwestycje, może liczyć na doradztwo Funduszu?

    Michał Ochota:
    Program, który teraz realizujemy, skupia się na likwidacji węglowego źródła ciepła na bardziej ekologiczne. Mamy też programy oferujące wsparcie dla przedsiębiorców poprawiających efektywność energetyczną swoich urządzeń i budynków. To przekłada się też na zmniejszenie emisyjności . Mamy również środki dla samorządów realizujących zadania proekologiczne. To jest gros tego, co finansuje Wojewódzki Fundusz. Ale mamy też środki unijne i należałoby podpowiadać potencjalnym beneficjentom, jak i na co je wykorzystywać.


    Czy są w naszym województwie miejsca, w których można oddychać świeżym powietrzem?

    Bartłomiej Świątczak: Mówiłem, że praktycznie wszyscy mieszkańcy aglomeracji łódzkiej żyją w obszarze przekroczenia docelowego poziomu benzo(a)pirenu, natomiast w całym województwie obszary przekroczeń obejmują około jednej trzeciej jego powierzchni. Jest też wiele miejsc, w których nie ma przekroczeń poziomów dopuszczalnych czy docelowych szkodliwych substancji w powietrzu.

    Bardzo dobrze przewietrzane są duże zbiorniki wodne. Swobodny przepływ powietrza nad dużymi taflami wodnymi powinien zagwarantować, że wypoczywając w pobliżu będziemy oddychać powietrzem pozbawionym nadmiernych zanieczyszczeń. Także zwarte kompleksy leśne oczyszczają powietrze; wychwytują głównie zanieczyszczenia pyłowe.


    Czy dotyczy to też Lasu Łagiewnickiego, który jest przecież w aglomeracji łódzkiej o zanieczyszczonym powietrzu?

    Bartłomiej Świątczak: Obszary przekroczeń poziomów dopuszczalnych lub docelowych obejmują obrzeża Lasu Łagiewnickiego przy zwartej zabudowie znajdującej się w otulinie tego lasu, natomiast w samym lesie, zwłaszcza w północnej jego części, modele raczej nie wykazują przekroczeń.

    Piotr Maks: Trzeba także pamiętać, że obszary przekroczeń są ustalane nie tylko w oparciu o wyniki pomiarów. Nie biegamy z analizatorem od punktu do punktu i nie sprawdzamy każdego miejsca. Określenie takiego obszaru jest wynikiem nakładania się różnych wskaźników w ocenie jakości powietrza, wyników pomiarów i wyników modelowania matematycznego, uwzględniających dane statystyczne, meteorologiczne i różne inne informacje. Dlatego z faktu, że jakiś wskaźnik jest w pewnym obszarze przekroczony, wcale nie wynika, że musi on być tam przekroczony.


    Bartłomiej Świątczak:
    Unia Europejska, określając dopuszczalne poziomy substancji w powietrzu, korzysta z wytycznych WHO, określających poziomy bezpieczne ze względu na zdrowie człowieka. Ustalono więc, że dopuszczalny poziom pyłu PM10 w powietrzu nie powinien być przekroczony częściej niż 35 razy w roku. Nie oznacza to , że jeśli na jakimś obszarze przekroczenie nastąpi 36 razy w roku, to człowiek na pewno zachoruje. Przecież przez 329 dni w roku poziom ten nie będzie tam przekroczony.

    Oznacza to jedynie, że przy 36 dniach przekroczenia dopuszczalnego poziomu ryzyko powikłań rośnie. Szczególnie dotyczy to osób chorych na astmę i inne schorzenia dróg oddechowych, na choroby układu krążenia, osób starszych i dzieci. Również bardziej narażone są osoby dorosłe, które szybciej i częściej oddychają, na przykład pracując fizycznie na powietrzu lub biegając wzdłuż tras o dużym ruchu samochodowym.

    Należy więc przy planowaniu aktywności fizycznej uwzględniać informacje o zanieczyszczeniu powietrza. Na stronie Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska jest link do portalu ochrony jakości powietrza w Polsce. Tam znajdują się zarówno wyniki pomiarów, jak i prognozy zanieczyszczenia powietrza. Ponadto jest tam kompendium wiedzy na temat jakości powietrza. Poza tym został wprowadzony indeks jakości powietrza.

    Dzięki temu nie trzeba śledzić stężenia poszczególnych substancji, ale wystarczy zwrócić uwagę na jeden wskaźnik, ogólnie informujący o jakości powietrza. Jest on podawany w 6-stopniowej skali na portalu jakości powietrza w zakładce „bieżące dane pomiarowe”. Wartości tego wskaźnika przedstawione są kolorami - od zielonego (bardzo dobra jakość powietrza) do ciemnoczerwonego (bardzo zła).


    Piotr Maks:
    Dobrze byłoby, gdyby informacja o jakości powietrza była informacją totalną, które kłuje w oczy i uszy, jest podawana na bieżąco statystycznemu mieszkańcowi regionu, który jest narażony na szkodliwe działanie substancji obecnych w powietrzu. On jadąc do pracy środkami komunikacji publicznej, czy przechodząc koło marketu widzi wyświetlane informacje handlowe czy pogodowe. Tymczasem mogłyby też być wyświetlane informacje o aktualnym stanie powietrza w danym miejscu. Jest techniczna możliwość, aby te informacje były podawane do publicznej wiadomości on-line.


    Dlaczego się ich nie podaje?


    Piotr Maks: Takie działania mamy już, wraz z urzędem miasta, zaaranżowane i będziemy zmierzać do tego, aby w najbliższym czasie pilotażowo umożliwić, przynajmniej mieszkańcom Łodzi, dostęp do tych informacji. Chodzi m.in. o to, by informacja o stanie czystości powietrza ukazywała się na wyświetlaczach w środkach komunikacji publicznej.


    Tomasz Pilaszek: W Urzędzie Marszałkowskim stworzyliśmy stronę www.powietrze.lodzkie.pl, która ma tę przewagę nad innymi dotyczącymi jakości powietrza w województwie łódzkim, że na stronie głównej od razu wyświetla się mapa z punktami reprezentującymi stacje pomiarowe i kolorowymi odpowiadającymi indeksowi jakości powietrza. Dane mamy udostępnione przez WIOŚ. Każdy zainteresowany może więc od razu, nie wchodząc w podstrony, otrzymać informację o jakości powietrza w interesującym go miejscu.


    A co robią organizacje ekologiczne, aby poprawić jakość powietrza w naszym regionie i wpłynąć na udostępnienie informacji o tej jakości?


    Michał Ciepłucha: Najważniejsze, że dzięki organizacjom ekologicznym został zauważony problem. Zaczęło się to oddolnie, od działań społeczników z Krakowa. Oczywiście, różnica w zanieczyszczeniu powietrza między Łodzią i Krakowem wynika między innymi z różnicy w położeniu obu miast.

    Kraków leży w dolinie rzeki, a Łódź na wyniesieniu oddzielającym dorzecza Wisły i Odry. Organizacje ekologiczne biorą się za zrobienie porządku, m. in. z jakością powietrza. Po to, by to zrobić, ważne są pieniądze, ale również edukowanie społeczeństwa. Krakowski Alarm Smogowy, choć nie miał dużych nakładów finansowych, sprawił, że cała Polska dowiedziała się o problemie zanieczyszczenia powietrza w Krakowie.

    Dużą rolę w organizacjach ekologicznych spełniają profesjonaliści ekologowie. Warto doprowadzić do połączenia wysiłków ekologów społeczników, organizacji pozarządowych oraz instytucji, takich jak Wojewódzki Fundusz, Wojewódzki Inspektorat, gminne referaty i wydziały ochrony środowiska po to, by skupić się na rozwiązywaniu problemów, a nie zajmować się polityką, która niestety wkrada się do działań zarówno instytucji, jak i organizacji pozarządowych. Tymczasem trzeba wspólnie szukać sposobów rozwiązywania problemów, tak jak ma to miejsce podczas tej debaty.


    Ile jest organizacji ekologicznych w Łódzkiem, zajmujących się problemem zanieczyszczenia powietrza?

    Michał Ciepłucha:
    Zarejestrowanych jest kilkaset. Chodzi jednak o te, które coś konkretnego robią; do których ktoś chcący zaangażować się w działalność na rzecz ochrony środowiska, mógłby się zgłosić w przekonaniu, że jego aktywność nie pójdzie na marne. Ktoś taki musi jednak wiedzieć, że organizacje ekologiczne działają w systemie non-profit.

    Tymczasem do Ligi Ochrony Przyrody, w której działam, ale też do innych organizacji zgłasza się coraz mniej chętnych do wolontarystycznego działania. Młodzież pyta: „Co ja z tego będę miał(a)?”. Na szczęście są jeszcze organizacje aktywne, np. Ośrodek Działań Ekologicznych „Źródło”, Liga Ochrony Przyrody, czy cały ruch harcerski. Zainteresowanych zachęcam do zapoznania się ze statutem i specyfiką działania organizacji, do których wstąpienie rozważają.

    Bohdan Cezary Dzierżek:
    Właśnie edukowanie, o którym mówił Michał Ciepłucha, jest - jak sądzę - kamieniem węgielnym rozwiązania problemu. My, jako Wojewódzki Fundusz, nie tylko edukujemy, ale też wspieramy sprzętowo Wojewódzki Inspektorat, żeby sprawnie monitorować stan czystości powietrza i w razie potrzeby ostrzegać społeczeństwo. Zachęcamy też samorządy i osoby fizyczne do działań proekologicznych, dając gratyfikacje. Chociaż w tym roku kwoty, którą rezerwowaliśmy na „Kawkę”, nie wykorzystaliśmy...

    Czy ona przepadnie?

    Bohdan Cezary Dzierżek: Nie. Gdy okazało się, że „Kawka” nie pójdzie, realizowaliśmy z tych pieniędzy różnego rodzaju zadania związane z termomodernizacją, ograniczeniem emisji i td. To finansowanie jest procesem trudnym, ponieważ beneficjent naszego wsparcia musi też wyłożyć swoje pieniądze. Przykład Krakowa pokazał, że nie należy podejmować działań z pozycji siły. Reakcja mieszkańców Krakowa była jednoznaczna. Powiedzieli: nie. Dlatego powinniśmy tak działać, aby podnosić świadomość społeczną.

    Z jednej strony mamy nacisk Unii Europejskiej, by w ustalonym czasie spełnić określone warunki dotyczące czystości powietrza, z drugiej strony mamy normy wyższe niż w krajach Europy Zachodniej. Czy są szanse na spełnienie w ciągu kilku lat wyznaczonych nam przez Unię celów?

    Piotr Maks: W rankingach dotyczących czystości powietrza wypadamy dużo gorzej od innych miast europejskich, ale nie zwracamy uwagi na to, w jakiej strefie klimatycznej się znajdujemy. Nasza strefa jest z zimą, kiedy trzeba włączyć systemy grzewcze. Do tego Polska stoi na węglu, który jest paliwem najtańszym. Gdyby dzisiaj chcieć, zgodnie z rocznymi ocenami jakości powietrza, np. na terenie Łodzi dokonać totalnej termomodernizacji budynków i podłączenia ich do miejskiej sieci ciepłowniczej, to jednorazowo musielibyśmy objąć taką modernizacją 60 procent zasobów. Taka operacja wymagałaby olbrzymich nakładów. Dlatego siłą rzeczy musi być rozłożona na lata.


    Bohdan Cezary Dzierżek: Dotychczas nie poruszyliśmy tu jeszcze jednego tematu, ważnego dla ochrony powietrza, mianowicie źródeł energii odnawialnej. W Łodzi i regionie można korzystać ze źródeł geotermalnych. Narodowy Fundusz uruchomił dwa programy, na który odłożony jest miliard złotych. Te programy kierowane są do podmiotów gospodarczych, ale również do samorządów.

    W najbliższych dniach w Wojewódzkim Funduszu będą składane wnioski do opracowania ekspertyz dotyczących wykonania wierceń badawczych. 10 samorządów sygnalizuje chęć składania takich wniosków. Niestety, energia odnawialna produkowana w urządzeniach geotermalnych jest dużo droższa od tradycyjnej. Teraz musimy koncentrować się na tych paliwach, które są najczęściej używane. W ostatnim czasie dużo jest podłączeń gazowych. Możliwość tę dała nitka gazowa, która przechodzi przez część województwa łódzkiego. Dobrze też, że ustabilizowała się cena oleju opałowego.

    Tomasz Pilaszek:
    Urząd Marszałkowski zlecił analizy, które pokazują, że po zastosowaniu pieców najnowszych generacji na obszarach przekroczeń, gdzie udział emisji z lokalnych palenisk przekracza 50 proc. stężenia, nie mielibyśmy tych obszarów przekroczeń. A one obejmują znaczną część województwa.

    W nowych budynkach stosowanie wydajnych, ekologicznych palenisk jest już poniekąd wymogiem prawnym. W ub. roku została bowiem przyjęta ustawa krajobrazowa, która wprowadza zmiany do prawa budowlanego. Mówią one, że projekt budowlany musi być zgodny nie tylko z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, ale też z aktami prawa miejscowego. Program ochrony powietrza jest aktem prawa miejscowego, a program ten zakłada stosowanie ekologicznych palenisk.


    Piotr Maks: Wpływ na poprawę jakości powietrza ma też kształtowanie przestrzeni urbanistycznej w taki sposób, aby w Łodzi zanieczyszczenia wynieść z centrum i rozprzestrzenić na obszary niezurbanizowane; tam, gdzie jest to możliwe ze względu na ukształtowanie terenu, na układ ulic, na równoleżnikowy układ rzek. W ramach kształtowania przestrzeni urbanistycznej w mieście potrzebne jest budowanie tzw. kanałów przewietrzania.Ich działanie będzie powodować możliwość usuwania w sposób naturalny zanieczyszczeń w momentach zbliżania się ich stężeń do poziomów wyznaczonych przepisami prawa.


    Projekt pn. "Oddychajmy czystym powietrzem! Kampania edukacyjna dotycząca zanieczyszczenia powietrza" został dofinansowany ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi

    Czytaj także

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo