Polityka nie zwalczy wirusa

    Polityka nie zwalczy wirusa

    Materiał informacyjny

    Aktualizacja:

    Polityka nie zwalczy wirusa
    1/7
    przejdź do galerii
    Rozmowa z Dorotą Niedzielą, poseł PO na Sejm RP VII i VIII kadencji, wiceprzewodniczącą Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa
    19 września Komisja Europejska zdecydowała, że z budżetu Wspólnej Polityki Rolnej przeznaczy 9,3 mln euro dla polskich hodowców trzody chlewnej dotkniętych afrykańskim pomorem świń. Jest to pierwszy taki przypadek - uruchomienia tego rodzaju środków - od 2013 roku. Kto będzie mógł się starać o te środki?

    W ramach tymczasowego wsparcia z budżetu WPR, o pomoc za pośrednictwem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, będą mogli starać się mali hodowcy (którzy w okresie 1 czerwca – 30 lipca 2017 r. posiadali do 50 sztuk świń lub prosiąt). Dotyczy to osób z terenów zagrożonych wirusem, którzy zdecydują się na wygaszenie produkcji. Drugim warunkiem uzyskania unijnej pomocy jest pozbycie się świń z gospodarstwa w ciągu do 120 dni od wydania decyzji o nakazie zaprzestania ich produkcji. Rekompensata będzie przysługiwać tylko tym rolnikom, którzy nie otrzymali za te straty lub za te same świnie pomocy od państwa lub z ubezpieczenia.

    Jakie to będą kwoty?

    Za każdą świnię rolnicy mogą otrzymać 52 euro, a za prosię 33 euro. Z tych środków pomoc będzie wypłacana do 19 września przyszłego roku. Planuje się, że rekompensaty ze wspólnotowego wsparcia obejmą prawie 172 tys. świń i 10 tys. prosiąt. Warto tu przypomnieć, że z kolei rządowym programem bioasekuracji objęto 6071 gospodarstw, w których hoduje się ok. 280 tys. świń. Program zakłada odszkodowania za ubój 40 tys. świń i rekompensaty za rezygnację z chowu trzody chlewnej do końca 2018 r. Limit wydatków przyjęto odpowiednio: 21 mln 520 tys zł na 2017 r. i tyle samo na 2018 rok. Z kolei na rekompensaty przeznaczono po 8 mln zł na rok bieżący i przyszły. Łącznie na walkę z wirusem rząd ma już 100 milionów złotych. Niestety rolnicy narzekają na opieszałość urzędników, brak prostych informacji o procedurach ubiegania się o odszkodowania i rekompensaty.

    Jak duża jest skala problemu Afrykańskiego Pomoru Świń?

    W latach 2014 – 2015 w Polsce stwierdzono w sumie tylko trzy ogniska ASF u świń oraz 38 przypadków ASF u dzików, to oficjalne dane z raportu „Afrykański pomór świń w Polsce”. Wtedy (16 grudnia 2014 r. podczas posiedzenia kilku połączonych komisji sejmowych) Krzysztof Jurgiel jako Przewodniczący Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi gromił ówczesny rząd, że wbrew oczekiwaniom rolników nie ogłasza stanu klęski żywiołowej na niektórych obszarach woj. podlaskiego. Za to na dzień 20 września 2017 r. mieliśmy już 98 ognisk afrykańskiego pomoru świń w gospodarstwach. Natomiast jeśli chodzi o ASF u dzików to mamy już ponad 450 przypadków.
    Obecnie ASF występuje w województwach: podlaskim, lubelskim i mazowieckim. Niestety istnieje realne zagrożenie, że choroba zaatakuje także województwa zachodnie, gdzie znajduje się większość produkcji trzody chlewnej w Polsce. Jeszcze dwa lata temu mówiliśmy o incydentalnych przypadkach wirusa ASF w poszczególnych powiatach. Dzisiaj mamy epidemię! Ale dzisiaj Krzysztof Jurgiel, już jako minister rolnictwa i rozwoju wsi, jakoś nie wzywa rządu do ogłoszenia klęski żywiołowej, nie składa wniosków do Najwyższej Izby Kontroli o zbadanie możliwych zaniedbań.

    Co sprawia, że ciągle pojawiają się nowe przypadki ASF?

    Jestem lekarzem weterynarii i ciągle pogłębiam swoją wiedzę na temat chorób wirusowych u zwierząt. Mogę odpowiedzialnie powiedzieć, że nowe przypadki ASF pojawiają się, gdyż obowiązuje zła filozofia zwalczania tej choroby. Chodzi przecież o to, by zmniejszyć ilość wirusów w środowisku, a rząd mówi tylko o odstrzale dzików. Tymczasem rezerwuarem wirusa są padłe dziki, które w 80 proc. już są zarażone. Wśród dzików, które odstrzelono zaledwie 1 proc. było nosicielami ASF. Trzeba więc większy nacisk położyć na znajdowanie zwłok padłych dzików i ich utylizację na miejscu. Według najnowszych badań wirus zmutował i stał się bardziej zjadliwy. Jednak minister Jurgiel zachowuje się jakby nie zdawał sobie sprawy ze skali problemu. Poza tym zamiast, na przykład, zakazać dokarmiania dzików, czy też uczestnictwa w polowaniach osób mających kontakt z trzodą chlewną, nakazuje się likwidację małych hodowli świń. W ten sposób zamiast walczyć z ASF, karze się małe gospodarstwa rodzinne.


    Na ile winni są rolnicy?

    Jak można winić tych ludzi? Nie działają Ośrodki Doradztwa Rolniczego, więc skąd mają czerpać informacje o ASF? A rzetelna wiedza w tym przypadku jest niezbędna. Tymczasem obecnie jedyne, czego mogą się dowiedzieć rolnicy o ASF, to to, że trzeba zmniejszyć populację dzika. Panuje powszechny chaos, a rolnicy są zdezorientowani i coraz mocniej zdesperowani. Czas płynie, a moim zdaniem minister Jurgiel w sprawie ASF jest bezczynny. Wbrew wcześniejszym obietnicom: nie przyspieszył odstrzału dzików; nie zapewnił służbom weterynaryjnym środków do zwalczania wirusa ASF; nie radzi sobie z wypłacaniem odszkodowań rolnikom.

    Ile na tym tracą rolnicy?

    Minister Jurgiel nie powiedział publicznie ile tracą rolnicy i Polska na epidemii wirusa ASF. A straty są ogromne i będą jeszcze większe – to brak możliwości eksportu wieprzowiny na rynki trzecie (poza UE) i przede wszystkim konieczność likwidacji zwierząt w gospodarstwach dotkniętych wirusem ASF. A będzie coraz gorzej, bo wirus ASF już praktycznie stoi u bram dużych hodowców. PiS obiecywał w kampanii wyborczej, że po dojściu do władzy zlikwiduje problem ASF bez uszczerbku dla gospodarstw rodzinnych. Wtedy bał się powiedzieć swoim wyborcom, że w ramach bioasekuracji będą musieli wygaszać produkcję. Dlatego dzisiaj rolnicy przestali ufać rządowi, bo nawet rekompensaty nie zachęcają ich do likwidacji przydomowej hodowli, którą „od zawsze” prowadzili i prowadzą, często na własne i bliskiej rodziny potrzeby. Dzisiaj pieniądze na walkę z ASF są, ale urzędnicy z nadania PiS, bo większość bezpartyjnych fachowców została zwolniona, i tak nie potrafią skutecznie pomóc rolnikom.



    ASF był w Polsce już za poprzedniego rządu, co wówczas zrobiono, by zwalczyć chorobę?

    Przede wszystkim za poprzedniego rządu nie było w Polsce epidemii, a i tak zorganizowaliśmy wszelkie wymagane w takich sytuacjach procedury. Przecież obecnie działający program bioasekuracji, to prawie kalka naszego, który powstał kilka lat temu. Problem polega na tym, że dzisiaj odpowiedzialne za walkę z wirusem służby nie analizują danych i nie wyciągają wniosków. Ostatnio przekazałam Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi badania, które jednoznacznie wskazują, że odnajdowanie padłych dzików w lesie i utylizacja ich na miejscu, to podstawa w walce z ASF. Teraz robią to tylko myśliwi, a powinny osoby przeszkolone i przygotowane do kontaktu z wirusem. Wszystko przeszło bez echa, bo minister twierdzi, że winne są dziki albo rolnicy. Moim zdaniem urzędnicy ugrzęźli w procedurach, a fachowców się nie słucha. Niestety najczęściej ze względów politycznych. A polityka nie zwalczy wirusa.

    A jak zadbać o nasze bezpieczeństwo?

    Dokładnie, w tym samym czasie, gdy epidemia ASF staje się realnym zagrożeniem rząd PiS zabrał się za kolejną rewolucję – łączenie bez składu i ładu instytucji bezpośrednio odpowiedzialnych za bezpieczeństwo żywności w Polsce. W tym celu ma powstać Państwowa Inspekcja Bezpieczeństwa Żywności. Pomysł ministra Krzysztofa Jurgiela oprotestowali nawet solidarnościowi związkowcy w sanepidach, które od połowy czerwca 2017 r. są w pogotowiu strajkowym. Wszystko to razem grozi dezorganizacją nadzoru nad bezpieczeństwem żywności w Polsce, czyli naraża na niebezpieczeństwo zdrowie i Polaków. Szczególnie w sytuacji takiej, jaką mamy dzisiaj z szalejącym wirusem ASF.

    Polecamy

    16 grudnia w Galerii Łódzkiej akcja

    16 grudnia w Galerii Łódzkiej akcja "Dzieci Dzieciom"

    Cyfrowa prenumerata Dziennika Łódzkiego w świątecznej cenie!

    Cyfrowa prenumerata Dziennika Łódzkiego w świątecznej cenie!

    Kulinarne podróże po Łódzkiem - nowe przepisy [VIDEO]

    Kulinarne podróże po Łódzkiem - nowe przepisy [VIDEO]

    Nasza akcja charytatywna

    Nasza akcja charytatywna