Rząd na własne życzenie traci szanse na realną reformę...

    Rząd na własne życzenie traci szanse na realną reformę sądownictwa

    Witold Głowacki

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Zjazd prawników w Katowicach. W głębi Andrzej Rzepliński

    Zjazd prawników w Katowicach. W głębi Andrzej Rzepliński ©Lucyna Nenow / Polska Press

    Relacje między obozem władzy a prawnikami są dzisiaj obustronnie wrogie. W tej atmosferze nie ma żadnych szans na reformę sądownictwa i wymiaru sprawiedliwości, której celem byłoby ich rzeczywiste usprawnienie. Rząd może myśleć już tylko o zmianach najwyżej strukturalnych.
    Zjazd prawników w Katowicach. W głębi Andrzej Rzepliński

    Zjazd prawników w Katowicach. W głębi Andrzej Rzepliński ©Lucyna Nenow / Polska Press



    Środowiskowy interes, korporacyjne przywileje, zdemoralizowane prawnicze elity III RP - choć wersje potrafią się nieco różnić, to właśnie przede wszystkim tymi trzema kliszami pojęciowymi posługują się politycy rządzącego obozu opisując swe pomysły na reformę sądownictwa, prokuratury, adwokatury, czy zawodu komornika.
    Najczęściej oczywiście minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i jego zastępcy - jak Patryk Jaki i Marcin Warchoł. Ten sam język dominuje jednak także w wypowiedziach innych polityków Zjednoczonej Prawicy - w tym prezydenta Andrzeja Dudy, premier Beaty Szydło, czy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Prawnicy również sięgają po mocne sformułowania. Prezes Sądu Najwyższego Magdalena Gersdorf mówi wprost, że uważa, że PiS chce całkowicie podporządkować sobie sądy. Mecenas Mikołaj Pietrzak, szef warszawskiej Okręgowej Rady Adwokackiej mówił z kolei w „Polsce”, że widzi realne zagrożenie samych fundamentów praworządności i państwa prawa.

    Paradoksem klinczu w relacjach między prawnikami a władzą jest to, że dziś głęboka reforma polskiego sądownictwa, której celem byłoby przede wszystkim jego usprawnienie, staje się właściwie niemożliwa. To, jak daleko idą tu deklaracje ministra Ziobry i jego kolegów z rządu nie ma tu nic do rzeczy, przy sprzeciwie, niechęci i nieufności niemal całych prawniczych korporacji trudno sobie wyobrazić skuteczność tych działań. Minister sprawiedliwości nie rzuci do orzekania w sądach świeżych absolwentów odpowiednich wydziałów prawa, nie na też szans na zdominowanie obsady funkcyjnych stanowisk w sądownictwie samymi zwolennikami władzy. Gigantyczny problem z odpowiednimi kandydatami do Trybunału Konstytucyjnego pokazał już, jak krótka jest sędziowska ławka kadrowa pozostająca w dyspozycji rządzącego obozu.

    CZYTAJ TAKŻE: Sądy w Polsce: zapał czy zawał?

    Reforma - rozumiana w sensie zmian na lepsze - pozostaje dziś poza zasięgiem władzy. To, co jest jeszcze możliwe to zmiany o charakterze administracyjnym i strukturalnym, te które budzą największe kontrowersje i skłaniają do uzasadnionych pytań o rzeczywiste intencje władzy. Bo zasadnicza wątpliwość jest oczywista - czy zmiany w strukturze sądów i zasadach wyłaniania KRS mają służyć czemukolwiek oprócz uzyskania przez władzę polityczną narzędzi do wpływu na niezawisłe dotąd sądy i ich wyroki. W gruncie rzeczy, fakt że właśnie do tego sprowadzają się dziś realne możliwości przeprowadzenia zmian w sądownictwie, to jedna z największych porażek Zjednoczonej Prawicy, która szła do wyborów z zapowiedzią sanacji i wymiaru sprawiedliwości, i zawodów prawniczych.

    To porażka tym większa, że przecież polski wymiar sprawiedliwości trudno uznać za wzór sprawności w funkcjonowaniu, co bez ogródek przyznają sami prawnicy, którzy w rozmowach z mediami, które trudno byłoby posądzić o szczególną sympatię wobec władzy, nie skrywają ani patologii systemowych, ani tych, które mają charakter środowiskowo-branżowy.

    Sędziowie skarżą się przede wszystkim na obciążenie pracą - na pierwszym miejscu wymieniając obowiązki o charakterze administracyjno- urzędniczym i zaraz na drugim nawał pracy stricte procesowej. Adwokaci borykają się z czarnymi owcami zawodu, których działania - jak pokazuje choćby przykład warszawskiej dzikiej reprywatyzacji - rzutują na postrzeganie całej korporacji. Podobnie rzecz ma się z komornikami - do powszechnej świadomości przebijają się najczęściej wyczyny tych najbardziej pazernych czy bezwzględnych. Prokuratorzy właściwie nie mówią już publicznie o swoich problemach - bo w ich wypadku zmiany dokonały się najszybciej wraz z podporządkowaniem prokuratury z powrotem ministrowi sprawiedliwości. Podczas Kongresu Prawników Polskich zrobił to za nich Krzysztof Parchimowicz, szef Stowarzyszenia Prokuratorów Lex Super Omnia. Mówił o degradacji co szóstego z prokuratorów, mówił o niedostatku rąk do pracy w prokuratorach rejonowych i błyskawicznych awansach prokuratorów uważanych za bardziej elastycznych wobec oczekiwań władzy.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Polecamy

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Jak mieć prąd przez 3 miesiące za darmo?

      Jak mieć prąd przez 3 miesiące za darmo?

      Okna dachowe i rolety zasilane słońcem

      Okna dachowe i rolety zasilane słońcem