Czy to oznacza, że tylu sześciolatków pójdzie w tym roku do pierwszej klasy? Liczy na to urząd miasta, bo wówczas nie trzeba byłoby rozpaczliwie szukać miejsc w obleganych przedszkolach. Rodzice sześciolatków mogą jeszcze wybrać oddziały przygotowania przedszkolnego w szkołach, ale nie cieszą się one zbyt dużą popularnością.
Miejscy urzędnicy są jednak ostrożni w formułowaniu wniosków. Zakładają kilka opcji.
- Może tych 700 dzieci wyjechało z rodzicami za granicę, a może wybrały placówkę niepubliczną. Część rodziców pewnie zapomniało o terminie naboru, zwłaszcza że został przesunięty z kwietnia na marzec - spekuluje Iwona Jędrzejczak, zastępca dyrektora wydziału edukacji.
Podobnie mogło być z naborem sześciolatków do pierwszych klas. Ministerstwo edukacji ustaliło, że rodzice mogą zgłaszać sześcioletnie dzieci do pierwszych klas od 1 kwietnia.
- Potem wykreśliło ten termin z nowelizacji ustawy o oświacie i w końcu my ustaliliśmy, że nabór do pierwszych klas będzie prowadzony równolegle z naborem do przedszkoli - wyjaśnia Iwona Jędrzejczak.
Jednak zdecydowana większość łódzkich rodziców postawiła na edukację sześciolatków w przedszkolu.
- Żadne nasze dziecko nie idzie do pierwszej klasy, podobnie jak do szkolnej zerówki. Wszystkie zostają u nas - mówi Dorota Tobiasz, dyrektor Przedszkola nr 170.
Podobna sytuacja jest w Śródmieściu. - Na grupę około 40 sześciolatków do pierwszej klasy idzie jeden chłopiec, a do zerówki kolejny - wylicza Dorota Cieplak, dyrektorka Przedszkola nr 207. - Zresztą tylko jeden rodzic zgodził się na badanie gotowości szkolnej dziecka, które prowadzone było zimą.
Również rodzice posyłający sześciolatki do przedszkola nr 163 na Widzewie już zimą wyrażali dezaprobatę co do pomysłu umieszczenia ich dzieci w pierwszych klasach. Potwierdziło się to podczas naboru.
- Z setki sześciolatków do szkoły idzie tylko szóstka - mówi Maria Cichosz, wicedyrektor placówki. - Wprawdzie dzieci umieją dziś więcej niż ich rówieśnicy dziesięć lat temu, ale rodzicom nie chodzi tylko o rozwój umysłowy, ale również emocjonalny.
- Poza tym rodzice wolą placówkę, którą już znają - dodaje Dorota Cieplak.
Do pierwszej klasy idą najczęściej te sześciolatki, które mają w szkole starsze rodzeństwo. Dotyczy to większości z 14 dzieci zapisanych w SP nr 34.