Informacja zelektryzowała naszych Czytelników i internautów. Przeciwko planowanemu wyburzeniu kamienicy, stojącej obecnie w miejscu planowanej inwestycji, protestują także ludzie zawodowo bądź społecznie związani z ochroną łódzkich zabytków i dziedzictwa.
Do miejskich i wojewódzkich służb konserwatorskich, również do władz centralnych, a także do naszej redakcji, listy skierowali: Adam Brajter, znany działacz łódzkiego oddziału Towarzystwa Opieki nad zabytkami, Jakub Polewski, społeczny opiekun zabytków oraz Wojciech Bednarek, działacz społeczny, prezes stowarzyszenia NEO, a także organizacje skupione wokół ruchu społecznego Szacunek dla Łodzi.
Listy piszą też oburzeni decyzjami władz miasta niezrzeszeni łodzianie.
Adam Brajter chciałby poznać uzasadnienie towarzyszące wydawaniu zgody na rozbiórkę kamienicy u zbiegu Gdańskiej i Zielonej.
"Czy remont tej kamienicy jest niemożliwy, czy jest ona w tak złym stanie, że już nic nie da rady jej uratować? Czy można poznać wyniki ekspertyz? - pyta Adam Brajetr w liście. - Czy może raczej jest to kolejny przykład doprowadzenia do ruiny elementu historycznej tkanki miasta, by łatwiejszym było oddanie jej inwestorowi, który zamiast zadbać o zachowanie i wyeksponowanie wielkomiejskiego XIX-wiecznego narożnika będzie mógł nieweryfikowalnymi obietnicami (brak miejscowych planów zagospodarowania!) spekulować oczyszczonym gruntem w świetnej lokalizacji?
Wygląda to na kolejny element świadomej polityki niszczenia łódzkiej tkanki pod potrzeby inwestorów, jacy przychodzi do miasta. Czy przykłady "inwestycji" hiszpańskich (Grohman), izraelskich (Norbelana) czy choćby Dell i Philips niczego nie uczą?
Kolejny raz okazuje się, że łódzka zabytkowa tkanka jest traktowana z pogardą, że nie jest godna wysiłku związanego z przywróceniem jej blasku. Jest to absolutnie sprzeczne z misją, jaka powinna przyświecać służbom konserwatorskim - misją OCHRONY zabytków. Bez względu na stan zachowania - jak to mówi Art. 6. Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami."
W podobnym tonie wypowiada się Jakub Polewski.
"Jako społeczny opiekun zabytków (legitymacja nr 1/2009, wyd. w Łodzi) stanowczo protestuję przeciwko wydawaniu zgody na rozbiórkę budynku pod adresem Zielona 23. Budynek ten jest okazałą XIX-wieczną kamienicą stanowiącą narożnik dwóch najważniejszych ulic historycznej dzielnicy "Wiązowa", tj. głównej osi P-P ul. Gdańskiej oraz osi W-Z ul. Zielonej tóż przy dawnym Rynku Wiązowym. Ulica Gdańska stanowi, obok ul. Piotrkowskiej, główną najważniejszą oś historyczną miasta wzdłuż której rozwinął się przed II wojną światową wyjątkowo bogaty architektonicznie zespół zabudowy. Kamienica stanowi narożnik dwóch pierzei. Zachował się na niej XIX-wieczny detal w stylu historyzmu (silnie wyeksponowane trójkątne frontony, półkolumny, gzymsy itp.). Obiekt jest wpisany do EWIDENCJI ZABYTKÓW, zgodnie z którą pochodzi z 1859 roku (można przypuszczać, że chodzi też o 1895 rok). Widnieje w opracowanej rok temu liście zagrożonych zabytków - Czerwonej Księdze. Budynek nie jest w stanie technicznym gorszym niż kamienica narożna z Kilińskiego i Rewolucji 1905r. a mimo to tamtą udało się, dzięki uprzejmości prywatnego inwestora, wyremontować i zachować, pomimo identycznych planów rozbiórkowych magistratu. Dlaczego tu miało by być inaczej? (...) Stan techniczny nieruchomości zabytkowych nie może być przesłanką w kwestii ochrony konserwatorskiej, o czym mówi wyraźnie Ustawa o Ochronie Zabytków i Opiece nad Zabytkami. Powoływanie się na ekspertyzy o stanie technicznym i na interes inwestora (wyższe koszty adaptacji niż rozbiórki i budowy nowego budynku) jest niedopełnianiem obowiązków urzędowych i stanowi przestępstwo. Co więcej powoływanie się na kwestie finansowe inwestorów jest nieaktualne w sytuacji, w której weszła w życie Uchwała Rady Miejskiej wspierająca finansowo remonty zabytków ewidencyjnych na terenie Łodzi!
W związku z powyższym apeluję o podjęcie decyzji zgodnie z Państwa OBOWIĄZKIEM URZĘDOWYM, tj. niewydawanie zgody na rozbiórkę i wymóg wydania warunków zabudowy uwzględniających adaptację kamienicy, jak się to powinno robić zgodnie z prawem i normami konserwatorskimi.
Jest to kolejny z niezliczonych już przykładów całkowitego zaniechania obowiązków służbowych. Sprawa ta nie zostanie tym razem pozostawiona bez stanowczego sprzeciwu społecznego."
Wojciech Bednarek, prezes stowarzyszenia NEO, w sprawie polityki władz Łodzi odnośnie odnośnie wartościowych budynków napisał także do ministra kultury i dziedzictwa narodowego oraz do ministra sprawiedliwości.
"Po zapoznaniu się z dzisiejszym artykułem dotyczącym wyrażenia zgody przez urzędników z Urzędu Miasta Łodzi na rozbiórkę zabytkowej kamienicy z końca XIX wieku, znajdującej się na rogu ul. Gdańskiej i Zielonej w Łodzi, składam oficjalny protest przeciwko takim działaniom!
Zadeklarowanie podjęcia takiej decyzji w tej sprawie przez miejskiego konserwatora zabytków - p. Beatę Konieczniak, jest kolejnym przykładem ignorancji w stosunku do zachowania prawdziwego charakteru Łodzi Fabrykantów doby XIX i XX wieku! Dzięki takiemu postępowaniu ten dorobek naszych kilku pokoleń wstecz zostanie definitywnie zaprzepaszczony! - i zamieniony na pseudo nowoczesne inwestycje, których bez liku jest w całej Europie.
Jedyny, unikalny charakter Łodzi jako miasta niegdyś 1000 fabryk i 10000 zabytkowych kamienic, przez takie działania ze strony dzisiejszych pracowników magistratu łódzkiego zostanie definitywnie i dosłownie "rozebrany" na czynniki pierwsze.
Tym bardziej jest to zatrważające, że jak donoszą liczni społecznicy, występujący w obronie zabytków Łodzi, występuje tutaj często podejrzenie o ewidentne łamanie prawa lub umiejętne go omijanie, za pomocą kruczków prawnych lub totalnej ignorancji na ich apele.
Nikt, powtarzam, nikt z urzędników łódzkiego magistratu łącznie z wiceprezydentem Włodzimierzem Tomaszewskim na czele, który bezpośrednio odpowiada za decyzje w tych sparawach, oraz tzw inwestorzy, nie mają żadnego prawa "grzebać" Łodzi Fabrycznej!!! - Ich działania noszą znamiona przeciwko łódzkiemu interesowi publicznemu, skutkując niszczeniem majątku gminy Łódź. Jednocześnie magistrat nie wywiązuje się z obowiązku ochrony łódzkich zabytków!
Tym samym wnioskuję o natychmiastowe zatrzymanie tego procederu i dogłębne zbadanie całej sprawy oraz innych tego typu podobnych, które nastąpiły w niedalekiej przeszłości, oraz pociągnięcie do odpowiedzialności urzędników z Urzędu Miasta Łodzi!"
Skróty w treści listów pochodzą od redakcji.