Objąłem MPK, kiedy firma miała 180 mln zł długu, zdekapitalizowany majątek, zrujnowany tabor i była zagrożona realną wizją upadku. Dostałem zadanie uratowania spółki i przekształcenia jej w sprawnie i prężnie działające przedsiębiorstwo. Od 2003 roku kupiliśmy 230 autobusów, średni wiek autobusu to 6 lat. Zmodernizowaliśmy ponad 120 wagonów tramwajowych, kupiliśmy niskopodłogowe Pesy. Rozumiem, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i zaraz ktoś zapyta: dlaczego nie kupiliśmy 400 autobusów czy 200 tramwajów? Tabor modernizujemy w miarę możliwości finansowych i będziemy to kontynuować, a warto zaznaczyć, że zakupy finansujemy z własnych środków. Miasto sporadycznie dorzuca się do zakupów.
Przez lata, kiedy jestem prezesem MPK, miasto zarobiło na spółce 400 mln zł. Brzmi to może dziwnie, ale obejmując posadę zgodziłem się na mniejsze wpłaty z miejskiej kasy, w zamian dostałem zgodę na rozwijanie działalności MPK o inne dziedziny. Przypominam, że z budżetu miasta mamy płacone za przejechany kilometr. Tyle że my dostajemy 5,20 zł za kilometr, a w Poznaniu miasto płaci ponad 8 zł. Brakujące pieniądze zarabiamy, remontując tabor i torowiska w innych miastach. W Łodzi mamy fachowców i wykorzystujemy ich, by odciążyć finansowo miasto. Poprawie kondycji finansowej spółki służyła też restrukturyzacja. Część usług, choćby sprzątanie przystanków, zleciliśmy firmie zewnętrznej, sprzedaliśmy jedną zajezdnię - to obniżyło koszty. Budowaniu pozycji MPK służą też zakupy PKS-ów. Po restrukturyzacji te firmy zaczną przynosić dochód, dzięki czemu będziemy mieć pieniądze na zakup taboru dla Łodzi.
Pasażerowie narzekają na niepunktualność autobusów i tramwajów. Codziennie na ulice wyjeżdża 800 pojazdów, około 2-3 proc. z nich wraca z powodu usterek. Przyczyną spóźnień są też korki, a teraz źle zaparkowane samochody tarasujące tory. Na to nie mamy wpływu. Inny zarzut, to brud w pojazdach. Wszystkie tramwaje i autobusy wyjeżdżające na trasy są sprzątane. Kontrolujemy firmę, która ma z nami umowę na te usługi, ale brud to nie tylko nasza wina. Niestety, społeczeństwo nie dba o porządek. Skasowane bilety walają się po podłodze autobusu, przecież nie kierowca je tam rzuca.
Prezydent Kropiwnicki i jego ludzie, także MPK - wszyscy jesteśmy obwiniani, że ŁTR jest tylko w Łodzi. Pomysł z budową ŁTR był autorstwa prezydenta i zapewniam, że zrobił wszystko, by włączyły się do projektu Zgierz i Pabianice. Nie dołączyły, choćby z braku pieniędzy. Czy to wina prezydenta Łodzi? Co Jerzy Kropiwnicki miał zrobić? Zmusić prezydentów Zgierza i Pabianic, czy wycofać się w ogóle z pomysłu?! Uważam, że pasażerowie powinni być zadowoleni, że tramwaje jadą przez miasto po prostych torach.
Wiem, że pasażer chce mieć usługę na najwyższym poziomie i zapewniam, że staramy się ją udoskonalać. Ale to musi potrwać, takich zaniedbań nie da się nadrobić w kilka lat. Co tydzień jestem w Krakowie, znam tę firmę, wiele lat w niej pracowałem. Nadal uważam, że jest niezła, ale komunikacja miejska w Łodzi - dużo lepsza.