druga strona medalu
padob (gość)
22.02.10, 20:28:03
W ostatnie wakacje przez 3 miesiące dzień w dzień roznosiłem ulotki i uwierzcie mi, że zachowania ludzi których byłem świadkiem można by spisać i wyszłaby niezła książka... tragikomedia...
Nie raz zdarzało się, że jednocześnie kolportowałem nawet 4-5 rodzajów ulotek, ciężka robota ale jakoś trzeba zarobić na studia;) Wiadomo, że nie da się każdemu dogodzić, ale wulgarność i bezczelność niektórych ludzi przekraczała szczyt ludzkiej cierpliwości. Jeśli ktoś prosił mnie o niewkładanie - ok żaden problem, ale od razu mówiłem wprost - prawie zawsze idzie za mną inspekcja która sprawdza czy wykonałem uczciwie swoją pracę, nikt nie będzie płacił za niewykonane zlecenie. Więc tłumaczyłem, żeby pisać karteczki, naklejać naklejki przy wlocie do skrzynki, malować mazakiem napis na skrzynce, a nawet pisać kartki po uzgodnieniu z lokatorami klatki że nie chcą dostawać ulotek - jeśli ktoś roznosi 6 godzin ulotki to taki widok naprawdę bardzo cieszy i nie sądzę, żeby na wyraźną prośbę mieszkańców zostawiał ulotki. Dla mnie to banalnie proste - nie chcę - daję jakiś formalny znak na dowód tego.
Ale zdarzały się przypadki ludzi, którzy odważni w mowie narzekali jęczeli i zrzędzili na ulotkarzy, a po mojej propozycji, że napiszę za nich taką kartkę i przykleję .. rezygnowali. Nie chcesz rezygnować = zgadzasz się na dostarczenie ulotki. Ludzie niestety są często leniwi i po prostu nie chce im się zadziałać, czekając jednocześnie na mannę z nieba.
Z doświadczenia wiem, że jeśli ktoś nie chce dostawać materiałów reklamowych do skrzynki, to znajdzie masę metod na rozwiązanie problemu. Można kupić na spółkę z mieszkańcami klatki specjalny koszyk, koszt w przeliczeniu na mieszkanie zgaduję że rzędu 8złotych, a wtedy ulotki lądują tam i zainteresowani sami sobie je biorą. Tak proste, a równocześnie tak inteligentne.
Pamiętam jak kiedyś po wejściu do klatki zaczepiła mnie starsza pani. Wrzucałem właśnie ulotki do skrzynki, a wtedy ...
Dlaczego pan śmieci w mojej klatce?
Ja nie śmiecę, tylko wrzucam ulotki do skrzynek. Dlaczgo pani uważa że śmiecę?
Bo pan zostawia ulotki, a my potem z sąsiadkami wyrzucamy je na ziemię i jest brudno...
Komentarz pozostawiam wam:)
Jedni ludzie są pozytywnie nastawieni do pracy ulotarzy, bo może sami kiedyś roznosili bądź widzą że to nie jest praca marzeń, a ciężka harówka za marne pieniądze. Jeśli im coś nie pasuje to mówią to wprost spokojnie i można z nimi dojść do kompromisu, a potem zobaczyć uśmiech na ich twarzy. Drudzy to mniej sympatyczne istoty typu: nic mnie nie obchodzi, nie będę rozmawiał, a jeszcze najchętniej bym się na tobie wyżył.. żałosne:)
Chciałbym jeszcze odnieść się do bohatera aktykułu. Ten pan oscyluje na granicy obu typów przeze mnie opisanych. Niby dąży do kompromisu, ale metoda jaką ostatecznie wybrał jest wg mnie brytalna i bardzo "niekulturalna". Zamiast robić syf w banku, mógł napisać kartkę, zainteresować się kiedy są roznoszone ulotki i porozmawiać z takimi osobami, ale przede wszystkim przywiesić jakąś karteczkę o swojej decyzji. Nie wierzę, że ktoś będzie mu wciskał ulotki na siłę, gdy zobaczy kartkę przy skrzynce czy drzwiach "dziękuję, nie chcę ulotek". Btw od kiedy są euroskrzynki, nie powinno się dostawać ulotek na wycieraczkę, za to chyba są nawet przewidziane kary finansowe na reklamodawców jeśli dobrze pamiętam:)
Reasumując: Jeśli nie chcesz ulotek, napisz kulturalnie kartkę - "dziękuję, nie chcę ulotek", przyklej ją na skrzynce i ciesz się pustą skrzynką. Nie bądź bierny, tylko zacznij działać już teraz. Bo ulotkarz też woli skończyć pracę wczęśniej i odpocząć we własnym cichym kącie:)
0 / 0
zgłoś naruszenie
odpowiedz