Klatka schodowa domem, ulica matką...
WERT (gość)
04.03.10, 16:28:55
Klatka schodowa jest ich drugim domem. Oparci o ściany, w kłębach dymu marihuany, przy dźwiękach tandetnej odmiany rapu dobiegających z głośników podłączonych pod telefon komórkowy, obmacują swoje dziewczyny albo popijają piwo.
Ich zachowanie irytuje mieszkańców bloku . O kim mowa? Nazywani są różnie. W rzeczywistości są mieszanką blokersa, pseudo-rapera i zwykłego łańcuchowca. W wolnych chwilach straszą małe dzieci, które próbują przedostać się do swoich mieszkań.
Zastraszone dzieci i obawy policji...
Dochodziło do takich sytuacji, kiedy to rodzice musieli schodzić na dół po swoje pociechy, które zastraszone bały się wejść na klatkę schodową. Policja nie reaguje. Nie wiadomo czy ze względu na ograniczenia prawne czy w obawie o swoje zdrowie i życie. Podczas, gdy funkcjonariusze policji patrolowali miasto, zostali obrzuceni serią wyzwisk przez tego typu młodych ludzi. Ku zdziwieniu mieszkańców, którzy byli świadkami tego zdarzenia, policjanci ograniczyli swoją interwencję tylko do słownego ostrzeżenia wydanego z bezpiecznej odległości. Jeśli zatem policja boi się młodzieży, to co mają powiedzieć zwykli ludzie?
Czy rodzice nie mają żadnego wpływu?
Zadajmy sobie teraz bardzo pospolite pytanie; gdzie są rodzice? W pracy, na emigracji, w delegacji czy może śpią w domu z butelką wódki w ręku? Mimo tego, iż mogłoby się wydawać, że ci młodzi ludzie wywodzą się z plebsu współczesnego społeczeństwa, rzeczywistość okazuje się zupełnie inna. W większości są to osoby z pozornie normalnych rodzin. Pozbawieni uwagi rodziców, pozostawieni na wychowanie ulicy, od najmłodszych lat skazani na siebie. Nikt nie nauczył ich jak odróżniać dobro od zła. Pozbawieni uczuć, braku wyobrażenia o szczęściu i normalnym życiu, wzorując się na amerykańskich filmach, ćpają, piją, palą, gwałcą, kradną, wszczynają bójki... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie widzą w tym nic złego. W końcu ulica rządzi się swoimi prawami.
Bez perspektyw na przyszłość
Co można zrobić, aby poprawić obecną sytuację? Każdy z mieszkańców ma złoty środek na poprawę sytuacji, ale jeszcze nikt nie odważył się go zastosować w praktyce. Być może ci młodzi ludzie stali się częścią tego szarego krajobrazu, który nie daje perspektyw na przyszłość. Może po prostu już nikt na nich nie zwraca uwagi? Stali się nieodłączną częścią klatek schodowych, sklepów monopolowych, skrzyżowań, na których stoją w letnie wieczory albo schodów biblioteki, które są oblegane w ciepłe letnie popołudnia. Tylko dlaczego żadna z tych osób nie wejdzie do tej biblioteki? Czy rodzice tych dzieci nie wstydzą się ich zachowania? A może po prostu udają, że nic się nie dzieje, że to normalne wśród dzisiejszej młodzieży. A może po prostu nie mają wpływu na dzieci, które za "działkę" zdolni są popełnić największą zbrodnię? Może czasem warto pomyśleć nad tym, zanim stanie się ofiarą własnego dziecka.
0 / 0
zgłoś naruszenie
odpowiedz