Potomkowie tych, którzy witali piłkarzy Widzewa wracających z Warszawy po legendarnym triumfie nad Legią zapewniającym mistrzostwo Polski, czekali na powrót do klubu liderów pierwszej ligi po meczu z ŁKS przy al. Unii.
Setki kibiców przyszło pod budynek klubowy przy al. Piłsudskiego podziękować swoim ulubieńcom za walkę w meczu z lokalnym rywalem i efektowne zwycięstwo 4:1. Gdy autokar z widzewiakami podjechał pod stadion, kibice odpalili kilkanaście rac. Potem wysiadający zawodnicy zostali wyściskani, a Ugo Ukah był nawet podrzucany do góry. Zawodnicy udali się do szatni, a w międzyczasie kibice zostali wpuszczeni na sektor pod zegarem.
Po chwili piłkarze wyszli do nich i wspólnie bawili się jeszcze przez kilkanaście minut. Na koniec była jeszcze zabawa w wojnę na śnieżki. Widzewscy fani żałowali, że zakaz PZPN udziału zorganizowanej grupy w wyjazdowym meczu Widzewa obowiązywać będzie także w meczu z Wartą w Poznaniu.
Wczoraj już o godzinie dziesiątej piłkarze mieli pomeczowy rozruch i odnowę. Choć jubileuszowe derby były twarde, to żaden zawodnik zwycięskiej drużyny nie odniósł kontuzji. Nie oznacza to jednak, że zasada "Nie zmieniam zwycięskiego składu" może być zastosowana przez trenera Pawła Janasa w kolejnym meczu. W sobotnim spotkaniu z Wartą w Poznaniu w zespole gości nie będzie mógł wystąpić z powodu kartek Dudu. Brazylijczyk walczył dzielnie w obronie, ale także był wykonawcą wolnych i rogów. Po jednym z nich widzewiacy zdobyli prowadzenie, a centra Dudu trafiła na głowę Mindaugasa Panki. Była to kopia asysty i gola, jakiego Litwin strzelił w ostatnim meczu kontrolnym ze Startem Otwock w Łodzi. Wiele wskazuje na to, że w sobotę do widzewskiej defensywy wróci rekonwalescent Tomasz Lisowski.
Wprawdzie były podstawy do straszenia Widzewa przed meczem z ŁKS, choćby tym, że rywale przy al. Unii w tym sezonie jeszcze nie przegrali. Widzewiacy dali dowód piłkarskiej dojrzałości i wyższości nad pozostałymi pretendentami do ekstraklasy i wygrali mecze w Zabrzu z Górnikiem, w Szczecinie z Pogonią oraz teraz z ŁKS przy al. Unii. Te rezultaty chyba przesądzają sprawę prymatu klubu z al. Piłsudskiego.
W normalny rytm treningowy wchodzą już Sebastian Madera i Adrian Budka. Hiszpan Fernando Arriero też wkrótce dołączy do kolegów.