- Walczymy przede wszystkim o grę w pucharach, ale kto wie, co będzie? - mówi pomocnik PGE GKS Bełchatów Tomasz Wróbel, pytany o szanse włączenia się drużyny w grę o mistrzostwo Polski. Do prowadzącej w tabeli Wisły Kraków bełchatowianie odrobili już sześć punktów.
W niedzielę o godz. 17 piłkarze GKS zagrają na własnym stadionie z Lechem Poznań. Jeśli wygrają, to zbliżą się do Lecha tylko na punkt.
- Do wszystkich przeciwników podchodzimy z dużym szacunkiem - zapewnia Wróbel. - Jeśli zagramy tak dobrze jak w ostatnich dwóch meczach, to może być dobrze.
Bełchatowianie, mimo kapitalnego początku rundy wiosennej, wciąż nie są dostrzegani w gronie faworytów ligi. Dopiero zwycięstwo nad Lechem mogłoby przekonać tzw. fachowców, że w Bełchatowie jest naprawdę silny zespół.
- W spotkaniu z Lechem walczymy o komplet punktów - deklaruje Janusz Gol, strzelec drugiej bramki w wygranym meczu z Piastem.
Bełchatowianie byli bardzo zadowoleni z przerwania złej passy meczów z Piastem Gliwice, choć nie ukrywają, że mogli zwyciężyć wyżej. - Mieliśmy okazję, by podwyższyć prowadzenie, ale niestety się nie udało. Najważniejsze jest jednak zwycięstwo - podkreśla Łukasz Sapela, bramkarz bełchatowskiej drużyny.
Bohaterem spotkania był Patryk Rachwał, który pięknym strzałem z ponad trzydziestu metrów zdobył prowadzenie dla bełchatowskiej drużyny. - Po zdobyciu gola przez długie minuty kontrolowaliśmy przebieg gry. Żałuję, że wcześniej nie strzeliliśmy trzeciego gola, bo byłoby mniej nerwów - mówi Rachwał.
Trener PGE GKS Rafał Ulatowski może mieć powody do zadowolenia, bo do tej pory jego zespół słabo rozpoczynał rozgrywki. Tej zimy szkoleniowiec nieco zmienił plan przygotowań i są tego efekty.
- Cieszę się też, że zdobyłem dzisiaj swój pierwszy punkt w konfrontacjach z zespołami prowadzonymi przez trenera Dariusza Fornalaka - mówił na pomeczowej konferencji szkoleniowiec GKS.
Niedzielne spotkanie z poznańskim zespołem zapowiada się zatem pasjonująco, tym bardziej że Lech - podobnie jak PGE GKS - wygrał dwa pierwsze spotkania w tym roku. Lech przyjedzie do Bełchatowa osłabiony brakiem kontuzjowanego Manuela Arboledy, natomiast w PGE GKS nie będzie mógł zagrać Jacek Popek, który w niedzielnym spotkaniu z Piastem obejrzał czwartą żółtą kartkę.
W środę dostępne będą bilety na mecz GKS - Lech. Spotkanie transmitować będzie telewizja Canal+.