17-letnia Marianna Dobrosz ze Szczuk pod Białą Rawską w jednej chwili stała się kaleką. Podczas praktyk w cukierni maszyna do mielenia maku zmiażdżyła jej lewą rękę. Sprawa przeciwko właścicielowi zakładu trafiła do sądu...
- Lekarze z Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi walczyli o uratowanie dłoni, ale nie udało się - opowiada zrozpaczona Bożena Dobrosz, matka Marianny. - Palce do nadgarstka trzeba było amputować, choć córkę operowano trzy godziny.
Zarzuty w stosunku do pracodawcy sformułowała już Prokuratura Rejonowa w Rawie Mazowieckiej. Równocześnie sprawę do sądu o ukaranie za wykroczenie skierowała skierniewicka Okręgowa Inspekcja Pracy. Właściciel zakładu cukierniczego twierdzi, że nie ma pojęcia, jak mogło dojść do tak nieszczęśliwego wypadku.
- Zakład prowadzę od 30 lat, tyle czasu mam praktykantów i jeszcze nigdy nie doszło u nas do tak poważnego zdarzenia - mówi pracodawca.
- Jedyne, co się przytrafiało, to jakieś drobne oparzenia. Naprawdę jest mi bardzo przykro, że tak się stało.
Dziewczyna twierdzi, że wykonywała tylko polecenia pracowników zakładu.
- Wsypać mak do maszyny kazała mi jedna z pracownic cukierni - mówi Marianna Dobrosz. - Najpierw jednak chciałam to urządzenie dokładnie umyć, bo było mocno zabrudzone. Nie pamiętam, jak doszło do samego wypadku. Poczułam olbrzymi ból i było już po fakcie - opowiada nastolatka, przełykając łzy.
Sprawę zbadała inspekcja pracy. - Pracodawca otrzymał od nas zalecenia pokontrolne dotyczące zatrudniania małoletnich. Skierowaliśmy również wniosek do sądu o ukaranie go za nieprzestrzeganie przepisów BHP - mówi Jan Darnowski, dyrektor Okręgowego Inspektoratu Pracy w Łodzi, oddział w Skierniewicach. - W zakładzie nieprawidłowości polegały też na braku odpowiedniego zabezpieczenia maszyny. Tam wypadkowi mógł ulec nawet doświadczony pracownik.
Inspekcja pracy ma również zastrzeżenia do kwestii zatrudniania małoletnich.
- Kodeks pracy ściśle to reguluje - dodaje Jan Darnowski. - Osoba niepełnoletnia ma prawo do 48 godzin nieprzerwanego wypoczynku, zawsze obejmującego niedzielę. Co to oznacza? Że w niedzielę tej dziewczyny w ogóle nie powinno być na praktykach.
Wczoraj w Sądzie Rejonowym w Rawie Mazowieckiej zaplanowano pierwsze posiedzenie w tej sprawie. Jednak ze względu na chorobę sędziego, który miał sprawę prowadzić, przełożono ją na 6 kwietnia.
Sprawą zajmuje się również rawska prokuratura. - Postawiono już zarzut umyślnego doprowadzenia do ciężkich obrażeń ciała, jednak prawdopodobnie nastąpi zmiana kwalifikacji czynu na nieumyślne - mówi Robert Gdak, zastępca prokuratora rejonowego w Rawie Mazowieckiej.
- Zmiana taka spowodowana jest podejściem pracodawcy, który od początku służy rodzinie pomocą i pokrywa koszty leczenia.
Pracodawca wypłacił rodzinie 60 tys. zł odszkodowania - nie czekając na rozstrzygnięcia sądu. 17-latka do końca roku nie pojawi się już w szkole, będzie miała nauczanie indywidualne. W domu będzie też leczyła rany po kolejnych operacjach ręki.
Pracodawcy za nieumyślne spowodowanie uszczerbku na zdrowiu praktykantki grozi do 3 lat pozbawienia wolności.
Dział Sprzedaży Domowej 90-532 Łódź ul. ks. I. Skorupki 17/19 pn-pt 8.00 - 17.00 tel.: 0-42 66-59-360, fax: 0-42 637-75-11 e-mail: prenumerata@dziennik.lodz.pl
Reklama:
Dział Sprzedaży Reklam
Łódź 90-532 ul. ks. hm. I. Skorupki 17/19 tel. 0-42 66-59-430 fax: 0-42 66-59-437
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikLodzki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.