Mangione to pochodzący z rodziny włoskich imigrantów znakomity amerykański kompozytor i muzyk jazzowy, specjalizujący się w grze na trąbce i skrzydłówce (rodzaj dętego instrumentu muzycznego). Prócz "Dzieci Sancheza" ma na koncie m.in. dwa utwory, które były hymnami igrzysk olimpijskich: "Chase The Clouds Away" latem 1976 roku w Montrealu i "Give It All You Got" zimą 1980 roku w Lake Placid oraz szereg albumów, a wśród nich choćby świetna "Bellavia".
Łódzki festiwal odbędzie się między 8 a 11 lipca. Przede wszystkim na terenie łódzkiej szkoły filmowej oraz ulicy, przy której się ona mieści, czyli Targowej.
Już pierwsza edycja przedsięwzięcia dowiodła, że to znakomity pomysł. "Główną ideą Festiwalu Targowa Film-Street jest odbudowanie dawnej świetności Łodzi Filmowej. Nazwa symbolizuje "wyjście na ulicę", sposób komunikacji z mieszkańcami miasta poprzez wystawy fotograficzne, warsztaty filmowe, pokazy filmowe oraz koncerty muzyczne" - wyjaśniali go organizatorzy.
Emir Kusturica jest honorowym patronem łódzkiego festiwalu
Gwiazdą ubiegłorocznej edycji był słynny serbski reżyser filmowy, scenarzysta, epizodycznie aktor i muzyk (dwukrotnie nagrodzony Złotą Palmą na Festiwalu Filmowym w Cannes), Emir Kusturica. Artysta zagrał w Łodzi, na ul. Targowej, wyśmienity koncert ze swoim zespołem The No Smoking Orchestra i łódzka impreza spodobała mu się do tego stopnia, iż postanowił dać jej swój honorowy patronat. Organizatorzy Targowa Film Street Festivalu gościli też na festiwalu filmowym organizowanym przez Kusturicę w Serbii. Gościem serbskiego artysty był również hollywoodzki gwiazdor, Johnny Depp.
- Mamy nadzieję, że nawiązane na tej imprezie kontakty będą procentować, także dla Łodzi i łódzkiego festiwalu - podkreśla Stanisław Bożyk, pomysłodawca i współorganizator Targowa Film Street Festivalu.
Podczas imprezy będzie można nie tylko słuchać muzyki (planowany jest także m.in. koncert muzyki world), ale także oglądać filmy - od tych, które realizują studenci "filmówki", po oryginalne światowe produkcje, których pokazy będą polskimi premierami.
Być może także uda się zaprosić jeszcze jedną światową gwiazdę - amerykańską aktorkę i piosenkarkę Juliette Lewis, która występuje ze swoim zespołem.
Wygląda na to, że niezwykle dynamicznie rodzi się w Łodzi bardzo ważny, ale przede wszystkim oryginalny festiwal filmowo-muzyczny. Oby teraz tylko miasto zechciało mu pomagać zamiast, jak to się już zdarzało, przeszkadzać. Bo gdzie, jak nie w Łodzi mają się takie inicjatywy dziać?