Zdobycie Annapurny będzie dla Piotra Pustelnika szansą na skompletowanie korony Himalajów, czyli 14 najwyższych gór ziemi. Łodzianin wszedł już na 13 z 14 wchodzących w jej skład ośmiotysięczników. Jak dotąd nie zdobył tylko Annapurny. Z tą nieprzyjazną górą Pustelnik walczył już trzy razy. Sukces był blisko w 2006 roku, kiedy do szczytu zabrakło ledwie stu metrów. Jednak problemy ze wzrokiem jednego z członków wyprawy zmusiły zdobywców do odwrotu. W 2008 roku na przeszkodzie stanęły śnieżyca i porywisty wiatr. Wtedy wyprawa była 120 metrów od szczytu.
- Zawsze najtrudniejsza jest wyprawa, która się nie udaje. Cieszę się, że będę mógł wrócić na Annapurnę.
Mentalnie i fizycznie jestem przygotowany i wierzę, że tym razem się uda - mówi Piotr Pustelnik.
Do tej pory Annapurnę zdobyło zaledwie 18 himalaistów z całego świata, w tym dwóch Polakow: Jerzy Kukuczka i Krzysztof Wielicki. Prowadząca na szczyt trasa jest wymagająca i piekielnie niebezpieczna. O skali trudności świadczą statystyki. Do tej pory niewiele ponad sto wypraw odważyło się na pokonanie Annapurny. 50 himalaistów straciło życie przy próbie jej zdobycia.
W wyprawie na Annapurnę partnerem Piotra Pustelnika będzie Kinga Baranowska, utalentowana himalaistka młodego pokolenia, zdobywczyni sześciu ośmiotysięczników. Oboje będą częścią międzynarodowego zespołu, który planuje wejście na Annapurnę od strony północnej drogą niemiecką.
- Chcemy ukończyć wyprawę pod koniec kwietnia. Sama wspinaczka zajmuje od kilku do kilkunastu dni. Ale wszystko zależy od pogody i warunków, na jakie natkniemy się na górze - mówi Piotr Pustelnik.
Do wyprawy himalaista przygotowywał się okrągły rok.
- Teraz mogę liczyć tylko na szczęście - dodaje Pustelnik.
Niewątpliwym atutem wyprawy będzie doświadczenie łódzkiego zdobywcy.
Zdobywanie najwyższych szczytów świata to marzenie, które spełnia coraz liczniejsza grupa ludzi. W Polsce powstają biura podróży, które organizują wyprawy trekkingowe w wysokie Himalaje. Najbliższa rusza w kwietniu. Celem wyprawy jest baza Mount Everest.
- Słynny i obecnie modny trekking himalajski nie należy do najłatwiejszych. To niesamowita przygoda, lekcja pokory na całe życie - opowiada Marek Śliwka, właściciel biura podróży Logos Travel w Poznaniu.
Taka przyjemność kosztuje 11 tysięcy złotych i trwa około 20 dni. Celem jest wejście na Gorak Sheo, gdzie Hilary i Tensing założyli w 1953 roku pierwszy obóz. Znajdują się tam nagrobki tych, którzy za Mount Everest oddali życie i pod nim pozostali. Uczestnicy wyprawy wspinają się jeszcze na Kala Pattar, wzniesienie pokryte trawą i ogromnymi czarnymi blokami granitowymi, gdzie roztacza się najlepszy widok na południowe stoki Mount Everestu.