- Zdania wśród członków stowarzyszenia są podzielone - starsi uważają, że nie należy oddać znaku na własność, z kolei młodsi twierdzą, że trzeba się zgodzić - mówi Jacek Bogusiak, jeden z 67 członków ŁKS, którzy podejmą decyzję.
Jak zapewnia wiceprezydent Łodzi Łukasz Magin, trzy dni przed terminem posiedzenia będzie znany inwestor. Prawdopodobnie będzie to ten sam inwestor, który prowadził wcześniej negocjacje z miastem i stawiał warunek przekazania na własność znaku towarowego ŁKS. Wiadomo już, że chodzi o firmę należącą do Jakuba Urbanowi-cza i Filipa Keniga, szefów spółki ŁKS Koszykówka Męska. Zdaniem działaczy ŁKS PSS, są też trzy inne firmy, które będą zainteresowane uczestniczeniem w negocjacjach.
- Specjalnie chcemy ogłosić nazwę inwestora wcześniej, żeby członkowie stowarzyszenia wiedzieli, komu mają przekazać znak towarowy - mówi Magin.
A co, jeśli stowarzyszenie się nie zgodzi? - Myślę, że chyba wszyscy wiemy, o co walczymy - dodaje Magin. Wcześniej mówił, że brak zgody na przekazanie znaku spowoduje, że "plan ratowania ŁKS legnie w gruzach". - Umowę z inwestorem wyłonionym w negocjacjach na pewno podpiszemy po 22 marca - wyjaśnia Magin.
Członkowie stowarzyszenia nie kryją, że obawiają się przekazać na własność znak. Najchętniej przekazaliby nowemu inwestorowi wszystkie prawa na wyłączność z wyjątkiem zgody na sprzedaż. Boją się, że za jakiś czas znak może zostać sprzedany komuś, kto nie będzie zainteresowany istnieniem ŁKS.
Znak towarowy to właściwie jedyny majątek, jaki posiada stowarzyszenie ŁKS. - Klub nie ma już stadionu i terenów - mówi Bogusiak. - Po oddaniu znaku nie będzie miał niczego.
Inna sprawa, że stowarzyszenie w ogóle nie wykorzystuje faktu, że należy do niego znak ponadstuletniego klubu. Obecnie działające spółki - ŁKS PSS, ŁKS Koszykówka Męska czy ŁKS Basket Women - mają prawo z niego korzystać. Wszystkie spółki praktycznie nie zarabiają na sprzedaży pamiątek. Tymczasem ze sprzedaży pamiątek ŁKS żyje jeden z kibiców. Nowy inwestor piłkarskiej spółki, który - jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy - chciałby stworzyć spółkę prowadzącą cztery obecnie działające sekcje, czyli piłkarską, koszykówki męskiej i żeńskiej oraz siatkówki żeńskiej, zamierza to zmienić. Dlatego zależy mu na własności znaku towarowego.
Członkowie stowarzyszenia ŁKS 22 marca muszą podjąć bardzo ważną decyzję. Dobrze byłoby, gdyby do tego czasu inwestor jasno zadeklarował, że znak jest mu potrzebny do zarabiania pieniędzy na rzecz ŁKS, a nie do sprzedania czy likwidacji. Żeby stowarzyszenie oddało znak towarowy, za musi zagłosować - przy stuprocentowej frekwencji - 34 członków.