Jak wyprawić imieniny i nie zapłacić za alkohol? Kupić wódkę, wypić nie więcej niż pół butelki i resztę odesłać producentowi z uwagami, że jej smak nam nie odpowiada.
Producenci coraz powszechniej sięgają po kampanie "Satysfakcja gwarantowana albo zwrot pieniędzy". Jednak ci, którzy chcieliby za darmo urządzić imprezę lub przygotować darmowe śniadanie, muszą uważać. Zwrot pieniędzy nie następuje automatycznie, trzeba spełnić narzucone przez firmy zasady.
Promocję zaproponowali producenci wódki Stock. Jeśli klientowi nie zasmakuje, może ją odesłać z trzyzdaniowym uzasadnieniem i czekać na zwrot pieniędzy.
W Stocku są przekonani, że takich klientów nie będzie wielu.
- Jesteśmy pewni jakości naszych produktów - podkreśla Ewelina Szymeczko z biura prasowego Stock Polska. - Nie wróciła do nas żadna butelka.
Niekoniecznie oznacza to, że wódka wszystkim smakuje. Firma wprowadziła bowiem limity dotyczące ilości butelek i kwoty, którą odda. W przypadku litrowej butelki można odzyskać maksymalnie 50 zł, oddana butelka 700 ml to 35 zł zwrotu, ćwiartka - 25 zł. Jedna osoba może zwrócić maksymalnie trzy butelki, ale musi w nich pozostać połowa zawartości. Na rozpatrzenie reklamacji firma ma miesiąc, a za koszty wysyłki Stock zwraca maksymalnie 19 zł.
Podobną kampanię prowadziła także firma Danone, a dotyczyła ona Actimela. Jogurty mogli zwracać ci klienci, którzy nie odczuli poprawy stanu zdrowia. Przedstawiciele firmy zapewniają, że wielu narzekających nie było. - Dotarły do nas tylko pojedyncze zwroty - mówi Ewa Zacharewicz z Danone Polska.
Zwiększyć sprzedaż tym sposobem próbują także producenci sprzętu elektronicznego. Niezadowoleni klienci mogą zwracać wybrane modele męskich golarek, depilatorów, szczoteczek elektrycznych, suszarek do włosów i robotów Braun. Akcja trwa do końca roku, a za wysyłkę płaci klient, który musi także przygotować uzasadnienie.
Zdaniem Michała Macierzyńskiego, analityka portalu Bankier.pl, firmy, które proponują takie akcje, wiedzą, że klientom nie będzie chciało się z nich skorzystać.
- Chodzi o wywołanie efektu psychologicznego: "nasze produkty są tak dobre, że nie obawiamy się masowych zwrotów" - tłumaczy Michał Macierzyński. - Tymczasem prawda jest taka, że klientom z reguły nie chce się wkładać wysiłku w odzyskiwanie niewielkiej kwoty, gdyż za wiele z tym zachodu. Trzeba spakować produkt, wymyślić uzasadnienie i udać się na pocztę. Firmy przeważnie nie zwracają też kosztów wysyłki, a w przypadku jogurtu płaci się za to więcej niż za sam towar. To tylko przykład kampanii marketingowej firmy.