Tym razem celnicy z Wydziału Zwalczania Przestępczości prowadzili działania w rejonie Rynku Bałuckiego. Wspierał ich czarny labrador, który jest istnym "psem na papierosy". Blacky, bo o nim mowa, ma ponad trzy lata i jest ulubieńcem celników.
Gdy funkcjonariusze szli ul. Spacerową, w pobliżu targowiska, Blacky zainteresował się zaparkowanym nissanem. Celnicy twierdzą, że samochód niczym się nie wyróżniał i raczej spokojnie by go minęli. Blacky był jednak czujny. Podszedł do auta, zamerdał ogonem, zapiszczał i zaczął szczekać. Dla celników był to znak, że coś jest nie w porządku.
- W samochodzie nie było nikogo, ale że Blacky nigdy się nie myli, funkcjonariusze postanowili poczekać na kierowcę - informuje Anna Ludkowska, rzecznik prasowy Izby Celnej w Łodzi.
- Po chwili przy samochodzie pojawił się mężczyzna, który z bagażnika zaczął wypakowywać papierosy i pakować je do toreb foliowych.
Celnicy przystąpili do akcji. Przeszukali nissana i znaleźli w nim 827 paczek papierosów wartych na czarnym rynku 7,4 tys. zł. Nie miały znaków polskiej akcyzy i prawdopodobnie pochodziły z przemytu. Właściciel papierosów, Paweł S., naraził skarb państwa na straty w wysokości 10 tys. zł. Grozi mu wysoka grzywna. A Blacky?
- Dla niego największą nagrodą jest to, gdy ktoś się z nim pobawi. Wtedy jest bardzo szczęśliwy - zapewnia Anna Ludkowska.