Dziennik Łódzki » Blogi » Sportowy poker » Ptaszek na Gałęzi: Kurs psychologii

Ptaszek na Gałęzi: Kurs psychologii

Data dodania: 2010-04-28 09:20:05 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-04-28 09:20:05

Dziennik Łódzki

Awius Homer

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Fikcja musi być prawdopodobna, aby stała się prawdą... "Przyjdź do nas, weź udział w kilku wykładach, rób notatki, będziesz wiedział, jak postępować z grupą ludzi o różnych poglądach" - ogłoszenie studium psychologii aż dwa razy przeczytał dyrektor Tomasz Mickiewicz, zwany przed laty Wieszczem, później Szczyckim. - To coś akurat dla mnie - szepnął do siebie i złożył podpis na zgłoszeniu na kurs.

- Witamy, witamy, znamy pana i podziwiamy za celne spostrzeżenia na temat polskiej piłki - z dużą elokwencją powitała Mickiewicza sekretarka studium psychologii, wypisując jednocześnie fakturę za kurs. - Jutro pierwszy wykład.

Nazajutrz Mickiewicz nie przyznał się nikomu, że zaczyna zgłębiać tajniki psychologii. Nawet nie ujawnił tego pomysłu swym przyjaciołom zarządzającym klubem, czyli Ferdynandowi Kingowi i Urbanowi Jakubowiczowi.
∨ Czytaj dalej
Choć obaj coś podejrzewali, Mickiewicz skłamał, że dziś musi wcześniej wyjść z klubu, bo ma ważne sprawy rodzinne.

Pół godziny później Mickiewicz siedział w pierwszym rzędzie auli i słuchał wykładów. Z wypiekami na twarzy.
- Pamiętajcie, drodzy słuchacze, nie możecie stosować zasady kija bez zasady marchewki, zwłaszcza na pierwszych spotkaniach z ludźmi, którymi macie zarządzać - pewnym głosem komunikował swe tezy niemłody już profesor psychologii. - Czy myślicie, że pozytywny skutek przyniosłaby na przykład wizyta policjanta na zajęciach chóru? Tym bardziej jeśli ów stróż prawa miałby badać jakimś specjalnym urządzeniem, czy zgodnie z zaleceniami dyrygenta dzień wcześniej wszyscy śpiewacy wypili surowe jajka? Czasy policyjnych państw się skończyły. Trzeba podejść śpiewaków inaczej, zaprzyjaźnić się najpierw, dać przysłowiową marchewkę.

Ponadgodzinny wykład zrobił na Mickiewiczu duże wrażenie. - Że też wcześniej na to nie wpadłem, najpierw marchew, później kijek - mówił do siebie. - A ja wyjechałem od razu z tym termometrem do badania ciepłoty ciała. Co prawda nikogo spoconego nie złapałem, ale niesmak pozostał. Teraz łatwiej zrozumieć, dlaczego po tym niefortunnym spotkaniu, atmosfera w drużynie się zepsuła. Kto wie, czy to nie spętało moim podopiecznym nóg w trakcie walki na boisku z drużyną Sanu? Tak mogło być!

Załamany Mickiewicz wrócił do domu i zaczął się zastanawiać, jak wyjść z twarzą z tej sytuacji. Zmienić frontu działania o 180 stopni nie mógł, bo przecież straciłby cały autorytet.

Następnego dnia Mickiewicz wybierał się na spotkanie ze swoimi podopiecznymi. Elegancki jak zwykle tym razem postanowił pójść do klubu pieszo. Przechodził akurat koło sklepu warzywnego. - Po ile są marchewki? - zapytał... Cdn.

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Dziennik Łódzki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Łódzki", wtorek 22.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Dział Sprzedaży Domowej
90-532 Łódź
ul. ks. I. Skorupki 17/19
pn-pt 8.00 - 17.00
tel.: 0-42 66-59-360,
fax: 0-42 637-75-11
e-mail: prenumerata@dziennik.lodz.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Dział Sprzedaży Reklam



Łódź 90-532
ul. ks. hm. I. Skorupki 17/19
tel. 0-42 66-59-430
fax: 0-42 66-59-437

Reklama i biura sprzedaży ogłoszeń

Aktualne cenniki ogłoszeń

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Łódzki
ul. ks. I. Skorupki 17/19
0-532 Łódź,
tel.: (042) 66-59-100
e-mail: dziennik@dziennik.lodz.pl

O nas

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikLodzki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.