Dziennik Łódzki » Blogi » Sportowy poker » Ptaszek na Gałęzi: Święty spokój Anatola

Ptaszek na Gałęzi: Święty spokój Anatola

Data dodania: 2010-05-19 19:26:29 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-05-19 19:26:29

Dziennik Łódzki

Awius Homer

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka

Fikcja musi być prawdopodobna, aby stała się prawdą... - Wszyscy odchodzą to ja też - zdecydował Anatol Nalewajko, prezes klubu Brunatni. Lada tydzień wygasał jego kontrakt na zarządzanie klubem. Nie miał wprawdzie sygnałów, jakoby nowy właściciel klubu, czyli Park Rozrywki, był zainteresowany jego dalszą pracą, ale zdecydował, że nawet jeśli, to powie: nie.

W siedzibie Brunatnych panował niespotykany spokój. Anatol wysłał zespół na kilka dni do Zielonej Góry, dzięki czemu nie musiał wciąż odpowiadać na pytania coraz bardziej natarczywych kopaczy o nowe kontrakty. - Niech się wreszcie skończą i będzie święty spokój - marzył Nalewajko.
Czuł zresztą żal do kopaczy za ich niewdzięczność. W ostatnich tygodniach zrobił wszystko, co w jego mocy, by zaproponować im nowe umowy.
∨ Czytaj dalej
A, że mógł zaproponować zaledwie kilkadziesiąt procent ich dotychczasowych zarobków, to już przecież nie była jego wina.
Najbardziej wkurzał go Gunnar Islandowski, który drugi rok z rzędu zajął piąte miejsce w lidze i myślał, że wszyscy będą mu padać do stóp. Dlatego z Gunnarem Anatol planował porozmawiać na samym końcu, a gdy zainteresowanie posadą w Brunatnych wyraził Stefek Burczymucha, postanowił niczego nie proponować Gunnarowi. - Jak jest taki dobry, to niech sobie robotę znajdzie w pięć minut - myślał Nalewajko.
Prezes Brunatnych najchętniej nie robiłby nic, z wyjątkiem oczywiście jazdy terenowymi quadami. To uwielbiał i temu zajęciu poddawał się najchętniej. Wiatr we włosach, piach zasypujący oczy - to była adrenalina, jakiej potrzebował każdy prawdziwy mężczyzna. A za takiego Anatol się przecież uważał.
Siedząc jednak w godzinach urzędowania za biurkiem zastanawiał się nad swoją przyszłością. Posada w Brunatnych miała wprawdzie wiele wad, ale też i zaletę - była dobrze opłacana. A przecież na realizację kosztownego hobby, jakim była brawurowa jazda quadem, niezbędne były fundusze.
Na szczęście miał jeszcze kilku znajomych, więc i wyjścia awaryjne do wyboru. Jego szanowna małżonka, znana w okolicy rachmistrzyni, już dawno przepowiedziała jego przeszłość. - Zobaczysz Anatolku, że na stare lata wrócisz do rafinerii. Obejmiesz jakieś odpowiedzialne stanowisko i będziesz szczęśliwy - mówiła.
To wydawało mu się najbardziej prawdopodobne. Wróci do miejscowej rafinerii albo zajmie jakieś stanowisko w Państwowej Gromadzie Elektrycznej i o przygodzie z Brunatnymi będzie mógł zapomnieć. Szczerze mówiąc, to całe to kopanie nigdy go nie interesowało. - Co za głupie zajęcie - kopanie piłki - myślał.

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Dziennik Łódzki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Łódzki", czwartek 24.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Dział Sprzedaży Domowej
90-532 Łódź
ul. ks. I. Skorupki 17/19
pn-pt 8.00 - 17.00
tel.: 0-42 66-59-360,
fax: 0-42 637-75-11
e-mail: prenumerata@dziennik.lodz.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Dział Sprzedaży Reklam



Łódź 90-532
ul. ks. hm. I. Skorupki 17/19
tel. 0-42 66-59-430
fax: 0-42 66-59-437

Reklama i biura sprzedaży ogłoszeń

Aktualne cenniki ogłoszeń

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Łódzki
ul. ks. I. Skorupki 17/19
0-532 Łódź,
tel.: (042) 66-59-100
e-mail: dziennik@dziennik.lodz.pl

O nas

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikLodzki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.