W czwartek na terenie lotniska stanęły już specjalne namioty dla pasażerów. Trzeba je było ustawić, bo budynek terminalu jest za mały, by pomieścić wszystkich podróżnych, których podczas remontu warszawskiego Okęcia przejmie nasze lotnisko. Przez cztery weekendy samoloty, które dotąd lądowały w Warszawie, będą siadać w Łodzi. Czy port sobie poradzi?
W sobotę przez łódzkie lotnisko przewinie się aż pięć tysięcy pasażerów. To pięć razy więcej niż zwykle. Władze lotniska przyznają, że nie miałyby obaw co do pomyślności akcji, gdyby odbyła się ona za rok. Wtedy gotowy będzie już nowy terminal.
- Mimo wszystko jestem spokojny - powiedział Leszek Krawczyk, prezes łódzkiego lotniska.
Odprawa pasażerów będzie odbywać się już kilkadziesiąt metrów przed wejściem do terminalu, w specjalnym zadaszonym tunelu. Powstały cztery ścieżki rozdzielone taśmami. Obok stanęły namioty, w których pasażerowie będą mogli zatrzymać się przed odlotem oraz coś zjeść. Wzmocnienia dostaną funkcjonariusze Straży Granicznej, którzy strzegą lotniska.
Na odsiecz przyjadą ich koledzy z Kielc i Warszawy. Ruchem wokół lotniska będzie kierować policja i straż miejska. Całą dobę na lotnisku będzie stacjonować grupa pirotechniczna. Wszystkie rozmowy telefoniczne będą ze względów bezpieczeństwa nagrywane. Pod terminal nie będzie można podjechać samochodem.
- Informacji o tym, gdzie pasażerowie mają się kierować, będą udzielać pracownicy portu ubrani w odblaskowe kamizelki oraz grupa wolontariuszy - mówi prezes Krawczyk.
Na operacji łódzkie lotnisko ma zarobić ok. 800 tys. zł. Obsłuży w tym czasie 112 samolotów, czyli ok. 40 tys. dodatkowych pasażerów. Z Warszawy do Łodzi przeniósł się m.in. Wizz Air, Norwegian, Lot Charters i Air Italy. Na lotnisko pasażerów będzie dowoził autobus linii ''L''. Przewozy Regionalne uruchomiły natomiast dodatkowe pociągi do Warszawy.