Jedno jest pewne - po raz pierwszy w tym sezonie ełkaesiacy nie wystąpią w roli faworyta, bo Podbeskidzie nie przegrało żadnego meczu i jest na czele tabeli I ligi.
- Przyszedł taki moment, że trzeba zmierzyć się z rozpędzonym Podbeski-dziem - mówi środkowy pomocnik ŁKS Dariusz Kłus. - Na pewno zapowiada się ciekawy mecz, zobaczymy na co nas stać i to na pewno będzie kolejny test dla naszej drużyny.
Kłus twierdzi, że wywalczone w szczęśliwych okolicznościach zwycięstwo z Górnikiem Łęczna podbudowało zespół po nieudanych meczach z Piastem Gliwice i Wartą Poznań.
- To prawda, ale musimy zagrać lepiej. We wcześniejszych meczach pokazaliśmy, że gramy ciekawą piłkę - dodaje defensywny pomocnik ŁKS.
Tymczasem w Bielsku-Białej po pięciu kolejkach zapanowała euforia. Na oficjalnej stronie in-ternetowej klubu prezes Podbeskidzia Janusz Okrzesik mówi, że klub zarówno sportowo, jak i organizacyjnie jest przygotowany do awansu.
- Teraz ważne jest, aby każdy robił swoje - piłkarze dobrze grali, zarząd starał się pod względem finansowym i organizacyjnym zabezpieczyć wszystkie potrzeby, a kibice wspierali swoją drużynę. Wspólnym wysiłkiem możemy spełnić marzenie, którym od paru lat jest awans do ekstraklasy - mówi prezes bielskiego klubu.
Nie da się ukryć, że bielskim działaczom udały się letnie wzmocnienia. Wymieniono duet napastników, a klub pozyskał Słowaka Roberta Demjana z czeskiej Viktorii Żiżkov Praga oraz byłego ełkaesiaka Adama Cieślińskiego. Ten pierwszy zdobył już cztery gole i spisuje się rewelacyjnie, ale łodzianie muszą także uważać na Cieślińskiego, który rok temu grając w KSZO Ostrowiec Świętokrzyski zdobył zwycięskiego gola w spotkaniu z ŁKS. Cieśliński nie jest zresztą jedynym byłym ełkaesiakiem w Podbeskidziu, bo na lewej obronie gra wychowanek ŁKS Michał Osiński.
Silnym punktem zespołu są też pomocnicy - ściągnięty z Lechii Gdańsk Maciej Rogalski oraz pozyskany z Korony Kielce Dariusz Łatka. Łodzianie jednak nie mają powodów, by mieć kompleksy, bo przecież trudno Marcina Mięciela, Marcina Smolińskiego, Krzysztofa Mączyńskiego czy Dariusza Kłusa uznać za słabszych piłkarzy od bielszczan.
Podbeskidzie jest liderem, ale warto zwrócić uwagę na to, że w pierwszych kolejkach grało aż z trzema beniaminkami pierwszej ligi. ŁKS na pewno miał mocniejszych rywali.