Paweł Nastula uderzy w Atlas Arenie. Gospodarze powalczą, aż poleje się krew
W piątek w Atlas Arenie zawodnicy związani z Łodzią zapowiadają odparcie najazdu węgierskich przedstawicieli mieszanych sztuk walki (MMA). To pierwsza odsłona całego cyklu imprez, które mają pokazać, że to w Łodzi mieszkają naprawdę twardzi faceci - Fighters Arena Łódź.
- Zgromadziliśmy ludzi o wielkich sercach, ambitnych, twardych, bezkompromisowych. Chcemy po kolei przeciwstawiać ich reprezentantom z różnych krajów i udowadniać, że w naszym mieście warto stawiać na przedstawicieli sztuk walki - zachwala Marcin Jesiotr z Klubu Kick Fighters i jednocześnie organizator gali Fighters Arena Łódź.
Na ringu ma pojawić się ośmiu fighterów z naszego regionu.
Kropkę nad i w zwrocie ''dominacja Łodzi'' ma postawić Magdalena Jarecka. Urocza blondynka jest na co dzień na-uczycielką wf. Niech jednak nikogo nie zwiodą jej blond włosy i magnetyczny uśmiech. Ta dziewczyna naprawdę potrafi uderzyć, o czym już dziś przekona się Arune Lauzeckaite. Łodzianka na co dzień mieszka na Widzewie, stawała już na polu walki w Japonii, Holandii, na Litwie i Łotwie.
- Występy we własnym mieście to jednak szczególne wydarzenie. Czuję tremę, ale to bardziej mnie mobilizuje niż paraliżuje - zapewnia dziewczyna, która zaczęła przygodę ze sztukami walki od karate kyokushin, ale ostatnio gra czasem także w rugby.
Magda jest jedyną Polką stającą w zawodowe szranki MMA. Z pięciu starć dwa wygrała. Litwinka nie będzie łatwym łupem, bo choć debiutuje w mieszanych sztukach walki, to pięści ma twarde. Tak przynajmniej twierdzą jej sparingpartnerzy z klubu Aba Boksas.
Jednak bezapelacyjnie największą gwiazdą piątkowego wieczoru będzie Paweł Nastula. Mistrz olimpijski w judo z Atlanty to rodowity warszawiak, do walki w Łodzi nie trzeba go było jednak długo przekonywać, a będzie to jego debiut na ringach MMA w Polsce. ''Nastek'' do tej pory bił się wyłącznie na największych show na świecie - w Japonii i USA. Kontrakt z nim podpisała bowiem organizacja Pride.
Dla fanów MMA to impreza legenda. W halach wypełnionych przez kilkadziesiąt tysięcy ludzi bili się najlepsi fighterzy świata. Federacja wydawała ogromne pieniądze na ściąganie gwiazd. Jedną z nich był właśnie Polak.
- Pride został jednak wykupiony przez amerykańską UFC i praktycznie przestał istnieć. Ta Łódź to trochę przeznaczenie, bo początkowo miałem stoczyć walkę, także w Łodzi, z Mariuszem Pudzianowskim, ale strongman wycofał się. Przyjąłem więc propozycję od Fighters Arena - tłumaczy Nastula.
Jego rywalem będzie Japończyk Yusuke Masuda z bardzo prestiżowej stajni zawodników prowadzonej przez innego mistrza olimpijskiego w judo - Hidehiko Yoshidę. Yusuke pochodzi z rodziny o samurajskich korzeniach.
- Mama i tata nie pochwalają moich występów na ringu, ale dla mnie to sprawa honorowa. Udowodnię im, że mogą być ze mnie dumni - deklaruje japoński zapaśnik. - Chcę wygrać przed czasem - rzuca twardo.
- Nie dam się wciagnąć w jakąś walkę na słowa. Wolę walczyć realnie: na tatami albo ringu. Mam dla kibiców jedną propozycję. Przyjdźcie do Atlas Areny i sprawdźcie sami, co warte są słowa Masudy. Ma trenera, przed którym chylę czoła, ćwiczy z doskonałymi zawodnikami, ale z Łodzi wyjedzie z kolejną porażką na koncie - odpowiada judoka.
Początek imprezy w piątek o godzinie 19 w Atlas Arenie.