Zamiast zgody mamy kolejne propozycje lokalizacji pomnika i co najmniej dwie jego wizje. Społeczny Komitet Budowy Pomnika apeluje o poparcie dla monumentu przed kościołem Karmelitów, obok Pałacu. Miejsce krzyża miałaby zająć tablica. Obrońcy krzyża nadal chcą pomnika przed Pałacem. Jeśli wierzyć Tomaszowi Nałęczowi, prezydent proponuje' aby pomnik stanął na tyłach ministerstwa kultury.
Na tym nie koniec, bo prace nad innym obeliskiem trwają w Alei Profesorskiej na Powązkach. Ma być gotowy na Wszystkich Świętych. Ile pomników jeszcze stanie, ile tablic zostanie odsłoniętych i nic nie doprowadzi do zgody? Bóg jeden wie.
A tymczasem dziwna sprawa.
Praktycznie bez echa przeszła propozycja siostry Małgorzaty Chmielewskiej, zwanej polską Matką Teresą. 13 sierpnia w swoim blogu napisała: "Niniejszym proponuję, aby tragiczną śmierć 96 osób w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem (…) uczcić poprzez wybudowanie hospicjum dziecięcego - pomnika owego wydarzenia i chwili jedności, jaką wszyscy Polacy odczuli w dniu wypadku i zaraz po nim. Pomnik ów powinien być wybudowany ze składek społecznych. Niech krzyż niesiony przez chore dzieci i ich rodziny zjednoczy Polaków bez względu na ich przekonania, a następne pokolenia niech mają przykład jak śmierci nadać sens, a miłością i służbą pokonywać cierpienie. Stojący obecnie przed Pałacem Prezydenckim krzyż postawiony przez młodzież mógłby wtedy nabrać znaczenia, jakie sam w sobie nosi - pojednania i zwycięstwa nad śmiercią".
Co Państwo na to? Ja też czekam, aż Jarek zatelefonuje do Donalda lub Donald do Jarka. Bronek do Jarka lub Jarek do Bronka. I powie: - Zakonnica ma rację, podajmy sobie ręce w tej jednej sprawie. Niech naród zbuduje hospicjum, w którym dzieci będą mogły umierać po ludzku, z godnością.
Czy to nie byłby dowód na to, że nawet Polacy potrafią raz w życiu zrobić to, czego zwierzęta dokonują w każdą Wigilię - przemówić ludzkim głosem? Byłby to dowód na to, że nasi katoliccy władcy mają w sercach nie lód, ale krztę chrześcijańskiego miłosierdzia? Amen.
Jerzy Witaszczyk