Dziennik Łódzki » Magazyn » Kocham cię mamusiu, tylko tata kazał mi mówić, że cię...

Kocham cię mamusiu, tylko tata kazał mi mówić, że cię nienawidzę

Data dodania: 2010-10-15 12:50:32 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2010-10-18 10:00:41

Dziennik Łódzki

Agnieszka Jasińska

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Kocham cię mamusiu, tylko tata kazał mi mówić, że cię nienawidzę

(© 123rf)

To dziecko cierpi najbardziej, kiedy rodzice nie potrafią się dogadać i walczą ze sobą. Polskie sądy nie mają dobrych procedur i czasami są zupełnie bezsilne wobec głupoty i bezmyślności dorosłych.

Co pięcioletnia łodzianka Ola zapamięta z ostatnich wakacji? Płaczącą mamę? A może tatę, który chwycił ją pod pachę i zabrał z domu? Na pewno nie zapamięta szumiącego morza i plaży w Łebie. A tak bardzo chciała tam pojechać. Mama już spakowała do walizki jej ulubione zabawki i strój do opalania. Jednak dzień przed zaplanowanym wyjazdem tata wsadził Olę do samochodu i pojechał... Choć minęły dwa miesiące, mama wciąż nie wie, dokąd mąż uprowadził córkę.
∨ Czytaj dalej


Kiedy wróci Ola?
Najgorsza jest bezsilność. Pani Beata, mama Oli, była już wszędzie. Na policji, w sądzie. Zaginięcie córki zgłosiła Itace. I czeka. Borys, 3,5-letni braciszek, pyta kiedy wróci Ola. Pyta też o tatę.

- Wczoraj syn zauważył w przedpokoju męski płaszcz. Od razu zapytał czy to taty. A to był płaszcz dziadka - opowiada pani Beata.

- Modlę się, żeby wszystko dobrze się skończyło. Dzieci tak bardzo cierpią - dodaje łamiącym się głosem babcia Oli.

Beata i Daniel byli małżeństwem jakich wiele. Ona uczyła, on pracował jako informatyk. Z Łodzi wyjechali do Warszawy. Bo tam akurat była praca. Najpierw urodziła się Ola, półtora roku później - Borys. Razem z dziećmi przyszły pierwsze konflikty.

- Mąż na wszystko dzieciom pozwalał. Ja nie. O to zaczęliśmy się kłócić. A potem wszystko posypało się jak domek z kart - mówi pani Beata.

Mama Oli wciąż nie może zapomnieć chwili, kiedy mąż wziął córkę pod pachę i po prostu zabrał z domu. To było jak w amerykańskim filmie.

- Z Borysem na ręku próbowałam go powstrzymać. Synek płakał, ja też. Usłyszałam wtedy, że teraz córkę będę mogła oglądać tylko na zdjęciach. A po syna mąż jeszcze wróci - opowiada pani Beata. - Odchodzę od zmysłów. Wciąż nie wiem, gdzie jest teraz moja córka.

Tata : -Celowo zabrałem Olę

O dramacie Beaty napisaliśmy w sobotę w "Polsce Dzienniku Łódzkim". Dwa dni później do naszej redakcji przyszedł mejl: "Jestem ojcem Aleksandry. Chciałbym poinformować, że poszukiwana osoba znajduje się pod moją opieką, jest zdrowa i bezpieczna. Została celowo przeze mnie odizolowana od matki" - przeczytaliśmy. Odpowiedzieliśmy prosząc o numer telefonu. Pan Daniel bez problemu zgodził się na rozmowę. Tylko telefoniczną, bo nie chce zdradzić miejsca pobytu.

- Uprowadziłem córkę, bo matka ją biła. Zauważyłem siniaki. Córka mówiła, że uderzyła się o łóżko albo zrobiła sobie krzywdę na placu zabaw. Jednak to były siniaki o regularnym kształcie - takie się ma od pobicia - mówi ojciec Oli.
1 2 3 4 5 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Sądy a dziecko.

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Mikołaj (gość), 30.12.11, 21:53:26

Od 2006 roku ja i córka ciągani jesteśmy po Sądach i "Fundacjach" (cudzysłów dot. F. Dzieci Niczyje), Dwa zakazy styczności, trzy śledztwa Prokuratorskie, ograniczone spotkania pod nadzorem. Matka dziecka założyła sobie, że "jestem dawcą nasienia i do płacenia alimentów a córkę mogę oglądać raz w miesiącu". Plan realizuje swoimi kłamstwami a Sąd dziecko traktuje po macoszemu dając wiarę matce. Chwile spędzone z tatą, których nie ma i czas dzieciństwa, który umyka bezpowrotnie, nigdy nie zostanie zwrócony czy też wynagrodzony. Biegli już oświadczyli, że dalsze badania córki to zamach na jej psychikę - a Sąd nic. Widać bezradność rodziców, którzy w desperacji posuwają się do porwań a inni odbierają nie tylko sobie życie. Szkoda dzieci w Polskich Sądach.

odpowiedzi (0)

skomentuj

proszę o kontakt

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

benz (gość), 06.12.10, 01:59:17

Pani Aniu proszę o kontakt na torun11@wp.pl lub namiary do Pani,miałam identyczną sprawę, chętnie pomogę.Pozdrawiam i zyczę dużo sił.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Dziennik Łódzki

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Dziennik Łódzki", piątek 25.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Dział Sprzedaży Domowej
90-532 Łódź
ul. ks. I. Skorupki 17/19
pn-pt 8.00 - 17.00
tel.: 0-42 66-59-360,
fax: 0-42 637-75-11
e-mail: prenumerata@dziennik.lodz.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Dział Sprzedaży Reklam



Łódź 90-532
ul. ks. hm. I. Skorupki 17/19
tel. 0-42 66-59-430
fax: 0-42 66-59-437

Reklama i biura sprzedaży ogłoszeń

Aktualne cenniki ogłoszeń

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

Polska Dziennik Łódzki
ul. ks. I. Skorupki 17/19
0-532 Łódź,
tel.: (042) 66-59-100
e-mail: dziennik@dziennik.lodz.pl

O nas

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikLodzki.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.