Michał i Agata na Korsyce - pieszo, rowerem i autostopem...

    Michał i Agata na Korsyce - pieszo, rowerem i autostopem przez Europę [ZDJĘCIA]

    Monika Wiktorska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Michał i Agata na Korsyce - pieszo, rowerem i autostopem przez Europę [ZDJĘCIA]
    1/30
    przejdź do galerii

    ©Basia Lewiak, Agata Hejchman

    Pasja podróżowania, ogromna wyobraźnia i dobra kondycja to przepis na niezwykłą przygodę. O swojej podróży na Korsykę 28 stycznia w Keja Pub opowiadał Michał Lewiak. Spotkanie było kolejnym z cyklu „Klub podróżnika”.
    Michał razem ze swoją narzeczoną, Agatą, we wrześniu zeszłego roku odbyli podróż na Korsykę, aby pokonać szlak prowadzący przez niemal całą wyspę - GR 20. Co więcej, para postanowiła dojechać na Korsykę na... rowerach. Po 11 dniach trudnej i wyczerpującej drogi przez Polskę, Czechy, Austrię, Węgry, Słowenię i Włochy dotarli w końcu do miejscowości, z której przesiedli się na prom płynący na Korsykę. Tam rozpoczęli 11-dniową wędrówkę trasą, która dla wielu jest nie do pokonania.

    W czasie podróży, jak wspomina Michał, najbardziej nieocenioną wartością jest życzliwość ludzi spotkanych na drodze. Jeszcze w trakcie przejazdu przez Europę niejednokrotnie zdarzały się sytuacje, kiedy udzielona przez obcych ludzi pomoc ratowała polską parę z opresji. Podczas silnej burzy, czy w innych niesprzyjających warunkach Polacy mogli liczyć na schronienie w napotkanych domach.

    Pomocni okazywali się również napotkani rodacy. W Livorno, w miejscowości, z której odpływał prom, podróżnicy otrzymali ogromną pomoc od polskiego księdza z tamtejszej parafii.

    Cała wyprawa trwała 33 dni, z czego 11 dni Michał i Agata spędzili na rowerze, a kolejnych 11 na wędrówce górskiej. Resztę czasu wykorzystali na odpoczynek i podróż powrotną autostopem do domu. Nie przeszkodził im nawet brak pieniędzy, który w ostatnich dniach podróży mógłby zniechęcić niejednego turystę.

    - Nie było łatwo, w pewnym momencie musieliśmy znacznie zmniejszyć dzienne porcje jedzenia do małego jogurtu na śniadanie i jednego bochenka chleba w ciągu dnia. Nie poddaliśmy się jednak - mówił Michał. - To do tej pory najcięższa podróż, jaką odbyłem, ale naprawdę było warto.

    Talent oratorski i poczucie humoru Michała i Agaty sprawiły, że dwie godziny opowieści nie mogły nikogo znudzić. Z pewnością wśród obecnych w Keja Pub znalazł się niejeden zainspirowany do odbycia podobnych przygód.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo