Woody Allen: Możecie spalić moje filmy

    Woody Allen: Możecie spalić moje filmy

    Kevin Maher

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska



    Nie mija kwadrans naszego spotkania, gdy Woody Allen bez ogródek wykłada swoje stanowisko. - Nie ma Boga. Żadnej magii. Są tylko twarde i zimne fakty - to, co widzisz przed oczyma. Tu wszystko się zaczyna. I tu kończy. Nic nie ma sensu. Racjonalnej podstawy. I tyle.

    78-letni reżyser i neurotyczny egzystencjalista jest w znakomitej formie. Broni tzw. ukrytego i depresyjnego przesłania swojego ostatniego filmu "Magia w blasku księżyca". Drobna budowa i niewielki wzrost. Mistrz wbija mi do głowy wiele urywanych komentarzy i uwag na temat "bezsensownej tragedii" ludzkiego żywota, która wypaczy najbardziej optymistyczne usposobienie i chęci. - Prawda jest bardzo bolesna - mówi, nawiązując do cytatu z Thomasa Hobbesa, który na ekranie wypowiada główny bohater z werwą grany przez Colina Firtha. Pod pseudonimem Wei Ling Su jest gwiazdorem sztuki iluzji. Jako brytyjski dżentelmen Stanley Crawford natomiast demaskuje szarlatanów.

    Woody Allen wygłasza te diatryby z pozycji gościa luksusowego apartamentu paryskiego hotelu Le Bristol. To tu mieszkał David Beckham, gdy grał w Paris Saint-Germain. Tutaj też kręcił Allen sceny do filmu "O północy w Paryżu". Reżyser jest frankofilem. Chętnie rozważyłby wyjazd na stałe do stolicy Francji - gdyby tylko decyzję podjęła za niego jego małżonka 43-letnia Soon-Yi.
    Prywatnie Allen jest miłym facetem. Poważnym i ostrym jak brzytwa. Chełpi się dziarską kondycją, która przeczy jego wiekowi. To skutek rygorystycznej dbałości o zdrowie - w tym także bogatej w ryby beztłuszczowej diety. A także codziennych ćwiczeń na ruchomej bieżni w nowojorskim apartamencie. - Stekiem raczę się dwa razy do roku! - mówi Allen. Zielone soki owocowo-warzywne? - Nie, nie, tego nie znoszę.

    Mówi wyważonym tonem aktora komediowego, który zwykł puentować wszystko śmiertelnie poważnym bon motem. Oznacza to, że wszystko, co powie, nosi lekką wskazówkę bezceremonialnego i zaimprowizowanego gagu. Gdy chodzi o reżyserię, jego osiągnięcia sięgają szczytu. 50 lat pracy. Filmy o statusie ikon, Choćby "Annie Hall" i "Manhattan". 24 nominacje do Oscara i cztery statuetki. Absolutny rekord. Jego trzy ostatnie obrazy - wśród nich "Blue Jasmine" - niespodziewanie zyskały szeroką widownię na całym świecie. Razem zarobiły ponad 300 mln dol. Ale powiedz o tym Allenowi! Natychmiast opowie ci, że nigdy nie udało mu się stworzyć wielkiego dzieła sztuki kinowej. A za chwilę westchnie: - Myśli pan, że nominacje Akademii Filmowej czy uzyskane przychody wskazują na jakąkolwiek prawdziwą wartość filmu? Nie!

    Jego życie osobiste powraca do zwykłego stanu sprzed lutego tego roku. Wtedy doszło do tąpnięcia. Dylan Farrow, jego adoptowana córka z byłą partnerką aktorką Mią Farrow, ponownie publicznie oskarżyła go o molestowanie jej jako dziecka. Uprzednio te same zarzuty pojawiły się po rozstaniu reżysera z Farrow w 1992 r. Wówczas świat ze zgorszeniem śledził romans Allena z adoptowaną córką aktorki 21-letnią Soon-Yi. Potem byliśmy świadkami batalii o opiekę nad trojgiem dzieci Allena i Farrow - adoptowanymi Mosesem i Dylan oraz Ronanem. Początkowo sądzono, że ten ostatni jest biologicznym dzieckiem reżysera i aktorki. Teraz jednak - według samej Farrow - może okazać się, że jest on dzieckiem Franka Sinatry. Aktorka twierdziła przed sądem, że pewnego sierpniowego popołudnia 1992 r. Allen molestował 7-letnią Dylan. Powołany przez sąd zespół ekspertów orzekł, że zarzuty są nieprawdziwe.

    Sprawa na pozór ucichła. Opinia publiczna z sympatią patrzyła na trwałe i jak najbardziej zwyczajne 17-letnie małżeństwo reżysera z Soon-Yi. Małżonkowie mają dwie adoptowane córki - 15-letnią Bachet i młodszą o rok Manzie. Aż do 1 lutego br. Tego dnia na blogu "New York Timesa" ukazał się list 28-letniej dziś Dylan. Adoptowana córka ponownie pisała o tym, co pamięta. Nie mówiła o prawnym obrzucaniu się błotem. Media wpadły w histerię. Reżyser przygotował obalającą wersję Dylan odpowiedź i wydrukował ją w tym samym "New York Timesie". Pisał, że żałuje utraty więzi z Dylan. Zauważał wagę zeznań ofiar w przypadkach molestowania seksualnego dzieci. Ale na koniec zwracał się do ekspertów sądowych i starszego brata Dylan, 36-letniego dziś terapeuty rodzinnego Mosesa. Ten bronił reżysera: - Woody oczywiście nie molestował mojej siostry! W swoim liście Allen winił natomiast Mię Farrow za "tworzenie atmosfery strachu przed nim i nienawiści".
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      „nie ma Boga”?

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

      „nie ma Boga”? A niech mi w takim razie ci spece od agnostyki powiedzą skąd się wziął Wszechświat?
      Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać...rozwiń całość

      „nie ma Boga”? A niech mi w takim razie ci spece od agnostyki powiedzą skąd się wziął Wszechświat?
      Ot tak sobie, sam z siebie, się sprężył i wziął?! Przecież z Nicości nie może nic więcej powstać
      i tego uczy cała Nauka, więc skąd? zwiń

      Polecamy

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Gry On Line - Zagraj Reklama