Gen. Roman Polko: Spadochroniarstwo uczy ludzi pokory

    Gen. Roman Polko: Spadochroniarstwo uczy ludzi pokory

    rozm. Piotr Brzózka

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Z generałem Romanem Polko, byłym dowódcą GROM, instruktorem spadochroniarstwa, rozmawia Piotr Brzózka.
    Gen. Roman Polko: Doświadczenie jest ważne. Ale ważna jest przede wszystkim jakość skoków. Można mieć dużą liczbę skoków, a nie umieć skakać

    Gen. Roman Polko: Doświadczenie jest ważne. Ale ważna jest przede wszystkim jakość skoków. Można mieć dużą liczbę skoków, a nie umieć skakać ©Karolina Misztal/Polskapresse

    Prezes łódzkiego lotniska zginął wskutek wypadku podczas skoku ze spadochronem. Świadkowie mówią, że przed lądowaniem runął na ziemię z wysokości 50 metrów. Co mogło się wydarzyć?
    Nie wiem, na jakim typie spadochronu skakał, ale doświadczeni skoczkowie najczęściej wybierają spadochrony o niewielkiej powierzchni, które przy lądowaniu wymagają dużych umiejętności i niestety nie wybaczają błędów. Podejrzewam, że skoczek popełnił karygodny błąd - w ostatniej chwili zdecydował się na zmianę kierunku lądowania. A w skręcie spadochron ma ogromne "przepadanie".

    Co to znaczy?
    Normalnie opada się z prędkością około 5 metrów na sekundę, natomiast w skręcie prędkość ta rośnie wielokrotnie.
    Podejrzewam, że w tej sytuacji nałożyły się na siebie sprawy. Być może skoczek zobaczył tuż nad ziemią, że gwałtownie zmieniły się warunki pogodowe, może dostał podmuch, dlatego chciał zareagować, ale zamiast poprawić swoje położenie, zwielokrotnił działanie sił natury.

    W takich sytuacjach doświadczenie ma znaczenie? Prezes Nowak miał na koncie 1800 skoków.
    Doświadczenie jest ważne. Ale ważna jest przede wszystkim jakość skoków. Można mieć dużą liczbę skoków, a nie umieć skakać, mógłbym takie osoby wymieniać, ale im tego oszczędzę. Pytanie, czy skaczemy, by "tłuc" liczbę skoków, czy po to, by się cały czas uczyć. Gdy szkoliłem żołnierzy, zwracałem uwagę, by przed każdym skokiem myśleć, co się zrobi w sytuacji awaryjnej. Pamiętam, że gdy kupiliśmy nowe amerykańskie spadochrony, nasz logistyk już przy drugim skoku zaliczył ratowanie. Okazało się, że spadochrony są tak nowe, że instrukcja ich składania jest jeszcze niedoskonała. Dopiero po zbadaniu tego wypadku napisaliśmy poprawkę, którą Amerykanie wprowadzili do instrukcji. Spadochroniarstwo uczy pokory. Niestety, niektórzy wraz z rutyną ją tracą.

    Prezes Nowak mówił kiedyś, że pięć razy musiał otwierać spadochron zapasowy i nie wpadł w panikę.
    Jeśli ktoś wpadnie w panikę, to tak, jakby postawił na sobie krzyżyk. Czasu jest bardzo mało, bo bez spadochronu spada się z prędkością 50 m/s. Ja na szczęście miałem taką sytuację tylko raz.

    I jakie to uczucie?
    To była bardzo krótka myśl, właściwie pożegnalna: kurczę, nie zdążę. Zachowałem się rutynowo i miałem mało czasu na ratowanie się. Ale ćwiczenia na ziemi dały owoce. Wiedziałem, co mam robić. Oczywiście po wylądowaniu pierwsza myśl: następny skok, żeby zatrzeć to przykre wrażenie.

    Dlaczego ludzie zawierzają życie zawodnemu czasem urządzeniu?
    Człowiek zawsze marzył, żeby szybować jak ptak, samolot takich wrażeń nie daje. Trudno powiedzieć, po co się skacze, sam się nad tym zastanawiałem, ale na pewno wyzwala to w człowieku euforię.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo