Kto będzie nowym Ostachowiczem PO? Przygotowanie expose...

    Kto będzie nowym Ostachowiczem PO? Przygotowanie expose Kopacz to jego ostatnia misja w Polsce

    Joanna Miziołek

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Ewa Kopacz zawsze miała dobre relacje ze Sławomirem Nowakiem. Teraz może jej doradzać tylko w wielkiej tajemnicy

    Ewa Kopacz zawsze miała dobre relacje ze Sławomirem Nowakiem. Teraz może jej doradzać tylko w wielkiej tajemnicy ©Wojciech Barczyński/Polskapresse

    Przed Ewą Kopacz exposé. Do tego wystąpienia ma ją przygotować Igor Ostachowicz, zaufany PR-owiec Donalda Tuska. Pani premier doradza też - w tajemnicy - Sławomir Nowak.
    Ewa Kopacz zawsze miała dobre relacje ze Sławomirem Nowakiem. Teraz może jej doradzać tylko w wielkiej tajemnicy

    Ewa Kopacz zawsze miała dobre relacje ze Sławomirem Nowakiem. Teraz może jej doradzać tylko w wielkiej tajemnicy ©Wojciech Barczyński/Polskapresse

    Przygotowanie exposé Ewy Kopacz - to jedno z ostatnich zadań, na które dla nowej pani premier zgodził się Igor Ostachowicz, dowiaduje się "Polska". Po jego wyjeździe do Brukseli będzie musiała znaleźć sobie nowego emocjonalnego opiekuna. Zupełnie zakulisowo - według informacji tygodnika "Wprost" - ma doradzać jej Sławomir Nowak, który kiedyś w gronie najbliższych współpracowników został wyprzedzony w kolejce do ucha premiera przez Igora Ostachowicza.
    Na razie jednak Ostachowicz ma przez najbliższy czas wspomagać radą Ewę Kopacz. Kiedyś zresztą Donald Tusk oddelegował swojego PR-owca do budowania wizerunku marszałek Ewy Kopacz. Ten szybko jednak zrezygnował. W Platformie mówiło się, że nie dał rady ukształtować nowego image Kopacz, bo ta była nieelastyczna względem jego rad. Jak wyglądała praca doradcy premiera przez ostatnie siedem lat? Oto krótkie podsumowanie stratega.

    Ciemny pokój z zasłoniętymi roletami u okien, w tle spokojna muzyka. Tu Igor Ostachowicz spędził ostatnich siedem lat. Siedem lat przy Donaldzie Tusku. Przy pakowaniu będzie musiał zabrać ze sobą ogrom rzeczy. Pełno tam starych reklamówek, książek. Kancelarię traktował jak swój drugi dom. Jeśli nie pierwszy, bo potrafił tam spędzać czas do północy, czasem nawet do 3 nad ranem.

    Do kancelarii premiera na stanowisko podsekretarza stanu trafił za zasługi w kampanii parlamentarnej Platformy w 2007 r. Do sztabu wciągnął go odchodzący na fali afery hazardowej Rafał Grupiński. To Ostachowicz stał za pomysłem sprowadzenia przez Tuska słynnej debaty telewizyjnej z Jarosławem Kaczyńskim do rozmowy na tematy, którymi żyją zwykli ludzie. Wymyślony i opracowany przez niego chwyt z przepytywaniem prezesa PiS z cen chleba i marchewki zatrybił. Po objęciu ministerialnej teki pozycja Ostachowicza u boku Tuska szybko się umacniała. Aż przerosła wpływy, jakimi cieszyli się zaufani partyjni członkowie dworu. Jak to się stało? Czym zaskarbił sobie względy premiera? - Niesamowite wyczucie społeczne - tę cechę Ostachowicza podkreślają wszyscy. Dla Tuska, któremu inteligencji emocjonalnej nikt nie odmawia, to zaleta szczególna. - Słuchałem go kilka razy podczas narad i muszę powiedzieć, że jest dobry, jego diagnozy były ciekawe. Potrafi wyczuć, w jakim kierunku będzie szła percepcja społeczna określonych wydarzeń - opowiada znany z zamiłowania do PR poseł Janusz Palikot. To Ostachowicz wymyślił, by swoje sejmowe exposé Tusk oparł na pojęciu zaufania do nowej władzy, które miało kontrastować z nieprzewidywalnymi czasami rządów PiS. To on też podpowiadał premierowi, by np. mocniej opowiedział się za metodą in vitro czy kastracją pedofilów, bo tego akurat oczekuje większość społeczeństwa. Kiedy zaś opinia publiczna jest bardzo podzielona, radził, by Tusk głosu nie zabierał wcale. Błędy miały iść na konto poszczególnych ministrów zgodnie z zasadą, że jest "dobry car i źli bojarowie". W trosce o wizerunek premiera Ostachowicz zarządzał, by któryś minister zamilkł.
    Kiedyś Tusk oddelegował Ostachowicza do budowania wizerunku Kopacz. Ten szybko zrezygnował
    Wyjść z tarapatów ministrom Ostachowicz pomagał jedynie wtedy, kiedy poprosił go o ugaszenie pożaru sam premier, bo ogień jest tak mocny, że mógł poparzyć jego samego. Dlatego w 2008 . wsparł minister zdrowia Ewę Kopacz, kiedy okazało się, że ustawy z szumnie zapowiadanej reformy stoją pod znakiem zapytania. Dbał wówczas np. o to, by pani minister dobrze wypadła w programie "Teraz my" TVN w konfrontacji z niezwykle popularnym, nieżyjącym już prof. Zbigniewem Religą. I dlatego teraz nowa premier miała naciskać, by Ostachowicz nie wyjeżdżał z Donaldem Tuskiem do Brukseli, by został jej doradcą.

    Podczas narad Igor Ostachowicz opowiadał się za przyjęciem twardych, zdecydowanych działań, które sprowadzały się do usunięcia przez premiera ze swojego otoczenia wszystkich, którzy się zużyli i ciągną go wizerunkowo w dół.

    Tak było choćby w przypadku afery hazardowej. To on doradzał Tuskowi odciąć się od tych, którzy nawet trochę mogą kojarzyć się z aferą. Za jego radą premier podjął decyzję, by kancelarię opuścili Rafał Grupiński, Sławomir Nowak, nie wspominając już o zdymisjonowaniu Grzegorza Schetyny ze stanowiska szefa MSWiA, ministra sportu Mirosława Drzewieckiego czy usunięciu z funkcji szefa klubu Zbigniewa Chlebowskiego.

    Mimo komisji ds. zbadnia afery hazardowej sprawa przycichła. A w kolejnym rządzie zaczęły pojawiać się kolejne problemy. Ale premier nie był już tak radykalny w działaniach, mimo że doradzał mu to Ostachowicz.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Zdjęcie autora komentarza
      Ja bym Tuskowi reki nie podal!! Kaczynski podajac reke Tuskowi bez cudow jest wielki w swoim chrzesc

      magda

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Ja bym Tuskowi reki nie podal!! Kaczynski podajac reke Tuskowi bez cudow jest wielki w swoim chrzescijanskim milosierdziu wobec tych wrogow co sciskali sie z Putinem, faeyzejsko usmiechajac i...rozwiń całość

      Ja bym Tuskowi reki nie podal!! Kaczynski podajac reke Tuskowi bez cudow jest wielki w swoim chrzescijanskim milosierdziu wobec tych wrogow co sciskali sie z Putinem, faeyzejsko usmiechajac i judaszowsko cieszac na miejscu wyrezyserowanej katastrofy POd Smolenskiem. Tym bardziej, ze POtem ci sami naslali swojego fanatyka, ktory chcial zabic Kaczynskiego w lodzkim biurze europosla Wojciechowskiego i nie spotkawszy ofiary zarznal nozem pracownika zgodnie z zaleceniem dorzynania watahy w pisie. zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama