Rząd na rok, a rok nie wyrok

    Rząd na rok, a rok nie wyrok

    Jerzy Witaszczyk

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Mamy rząd prawie nowy i panią premier zupełnie nową, chociaż przechodzoną politycznie: była ministrem i marszałkiem Sejmu.
    Rząd na rok, a rok nie wyrok

    ©Grzegorz Gałasiński

    Jej polityczne przejścia to dla jednych zaleta w postaci doświadczenia. Dla drugich wada - ci twierdzą, że Kopacz wszystko robiła pod dyktando swego pryncypała Tuska, więc teraz bez nadzoru szybko się pogubi.

    Jeszcze inni, zwłaszcza feministki, nowej premier mają za złe, że podkreśla, że jest kobietą. Co innego, gdyby premierem została Anna Grodzka i podkreślała. Ale szczęśliwie nie została i na razie na to się nie zanosi.

    Tak więc chwalmy i krytykujmy panią premier, byle rozsądnie. Poczekajmy, zobaczymy, co z tego ciasta wyrośnie. I nawet, jeśli nie lubimy PO i PSL, trzymajmy kciuki, żeby ten rząd okazał się mniej mocarstwowy, ale za to mądrze i skutecznie skupił się na sprawach Polski i Polaków.

    A jeśli nie spełni naszych oczekiwań, pamiętajmy to rząd na rok, a rok - wiadomo - nie wyrok.

    Czytaj także

      Komentarze (5)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      "Niech żyje bal"

      PISPUPIL (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      By nadać prestiżu domowi, m/innymi organizowano bale okolicznościowe. Tym bardziej kiedy zmienił się pan/i domu. Prestiż przy starym umeblowaniu z nowa komodą.
      Wodzirej wiódł tańce i cały wieczór....rozwiń całość

      By nadać prestiżu domowi, m/innymi organizowano bale okolicznościowe. Tym bardziej kiedy zmienił się pan/i domu. Prestiż przy starym umeblowaniu z nowa komodą.
      Wodzirej wiódł tańce i cały wieczór. Rzadko nim była kobieta, acz z braku ich w tym czasie różnych balów, czy ich niechęci do domostwa, tak się stawało. (to nie anty …)
      Tańce. Rozpoczął wodzirej, lecz w trakcie zaproszono go na bal wyższych sfer. Obiecanki z fajerwerkami zostały pod znakiem zapytania. Poprosił by niewprawiona w bojach na parkiecie, choć sama niezdarnie tańcowała, poprowadziła mozolnie niezbyt radosny ten bal.
      Uczestnicy balu zaczęli zauważać wg nich gafy. W tangu ustawiła dwie kobiety ze sobą, gdzie wiadomo że tango to domena prowadzenia męskiej strony. Ta jednak wiedząc, że ona ma szkołę …, poczytała ją jako twardziela jak ci co ją uczyli.
      Do „poloneza” jego ustalonej drogi, też ustawiła dziewczę, która nie ma siły.
      Namieszało się nie mało, bo u bogatszych sąsiadów też jest bal. I nie starciem męskich rąk, a uśmiechem i szanownym słowem, pogodzić te sąsiedztwa. Nasza wodzirejka postawiła swojego byłego, choć zaprawionego w bojach znanego, że mocno w garści trzymał, lub przylał, do skocznej Polki przy wejściu do domostwa i by nie był samotny dodała mu do pomocy kolegę, który wiedzie prym wśród wielu panów w tym towarzystwie.
      Jednak by utrzymać prestiż i zacność, musi ona tańce dobrać tak by atrakcje były przyjęte, a race nie strzeliły w dom, tylko pięknym kolorem rozświetliły i pokazały innym balom o wartości, a uczestnikom choć normalność. Czasu jednak mało. Kiepscy, bo już sprawdzeni, ustawiają race. Może morzem melodii płynących się uda, gdyż uczestnicy chcą życzyć jak najlepiej. Lecz ci prowadzący w samo zachwyt wpadli, uwag nie słyszą lub tylko udają głuchotę, przy dość głośnych dźwiękach orkiestry swoich. A kierunków atrakcji jest wiele i przygotowujący je, mają z góry zaplanowane, więc rady poszły w kąt. A i zadrapanie krwiste, musi czekać do rana, bo plastrów brak.

      Wolałbym jak pisałem wcześniej, dać osąd po balu. Swoje rozterki nie wylewać w trakcie twista czy innej skakaniny. Bo przetasowania i skarcone powroty, nie nadają raczej blasku świec w pięknym kandelabrze, a, przyśniedziałym już.
      O opozycji lepiej nie mówić. Robili badania czy zrobić napaść na premiera czy nie. Teraz o zgrozo, chwalą go a za Radkiem łzy leją.
      PS
      Teolog w MSW, chciałem dać szanse i milczeć. Jednak prawo ich a państwowe. Czy tu też? Bić albo nie bić, bo nie pokuta a bezpieczeństwo i ich głównie. Strzelać jak bandyta zaatakuje panią minister, czy …?
      Psiapsiółki. Opozycjoniści. Tzn. vice obaj, to przymus? I ta wszechobecna merytoryka.
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Inaczej to widzę

      Misiorny z powrotem (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5

      W sferze faktów z konstatacjami Redaktora - oczywiście nie sposób się nie zgodzić. Pierwszy raz od wielu lat całkowicie nie podzielam jednak jego pełnego nadziei optymizmu co do nowej premierki...rozwiń całość

      W sferze faktów z konstatacjami Redaktora - oczywiście nie sposób się nie zgodzić. Pierwszy raz od wielu lat całkowicie nie podzielam jednak jego pełnego nadziei optymizmu co do nowej premierki („premiery”?) rządu Rzplitej. Doświadczenia z nią są przecież fatalne.
      Ewa Kopacz została niegdyś odwołana z funkcji ministra zdrowia w sytuacji całkowitej nieumiejętności poradzenia sobie z zapaścią tego resortu. Nie radziła sobie z silnym lobby lekarskim, które rozdrapało dodatkowe dotacje środków na służbę zdrowia głównie na zwiększenie wynagrodzeń lekarzy - i tylko lekarzy (ignorując pielęgniarki, techników i pozostały personel medyczny). Doprowadziło to wówczas do takiej sytuacji, jakiej nie ma w żadnej europejskiej służbie zdrowia - lekarze zarabiaja kilkakrotnie więcej niż reszta personelu. Nadto obiecywanych reform nie wprowadziła w życie aż do końca swojego ministerialnego bytu. Kłamała, obiecywała – niczego nie dotrzymała. A wtedy dostała awans - na drugą osobę w państwie.
      Już jako marszałek sejmu Kopacz zasłynęła utrupianiem wszystkich projektów ustaw, które nie wyszły z własnego, partyjnego towarzystwa. Szczególnie oburzające było systematyczne niedopuszczanie do głosowania nad prawie KAŻDYM społecznym projektem ustawy, który by wpłynął do Sejmu RP. To już był niebywale cdemonstrowany serwilizm wobec sponsorów Platformy i premiera Tuska.
      Ewa Kopacz sprowadziła rolę Marszałka Sejmu, drugiej przecie osoby w Państwie do roli partyjnego funkcjonariusza, wykonującego rozkazy swojego przełożonego. Nie taka jest rola Marszałka Sejmu Rzeczpospolitej!
      Życzenie Redaktora, aby rząd „…mądrze i skutecznie skupił się na sprawach Polski i Polaków” jest – niestety – płonne.
      Ewa Kopacz jest osobą bezwolną, oraz całkowicie niesamodzielną, zarówno intelektualnie, jak i organizacyjnie. Jej wypłakiwanie się w klapy Tuska po nieudanym wystąpieniu inauguracyjnym było doprawdy żałosne.
      Moja ocena jej osoby jest skrajnie krytyczna, a losów Polski na najbliższy rok jak najbardziej pesymistyczna. Ne sądzę, aby Kopacz ośmieliła się przeciwstawić komukolwiek ze swoich ministrów, od których jest całkowicie zależna, jeśli którykolwiek stanie jej okoniem.

      Jako postscriptum - osobny appendix ws. polityki zagranicznej.
      Jeśli należy cieszyć się, że wykluczono człowieka, który był w tej polityce słoniem w składzie porcelany, to tylko trochę.
      Sikorski nie potrafił utrzymywać elementarnie dobrosąsiedzkich stosunków z partnerami wschodnimi, psuł je ciągle i dość po chamsku, bez pytania gospodarzy o zgodę usiłując ingerować w wewnętrzne sprawy Litwy, Białorusi i Ukrainy. Sikorski został ministrem SZ prawdopodobnie tylko dlatego, że jest obywatelem brytyjskim, a jego żoną obywatelka USA. Jednak w tej sytuacji (jeśli już mamy realizować w tej części Europy polityką amerykańską), lepiej byłoby dla jasności „układów”, aby ministrem SZ była pani Anna Apfelbaum (zawszeć to kobieta, na której rozsądek można by liczyć). Ona na pewno – hehe - nie zatrudniłaby swojego chorobliwie ambitnego męża jako doradcy.
      Natomiast o Schetynie jako ministrze SZ – szkoda gadać. To tak, jakby król Władysław Jagiełło po bitwie pod Grunwaldem posłał z wyjaśnieniami do Rzymu ambasadora nie znającego łaciny.
      Żenada!
      zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      To raczej skryty pesymizm

      Jan I. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Po przeczytaniu całości nie powiedziałbym, że redaktor wyraził pełen nadziei optymizm co do nowej premier rządu Rzplitej. Raczej wezwał do racjonalnego krytycyzmu, a o braku nadziei świadczy tytuł,...rozwiń całość

      Po przeczytaniu całości nie powiedziałbym, że redaktor wyraził pełen nadziei optymizm co do nowej premier rządu Rzplitej. Raczej wezwał do racjonalnego krytycyzmu, a o braku nadziei świadczy tytuł, że rok nie wyrok.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Rząd na rok

      Zgłoś naruszenie treści / 6

      A opłakane skutki jego działalności na dziesięciolecia. Polak zawsze mądry po szkodzie, nigdy przed. A co z dmuchaniem na zimne? Mądrości ludowe też się zdewaluowały. No tak, nieważne przeszłe...rozwiń całość

      A opłakane skutki jego działalności na dziesięciolecia. Polak zawsze mądry po szkodzie, nigdy przed. A co z dmuchaniem na zimne? Mądrości ludowe też się zdewaluowały. No tak, nieważne przeszłe afery i pokazy niekompetencji, bo przecież każdy zasługuje na drugą szansę. Tylko dlaczego naszym kosztem? zwiń

      Zdjęcie autora komentarza
      To ma się coś zmienić?

      ksantypa_222

      Zgłoś naruszenie treści / 11

      To będzie kontynuacja polityki w stylu zaprezentowanym przez Donalda Tuska i to przez bite siedem lat. Tu się nie ma prawa zmienić cokolwiek. Jeśli zmiana , to tylko na gorsze. Talia kart została...rozwiń całość

      To będzie kontynuacja polityki w stylu zaprezentowanym przez Donalda Tuska i to przez bite siedem lat. Tu się nie ma prawa zmienić cokolwiek. Jeśli zmiana , to tylko na gorsze. Talia kart została potasowana i wyniki zaakceptowane przez Donalda Tuska i Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, który również wtrącił do składu swoje trzy grosze. Wziął więc również odpowiedzialność na rządzenie przez następny rok. Jakąś aktywność jednak wykazał. Co przez ten rok może wzrosnąć? Jestem przekonana, że tylko zadłużenie! Reszta jest milczeniem. Sporo kobiet jest w obecnym rządzie. Wykazać się czymkolwiek pozytywnym przez rok? Szanse są znikome, bliskie zera.
      Bardzo proszę o powrót do mojego wczorajszego komentarza z godz. 8:47, w którym zawarłam swoją opinię dotyczącą zmian w Rządzie. To się wzajemnie uzupełnia.

      Skorzystajcie z podanego linka. Koniecznie!

      http://www.youtube.com/watch?v=k_LEdZYKTxE

      „Nasi parlamentarzyści nie mówią ani do siebie, ani do swoich wyborców, republikanie do republikanów, a demokraci do demokratów, ani nawet do wyborców przeciwników, bo wiedzą, że są oni tak wierni swojej partii, że żaden argument ich nie skłoni do zmiany przekonań. Oni mówią do tzw. wyborców niezdecydowanych („swing voters”). (…) A to oni decydują o tym, kto wygrywa wybory. „Swing voters” są ludźmi o niskim poziomie refleksji politycznej. Reagują na proste bodźce – zawsze poprą polityka, który powie o obniżaniu podatków, redukcji budżetu, deregulacjach. Boją się obcych, więc dobrze ich postraszyć tym, że przeciwnik ma jakieś zagraniczne powiązania. Najlepiej zrobić go islamokomunistą pochodzącym z Francji.”

      Autor: Steven Hill, wywiad Wojciecha Orlińskiego, Europa daje kopa, „Gazeta Wyborcza”, 23–25 kwietnia 2011.

      PS Właśnie wyczytałam, że podatek katastralny jest już na tapecie! Niechaj Bogowie maja nas w swej opiece!!!!!
      zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama