Doktor Śmierć nie chce zgodzić się na eutanazję gwałciciela

    Doktor Śmierć nie chce zgodzić się na eutanazję gwałciciela

    Bojan Pancevski

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Doktor Wim Distelmans, jeden z zagorzałych zwolenników legalności eutanazji w Belgii,nie chce się zgodzić, by zabić w ten sposób gwałciciela i mordercę Franka Van Den Bleekena, choć zgodę na to wyraził sąd.
    Belgijski sąd zezwolił na eutanazję psychicznie chorego gwałciciela i mordercy. Zdaniem jednego z głównych adwokatów wspomaganej śmierci decyzja jest nieetyczna, a być może nawet niezgodna z prawem.

    Frank Van Den Bleeken, przestępca seksualny, który od 30 lat odbywa karę pozbawienia wolności, zwrócił się do sądu z wnioskiem o możliwość zakończenia życia, tłumacząc, że przebywanie w więzieniu w jego stanie psychicznym sprawia "nieznośne cierpienie".
    Gdy o jego sprawie zrobiło się głośno, w ubiegłym tygodniu z wnioskiem o eutanazję wystąpiło 15 więźniów - podobnie jak on - skazanych na wieloletnie pozbawienie wolności.

    Zgodnie z belgijskim prawem o lekarską pomoc w samobójstwie może ubiegać się każdy obywatel, który narażony jest na "niedające się wytrzymać" cierpienie fizyczne lub psychiczne. W 2012 r. w ten sposób swoje życie zakończyło ponad 1200 osób.
    Doktor Wim Distelmans, wiceprzewodniczący komisji badającej każdy przypadek eutanazji, oświadczył, że jeśli Van Den Bleeken dokona asystowanego samobójstwa, sprawa trafi do prokuratury z powodu braku "wiarygodnych powodów" do zakończenia życia.
    - Zezwalanie na eutanazję zamiast udostępnienia terapii to porażka systemu - twierdzi Distelmans znany jako Doktor Śmierć. - Moim zdaniem jeśli dojdzie do eutanazji, komisja powinna przekazać sprawę na ręce prokuratora.

    W skład komisji wchodzi 16 lekarzy, którzy szczegółowo badają każdy przypadek eutanazji już po śmierci pacjenta, by upewnić się, że przestrzegano prawa.

    Van Den Bleeken cierpiący na chorobę psychiczną, która uczyniła z niego groźnego przestępcę seksualnego, prosił o możliwość leczenia w specjalistycznej klinice w Holandii. Gdy odrzucono jego prośbę, wnioskował o możliwość asystowanego samobójstwa.
    Po uzyskaniu zaświadczenia od trzech psychiatrów, którzy potwierdzili, że życie w więzieniu bez możliwości terapii jest dla niego "cierpieniem nie do wytrzymania", Van Den Bleeken skontaktował się z Distelmansem.

    Lekarz, który wcześniej przeprowadził wiele eutanazji, kilka razy spotkał się w więzieniu z Van Den Bleekenem, ostatecznie jednak nie wyraził zgody, tłumacząc, że to nieetyczne, gdyż pacjentowi nie zapewniono wcześniej terapii.

    Gdy Distelmans odmówił, Van Den Bleeken znalazł innego lekarza, który zgodził się podać mu śmiertelny zastrzyk. 15 września belgijski sąd zezwolił, by więzień został przewieziony na 48 godzin do szpitala, gdzie lekarz będzie mógł przeprowadzić eutanazję.
    Van Den Bleeken nie chciał skorzystać z możliwości ubiegania się o zwolnienie warunkowe. W ciągu 30 lat mury więzienne opuścił tylko raz, by wziąć udział w pogrzebie matki. - Jeśli ktoś popełnił przestępstwo seksualne, pomóżcie mu się z tym uporać - mówił w telewizyjnym programie dokumentalnym. - Odizolowanie go nikomu nie pomoże: ani jemu, ani społeczeństwu, ani ofiarom. Jestem człowiekiem i bez względu na to, co zrobiłem, zawsze będę człowiekiem. Dlatego pozwólcie mi na eutanazję.

    Adwokat Van Den Bleekena poinformował, że na razie nie wiadomo, gdzie i kiedy zostanie przeprowadzona eutanazja.
    W Belgii eutanazja jest legalna od 2002 r. Zabieg przeprowadza się, gdy zespół złożony z lekarza prowadzącego i dwóch innych lekarzy orzeknie, że dla pacjenta nie ma innego rozwiązania.

    W lutym tego roku belgijski parlament przyjął ustawę o eutanazji nieuleczalnie chorych dzieci. Zgodnie z nowym prawem osoby nieletnie - bez ograniczeń wiekowych - mają prawo do asystowanego samobójstwa pod warunkiem, że psychiatra potwierdzi, iż w pełni rozumieją swoją sytuację.

    Choć ponad 80 proc. przypadków dotyczy pacjentów w ostatnim stadium raka, nie wszystkie osoby proszące o eutanazję cierpią na nieuleczalne choroby. W 2013 r. 44-letni Nathan Verheuls, transseksualista, poprosił o zakończenie jego cierpienia po nieudanej operacji zmiany płci. Tłumaczył, że nie chce żyć jako "potwór".

    Kilka miesięcy wcześniej eutanazji poddali się Marc i Eddy Verbessem, 45-letni niesłyszący bracia bliźniacy, którzy dowiedzieli się, że wkrótce stracą też wzrok.

    Eutanazji poddali się też Christian de Duve, belgijski laureat Nagrody Nobla, i chory na alzheimera pisarz Hugo Claus. Na początku tego roku 72-letnia Gerda Windgasse, emerytowana sekretarka cierpiąca na wczesne stadium alzheimera, publicznie poinformowała, że postanowiła zakończyć swoje życie, gdy tylko jej stan zdrowia zacznie się pogarszać.
    Tłumaczenie: Lidia Rafa

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Po "Nie zabijaj" jest kropka.

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

      Tworzymy procedurę, która może zabijać także tych, którzy tego nie chcą. Ja ląduję w szpitalu, lekarz daje mi trujący zastrzyk a potem prezentuje światu karteczkę z moim „własnym podpisem”.

      Tak,...rozwiń całość

      Tworzymy procedurę, która może zabijać także tych, którzy tego nie chcą. Ja ląduję w szpitalu, lekarz daje mi trujący zastrzyk a potem prezentuje światu karteczkę z moim „własnym podpisem”.

      Tak, tak, wiem: „to niemożliwe, bo są 100% gwarancje”. Przed Fukuszimą też mi to Japończycy opowiadali. Czyli mam w kwestii przedmiotowej zdanie odmienne. Po "Nie zabijaj" jest kropka.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama