Tadeusz Luty: Dlaczego w Polsce w ogóle są kierunki studiów?

Tadeusz Luty: Dlaczego w Polsce w ogóle są kierunki studiów?

Piotr Brzózka

Dziennik Łódzki

Aktualizacja:

Dziennik Łódzki

Z prof. Tadeuszem Lutym, byłym przewodniczącym Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, rozmawia Piotr Brzózka
Tadeusz Luty

Tadeusz Luty ©Adam Wojnar

1 października, wraz z początkiem roku akademickiego, wchodzi w życie nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym. Przynosi kilka praktycznych nowości, w tym zniesienie opłat za drugi kierunek studiów. Zmiana potrzebna, czy czysty populizm?
Pytanie dobrze sformułowane, tylko odpowiedź jest trudna. Geneza tego problemu leży zupełnie gdzie indziej, w pytaniu, dlaczego w ogóle w Polsce są kierunki studiów. Na uniwersytetach na całym świecie kształtuje się programy studiów w bardzo elastyczny sposób. Sukces w postaci zaliczenia różnych przedmiotów ostatecznie stanowi podstawę otrzymania dyplomu. U nas to zostało sformalizowane poprzez utworzenie kierunków studiów - czegoś, co jest bardzo trudne do wytłumaczenia obcokrajowcowi.
Na przestrzeni ostatnich 15 lat kłopot ten powodował, że ministerstwo było zmuszone do coraz większego uelastyczniania listy kierunków studiów. Gdyby funkcjonował u nas inny model, wówczas w ogóle nie mówilibyśmy o czymś takim, jak drugi kierunek studiów. Oczywiście w świetle modelu, który jest w Polsce, zniesienie opłat uważam za korzystne.

W nowej ustawie jest wiele zapisów luzujących gorset, o którym Pan mówi. Uczelnie będą mogły na przykład "zaliczyć" wiedzę zdobytą w czasie pracy zawodowej czy kursów i szkoleń pozauczelnianych. Tylko że ciężko to sobie wyobrazić w praktyce...
Praktyka będzie zależała od poszczególnych uczelni, a jeszcze bardziej - od wydziałów. Natomiast tendencja jest korzystna, wzięta z wzorców amerykańskich, gdzie egzaminy zdane w tzw. community colleges - jeśli te są autoryzowane przez uniwersytety - są akceptowane jako dorobek studenta na studiach. To krok w dobrą stronę, bo do dorobku człowieka powinno się zaliczać wszystko, czego się w życiu nauczył. Ale liczy się "uznawalność", dlatego ważna jest decyzja uczelni, która wydaje dyplom, czy zakres opanowanego gdzie indziej materiału odpowiada wymaganiom.

Jak Pan zna konserwatyzm polskich uczelni...
...to mogę przewidywać kłopoty. Gdy wprowadzono pierwsze programy międzynarodowe, to mieliśmy umowę z dziekanami, że student wyjeżdżający na semestr za granicę i uczący się tam danego przedmiotu, będzie miał ten przedmiot zaliczony w Polsce. Mimo to i tak było bardzo wiele problemów. Tak więc to wymaga czasu i dobrej woli, aby z tych zapisów prawnych skorzystać.

Nowa ustawa mówi też o studiach realizowanych wspólnie z pracodawcami. Wygląda to na kolejny mały krok w przekształceniu uniwersytetów w wyższe szkoły zawodowe...
Wszystko, co jest przesadzone, wypacza intencje. Jest delikatna granica między wykształceniem a wyszkoleniem, która na uczelniach ulega zamazaniu. My nie rozróżniamy właściwie tych dwóch rzeczy. Jeśli się wykształcenie akademickie nadmiernie sformalizuje, to wyjdzie z tego szkolenie. Ja jestem przeciwnikiem szkolenia, a zwolennikiem kształcenia. Kształcenie powinno zmierzać do wytworzenia szerokich horyzontów.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo