Dietetyk: Siłowni jest dużo, ale ciągle mamy za mało ruchu

    Dietetyk: Siłowni jest dużo, ale ciągle mamy za mało ruchu

    rozm. Alicja Zboińska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Z dr Agnieszką Jarosz, dietetykiem z Instytutu Żywności i Żywienia, rozmawia Alicja Zboińska
    Dr Agnieszka Jarosz

    Dr Agnieszka Jarosz ©archiwum

    W piątek obchodzimy Światowy Dzień Walki z Otyłością. Jak bardzo ten problem nas dotyczy?
    Aż 19 procent dorosłych Polaków jest otyłych, a ponad połowa ma nadwagę. Wpływ na to mają m.in. niewłaściwa dieta, która nie jest dopasowana do potrzeb organizmu. Jemy zbyt kaloryczne posiłki, na dodatek nieregularnie, a poza tym zbyt mało się ruszamy. Nasza aktywność fizyczna jest niewystarczająca.

    CZYTAJ: Światowy Dzień Otyłości. W Łódzkiem 52 proc. osób cierpi na nadwagę

    Aż trudno w to uwierzyć. Przecież powstaje coraz więcej siłowni, klubów fitness, a ich właściciele nie narzekają na brak klientów...

    Tylko, że po te udogodnienia sięgają młodzi ludzie. Można ich spotkać właśnie na siłowni, basenie. To młodzi ludzie biegają w parkach. Natomiast pokolenie ludzi 50+ nie ma takiego nawyku. Nie dbają nawet o najprostszą aktywność fizyczną, jaką jest spacer. Wystarczy zacząć od 15 - 20 minut dziennie, by następnie przez godzinę maszerować. Lekką nadwagę można też zredukować jedząc rzeczy z mniejszą ilością tłuszczu i odstawiając łakocie.

    Otyli są coraz młodsi Polacy. Wiązane jest to z tym, że coraz mniej dzieci bierze udział w lekcjach w-f. Czy wystarczy zachęcić ich do ćwiczeń, by rozwiązać ten problem?
    Część dzieci nie ćwiczy, gdyż szkoły nie dysponują odpowiednią infrastrukturą. Uczniowie nie mogą np. wykąpać się po lekcji wychowania fizycznego. Obowiązuje jednak ogólne przyzwolenie na to, by dzieci miały mało ruchu. Rodzice nie wyciągają ich na spacery, brakuje kultury fizycznej. A trzeba pamiętać o tym, że dzieci z nadwagą gorzej się ruszają, obawiają się reakcji kolegów, przez co więcej czasu spędzają w domach i tak powstaje błędne koło.

    Jeden z tygodników podzielił ostatnio Polaków na szczupłych bogatych oraz otyłą biedotę. Zgodziłaby się Pani z tym rozróżnieniem?
    Czynnik ekonomiczny jest istotny. Bogaci są przeważnie lepiej wykształceni, co przekłada się m.in. na aktywność fizyczną. Dobrze sytuowanych rodziców stać, by zapewnić dzieciom lekcje szermierki albo zapisać je na pływalnię. Osoby z dobrym wykształceniem wiedzą przeważnie, co jest dobre dla nich i bliskich, także w sferze kulinarnej, właściwego doboru posiłków, składników.

    Czyli biedniejsi mogą czuć się przegrani?
    Nie znaczy to, że dieta osób mniej zasobnych musi być zła tylko dlatego, że nie mają takich możliwości finansowych, jak bogatsi. Ważne jest odpowiednie komponowanie posiłków i sposób ich przyrządzania. Z tych samych składników można przygotować danie, które będzie miało 300 kalorii albo 900 kalorii. Zależy to m.in. od sposobu przyrządzenia potrawy.

    Kto obecnie najczęściej zmaga się z nadwagą?
    Z jednej strony dotyczy to dzieci, z drugiej osób, które skończyły 40 lat. Zapominamy bowiem o tym, że po 40. roku życia przemiana materii się obniża i należy wówczas zmodyfikować dietę. Dzieci natomiast sięgają po słodzone napoje. W Polsce nie mamy kultury picia wody. Sięgamy po nią przeważnie latem. Popularne są wody smakowe, a one są bardzo kaloryczne.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo