Modelka, astrofizyk i prezenterka, która pokochała pokera....

    Modelka, astrofizyk i prezenterka, która pokochała pokera. Rozmowa z Liv Boeree

    Zdjęcie autora materiału
    Tomasz Dębek

    Aktualizacja:

    Polska

    - W Polsce całe społeczeństwo nie może grać w pokera przez jakąś aferę z udziałem polityków? To jakiś totalny absurd - twierdzi Brytyjka Liv Boeree, jedna z najpopularniejszych pokerzystek świata, w rozmowie z Tomaszem Dębkiem.
    Przy stołach pokerowych wciąż dominują mężczyźni. Jak radzisz sobie w takim środowisku?
    Nie przeszkadza mi to. Lubię spędzać czas z facetami. Gdyby grały głównie kobiety, też byłoby OK. Ale jest jak jest, życie.

    Wykorzystujesz czasem swoją kobiecość przy stole?
    Jasne. Mniej doświadczeni gracze mogą traktować kobiety trochę inaczej. Na przykład założyć, że rzadziej blefujemy i nie stać nas na odważne zagrania.
    A to błąd. (śmiech) Teraz coraz częściej można spotkać przy stole kobiety, ale kiedy zaczynałam grać, byłam jedną z niewielu. Wszyscy chcieli wiedzieć, kim jest ta młoda dziewczyna i skąd się tu wzięła. Generalnie byli bardzo mili i otwarci. Cieszyli się, że grają z kobietą.

    Dlaczego akurat poker?
    Skończyłam studia, astrofizykę na Uniwersytecie w Manchesterze. Byłam modelką, zajmowałam się też prowadzeniem programów telewizyjnych. Przełomem był udział w reality show "Ultimatepoker.com Showdown", w którym znani pokerzyści - Phil Hellmuth, Annie Duke i Dave "Devil-fish" Ulliott mieli za zadanie nauczyć grać w pokera zupełnych nowicjuszy. Tam zaczęła się moja przygoda z tą grą. Po odpadnięciu cały czas byłam blisko pokera, pracowałam jako reporterka w relacjach z turniejów. Coraz więcej grałam. Wiedziałam, że chcę się tym zająć poważniej. Tak się zaczęło.

    Jak poprawiałaś swoje umiejętności?
    Przeczytałam kilka książek, ale rozwijałam się głównie przez praktykę. Grałam w lokalnych klubach pokerowych. Małe turnieje z szybko rosnącymi blindami. Od początku szło mi całkiem dobrze i zakochałam się w grze. Na serio w internecie zaczęłam grać dopiero po jakichś sukcesach "na żywo".

    Większość graczy ma odwrotnie, zaczynają w internecie. Przeskok był trudny?
    Na początku. Ale brałam lekcje u dobrych graczy, to bardzo pomogło. Pracowałam też samodzielnie, ale teraz wiem, że nie przeznaczałam na to wystarczająco dużo czasu...

    Wróćmy do Twojego wykształcenia. Wiedza na temat fizyki i astrofizyki pomaga przy stole?
    Lubię tak myśleć. (śmiech) Mam dobre podstawy analityczne. Ważne są też umiejętności matematyczne. Szybkie liczenie, rachunek prawdopodobieństwa… Ale skończyłam studia ładnych kilka lat temu, wtedy byłam w liczeniu dużo lepsza niż teraz.

    Jak zareagowali Twoi rodzice, kiedy dowiedzieli się, że chcesz zawodowo grać w pokera?
    Niezbyt przychylnie. "Nieeeee, a fizyka?" - pytali. (śmiech) Ale teraz nie mają nic przeciwko. Są moimi największymi kibicami.

    Kiedy poker stał się ważniejszy od innych zajęć?
    Wydaje mi się, że jakieś pięć lat temu. Byłam reporterką na turniejach European Poker Tour i coraz bardziej frustrowało mnie to, że pytam ludzi, jak im idzie, zamiast siedzieć przy stole razem z nimi. Powiedziałam "dość" i zaczęłam grać. Na początku satelity, dzięki którym kwalifikowałam się do droższych turniejów głównych. W jednym, całkiem sporym, poszło mi na tyle dobrze, że go wygrałam.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo