Spadek po Quentinie Tarantino. Co kultura popularna...

    Spadek po Quentinie Tarantino. Co kultura popularna zawdzięcza słynnemu reżyserowi

    Lucjan Strzyga

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Spadek po Quentinie Tarantino. Co kultura popularna zawdzięcza słynnemu reżyserowi

    ©kadr z filmu "Kill Bill"

    Jeszcze słychać lament po deklaracji reżysera o wycofaniu się z branży, a już zaczęły się oceny jego wkładu w kulturę masową. Okazuje się, że w tej dziedzinie Quentin Tarantino zostawił nam całkiem sporo.
    Spadek po Quentinie Tarantino. Co kultura popularna zawdzięcza słynnemu reżyserowi

    ©kadr z filmu "Kill Bill"

    Gdy Internet obiegła wypowiedź Roberta Rodriguzea, że kino po Tarantino będzie tak niestrawne jak ćwierćfuntowy hamburger bez keczupu, filmowe portale z miejsca zapełniły się podsumowaniami. Co ciekawe, wkład reżysera w rozwój kina wcale nie jest oceniany najwyżej - Tarantino przejdzie do historii bardziej jako popkulturowy rewolucjonista niż twórca "Od zmierzchu do świtu".

    My też pokusiliśmy się o ranking jego dokonań i poniżej podajemy jego spuściznę zamkniętą w dwunastu punktach. Zatem co zostawił nam w spadku Tarantino?

    Hipsterów


    Tak, tak, moda na wyfiokowanych, wystylizowanych młodzików narodziła się na planie filmów Tarantino.
    Te wszystkie skórzane płaszczyki ("Pulp Fiction"), wymyślne bródki i wąsiki ("Desperado"), kapelusze ("Urodzeni mordercy"), wreszcie buty w krzykliwych kolorach ("Od zmierzchu do świtu"), które dziś oglądamy w knajpach na pl. Zbawiciela - to wszystko wymyślił on. Zresztą czy widzieliście kiedyś, jaki styl ubioru preferuje sam Tarantino? Na rozdanie Oscarów w 2008 r. przyszedł ubrany kubek w kubek jak Tomasz Jacyków. Kolorowo i kompletnie bez gustu. Może nie miał torebki, ale za wszystkie części garderoby oryginalne.

    Kult Bruce'a Lee


    Do miłości do mistrza Tarantino przyznawał się zawsze. Najpierw nad kominkiem powiesił jego plakat, a potem nakręcił dwie części "Kill Billa". Każdego 20 lipca, czyli w dniu, gdy Bruce'a wysłała w zaświaty tajemnicza Wirująca Pięść, Tarantino odprawia egzekwie ku jego pamięci. W gronie znajomych ogląda "Drogę Smoka". W 2003 r. , po premierze pierwszego "Kill Billa", Bruce Lee wrócił na szczyt najbardziej rozpoznawalnych mistrzów wschodnich sztuk walki. A w Los Angeles stanął jego postument. Kto za niego zapłacił? Oczywiście Tarantino.

    Łzy przy "Idolu"


    Amerykańską wersję "Idola" kochają wszyscy, ale Tarantino najbardziej. W czasach, gdy jurorką programu była ponętna jak grzech Paula Abdul, potrafił dzwonić do telewizji kilka razy w ciągu wieczora, nie wstydząc się łez. Gdy zrezygnowała (oficjalny powód: kłopoty zdrowotne, nieoficjalny: gaża za mała o dwa miliony), reżyser udzielił emocjonalnego wywiadu: "Nie mogę uwierzyć, że pozwolili jej odejść. To takie smutne. Pewnie teraz zatrudnią na jej miejsce Jessicę Simpson i wszystko będzie do dupy".

    Modę na choppery


    Powie ktoś: modę na choppery, motocykle z długim widelcem, wymyślił Dennis Hopper, gdy kręcił w 1969 r. "Easy Ridera". To prawda, ale nie do końca. W filmie Hoppera Wyatt i Billy poszaleli trochę po pustynnych autostradach i słuch o nich zaginął. To dopiero Quentinowi udało się wydobyć z lamusa zakurzonego choppera, posadzić na nim Bruce'a Willisa i tym samym sprawić, że ten rodzaj motocykla sprzedaje się w Stanach lepiej niż klasyczne harleye. Jeden z popularniejszych modeli nosi nazwę - a jakże - "Butch".

    Nowe średniowiecze


    Szło to mniej więcej tak: "Zrobię ci z dupy jesień średniowiecza!" - powiedział powoli Marsellus Wallace, odwrócił się i spojrzał swoimi bezdennymi oczami na Butcha. Żeby była jasność - w oryginale zwrot o średniowieczu i dupie wcale nie pada, to tylko urok polskiej wersji, ale co to zmienia? Poszło w świat i tak już zostanie. Największy zgryz mają z tego powodu studenci filozofii. Gdy wypożyczają monumentalne dzieło Johana Huizingi (opis kultury dworskiej późnośredniowiecznej kultury Burgundii i Niderlandów), bibliotekarski patrzą na nich znacząco. Nie jak Marsellus, ale...

    Renesans hitów Dusty Springfield


    Kto jeszcze pamiętał o Dusty latem 1994 r., gdy po ekranach hulało "Pulp Fiction"? Nikt. Minęło kilka miesięcy, a Dusty ponownie królowała w każdym amerykańskim gospodarstwie domowym, osobliwie na Wschodnim Wybrzeżu. Trudno to wytłumaczyć, ale miłość jankesów do tej Brytyjki ma w sobie coś magicznego. W przypadku Tarantino też zadziałało - w wywiadach mówi, że słuchał jej przebojów przez całe dzieciństwo. Gdy zatem będziecie oglądać "Pulp Fiction" po raz kolejny zwróćcie uwagę na siódmy kawałek ścieżki dźwiękowej - "Son Of A Preacher Man". Trochę ponad dwie minuty, a ile emocji.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama