Leszek Jażdżewski: Pierwsza tura to miłość z rozsądku

    Leszek Jażdżewski: Pierwsza tura to miłość z rozsądku

    Marcin Darda

    Dziennik Łódzki

    Dziennik Łódzki

    Z politologiem Leszkiem Jażdżewskim, redaktorem naczelnym kwartalnika "Liberte", rozmawia Marcin Darda.
    Leszek Jażdżewski: Sądziłem, iż robienie kampanii negatywnej w Łodzi będzie łatwe, ale łodzianie tego nie kupili. Ta dojrzałość mnie zaskoczyła, bo na

    Leszek Jażdżewski: Sądziłem, iż robienie kampanii negatywnej w Łodzi będzie łatwe, ale łodzianie tego nie kupili. Ta dojrzałość mnie zaskoczyła, bo na negatywnych emocjach grać jest najłatwiej, a w Łodzi to się nie udało ©Krzysztof Szymczak/archiwum Dziennika Łódzkiego

    Wciąż nieoficjalnie, ale wygląda na to, że Hanna Zdanowska wzięła Łódź w pierwszej turze. Zaskoczony?
    Przyznam, że tak. Z sondaży co prawda wynikało, że istnieje taki scenariusz, jednak sądziłem, że są zbyt optymistyczne. Byłem pewien, że wielu łodzian jest zbyt niezadowolonych, a Zdanowska nie zdoła aż tak zmobilizować elektoratu, by rozstrzygnąć to w pierwszej turze. Gdybym miał obstawiać, to obstawiałbym jakieś 47 proc. Jeśli zatem będzie to 55 czy 51 proc., to uznam to za dużą niespodziankę, tym bardziej że poza Lublinem Łódź jest jedynym miastem, gdzie PO wygrała w pierwszej turze. Nie było to takie oczywiste.

    Czego to jest efekt? Dystansowania się od Platformy przez Zdanowską podczas tej kampanii?

    Myślę, że prezydent przez ostatnie dwa lata konsekwentnie pokazywała, że jest ponad przepychanki w Radzie Miejskiej, co jej pomogło, natomiast Łodzi nie. Być może strategia grania na siebie w sytuacji rozłamu była najlepsza z możliwych. Pozytywnym zaskoczeniem jest to, że łodzianie pokazali swoją dojrzałość. Zamiast wkurzyć się na korki, w których stoją, pomyśleli o inwestycjach, których te korki są skutkiem. Przyznam, że sądziłem, iż robienie kampanii negatywnej w Łodzi będzie łatwe, ale łodzianie tego nie kupili. Ta dojrzałość mnie zaskoczyła, bo na negatywnych emocjach grać jest najłatwiej, a w Łodzi to się nie udało.

    Czyli mimo dosyć niskiej frekwencji okazało się, że nie tylko Zdanowska "kocha Łódź", ale jest to miłość z wzajemnością...
    Jeśli już, to jest to miłość z rozsądku, bo nie sądzę, by łodzianie mieli klapki na oczach. Tę drugą kadencję Zdanowska dostała, by udowodnić, że jest takim prezydentem, jak ci inni, którzy niegdyś w innych miastach wygrywali w pierwszej turze. Takim prezydentem "na zawsze", który cywilizuje miasto. W tej kadencji wynikało to też z tego, że opozycja zupełnie położyła możliwość realnej debaty. Zdanowska przy tym ciągłym "nie" opozycji pokazała, że chce to miasto budować. Każdy tydzień takiej kampanii pokazywał straty opozycji, a ludzie zobaczyli, że na tle takiej opozycji wiarygodnie wygląda prezydent miasta. Jej dużą zaletą było to, że słuchała łodzian, nie była arogancka: widać, że robi coś konkretnego, może się nam to podobać lub nie, ale robi. Ta zasada zadziałała. Teraz Zdanowska na PO już nie musi się oglądać, w grę nie wchodzi też żadne referendum, bo przy tym wyniku nikt się na to nie porwie. Jedynym sposobem zmiany prezydenta Łodzi byłaby po prostu rezygnacja Zdanowskiej.

    Pojawiły się komentarze, że zwycięstwo w pierwszej turze może Zdanowską i jej otoczenie zdemoralizować, "popchnąć na jeszcze wyższe szczyty arogancji".
    Nie sposób przewidzieć, jak ten sukces będzie konsumowany, być może będzie to kolejny krok na drodze autonomizacji Zdanowskiej i jej otoczenia od PO. Nie uważam, by to był zły kierunek, choć uważam, że ona zupełnie odciąć się od PO nie będzie mogła. Liczę na to, że prezydent i jej otoczenie nie zareaguje arogancją, ale pewnością siebie, której jej brakowało. Powodowały to m.in. zapowiedzi referendów odwoławczych. Gdy teraz jest poczucie, że łodzianie podzielają tę wizję miasta, chciałbym, żeby prezydent nie konsultowała z mieszkańcami absolutnie wszystkiego. Ma szeroki mandat, niech proponuje konkrety, niech stworzy "urząd autorski", a potem ewentualnie pyta łodzian, czy to podzielają. Chciałbym żeby tak pojmowana arogancja spowodowała, że Łódź ma cztery lata na realizację ambitnych projektów, których nie podejmowano, bo było poczucie, że są zbyt ryzykowne. Chciałbym, żeby to była kadencja otwarcia i pójścia do przodu bez żadnych kalkulacji, czy to zaszkodzi sondażom, czy nie. Dopóki nie pojawi się jakiś realny kontrkandydat, to myślę, że pierwsza tura jest prawdopodobna i w kolejnych wyborach. Prezydenci, którzy w innych miastach wygrywali w pierwszych turach, są w zasadzie niezagrożeni. Że nie wygrali teraz w pierwszych turach? Wyborcy się nimi trochę znudzili, ale i tak idą teraz po czwartą czy piątą kadencję. To pokazuje, że przed Zdanowską jest parę kadencji, bo trudno sobie wyobrazić, że PiS będzie w stanie znaleźć kogoś, kto jej zagrozi. Tym bardziej, że jak skończą się remonty, to powinno pójść łatwiej. Ale za tym poparciem musi być zdecydowanie, którego wcześniej brakowało.

    Skoro prezydent nie musi się oglądać na słupki, to teraz skręci w lewo? W Łodzi wciąż brakuje tysięcy mieszkań socjalnych i komunalnych, a to nie jest elektorat PO, za to inwestuje się w drogi, tunele, stadiony...
    Chodzi o to, by prezydent nie działała pod publiczkę, a realnie patrzyła na problem. Problem brzmi: "zapewnijmy najuboższym łodzianom mieszkanie". Poprzedni prezydent załatwiał to w ten sposób, że rozsypujących się mieszkań ci mieszkańcy nie byli w stanie utrzymać i stąd degradacja śródmieścia. A Zdanowska do problemu powinna podejść pragmatycznie, bez oglądania się na sondaże. Trzeba próbować rozwiązań trudniejszych politycznie i bez patrzenia, jak to skomentują media. Z taką skalą poparcia powinna szukać rozwiązań realnych, a nie na krótką metę popularnych. W ostatecznym efekcie da to jej sukces.

    Księgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.pl

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      mhm

      ehe (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      "Z taką skalą poparcia". He he. 116 tys. osób = jedna szósta/siódma mieszkańców. Rzeczywiście - skala oszałamiająca.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Leszek mądrze powiedziane!

      do ehe! (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      do wyborów poszło 200.000-250.000 łodzian! A Ci co mogli głosować było 500.000 z hakiem. Nie ośmieszaj się.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      koleś z fundacji, która dostała lokal na Piotrkowskiej na klub 6. dzielnica

      Cny Janek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

      na pewno mówi co myśli :) ale czy to ma związek z prawdą?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama