"Kochany Święty Mikołaju, przynieś mi ciepłą czapkę i buty...

    "Kochany Święty Mikołaju, przynieś mi ciepłą czapkę i buty dla mamy" [REPORTAŻ]

    Agnieszka Jasińska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    "Kochany Święty Mikołaju, przynieś mi ciepłą czapkę i buty dla mamy" [REPORTAŻ]
    1/6

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    W tych listach nie ma próśb o nową konsolę do gier ani o smartfona. Są marzenia o kurtce na zimę, pełnej lodówce i o tym, by tata był zdrowy. Jest też ogromna nadzieja, że Święty Mikołaj to wszystko spełni.
    W wigilię nie ma tu 12 potraw na stole. Liczą za to każdy okruszek chleba. Do dzieci nie przychodzi Święty Mikołaj. Nie miałby czym napełnić swojego worka. Jakie będzie to Boże Narodzenie? Podopieczni łódzkiej Fundacji Służby Rodzinie "Nadzieja" boją się o nim myśleć. -Poprosiliśmy rodziny o napisanie listów do Świętego Mikołaja. Dzieci piszą o wymarzonych prezentach. Bardzo często szczytem ich marzeń jest plecak, książka czy piórnik. W listach dorosłych pojawiają się prośby o jedzenie, pościel, chemię, rzeczy często podstawowe, a dla nich będące towarem luksusowym - mówi Joanna Streit-Wlaźlak, terapeuta z Fundacji Służby Rodzinie "Nadzieja".- Nasza akcja Worek Pełen Nadziei ma pomóc potrzebującym rodzinom, a zwłaszcza dzieciom żyjącym w biedzie.

    Organizujemy ją po raz czwarty. Każdy może zostać Świętym Mikołajem i spełnić marzenia dzieci i ich rodzin. Wystarczy zgłosić się do nas, a my przekażemy list. Te listy, pisane przez dzieci i ich rodziny, są podpowiedzią dla Mikołaja. Nie oczekujemy, że kupisz wszystko, o co proszą podopieczni. Wystarczy jedna, czy też kilka wybranych rzeczy.

    Bieda i nadzieja, że los się odmieni

    Podopiecznych fundacji "Nadzieja" los nie oszczędzał. - Rodziny, którymi się opiekujemy, to historie samotnych rodziców, porzuconych z dziećmi przez współmałżonka. To dzieje rodzin, w których choroba czy śmierć zebrały duże żniwo - opowiada Streit--Wlaźlak. - To cudowne dzieci, które żyją w trudnych warunkach, z rodzicami, którzy nie mogą zaspokoić ich podstawowych potrzeb. Każda z tych historii jest inna, często bardzo smutna. Nasze rodziny łączy jedno - wielka miłość, która pomimo biedy jest między nimi i nadzieja, że los może się odmienić.

    Patryka* wychowuje tylko tata. Chłopiec nie chce mówić o mamie. Nie chce jej pamiętać. Tata stara się, jak może, jednak łatwo nie jest. Trudno mu znaleźć stałą pracę. Nie ma nikogo, kto mógłby mu pomóc. Niedawno sprowadzili się do Łodzi, nie mają tu żadnej rodziny. Są sami.

    "Drogi Mikołaju, na święta chciałbym dostać spodnie i kurtkę zimową i trochę słodyczy i mały zestaw lego z autem złodzieja i z policją w jednym opakowaniu - pisze chłopiec. Prosi jeszcze o farby plakatowe. Coraz trudniej mu wierzyć w Świętego Mikołaja, który wiele razy omijał jego dom.

    Obok listu Patryka leży list od Ani* i jej brata. Dzieci proszą przede wszystkim o zdrowie dla taty, to życzenie napisane jest drukowanymi i pogrubionymi literami. Ania ma 10 lat, jej brat - 6. Wychowuje ich tylko tata. W domu jest też obłożnie chora babcia po udarze. Ojciec też jest chory. Ma wrodzoną wadę serca, często trafia do szpitala. Wtedy dzieci muszą radzić sobie same. Oprócz książki dla taty, dzieci proszą też o jakąś książkę dla siebie, puzzle, nie mają wielkich wymagań. Cały list ozdobiony jest serduszkami. Dzieci narysowały do tego choinkę i prezenty.

    "Drogi Mikołaju, piszę do Ciebie w imieniu mojej rodziny (...). Mój brat chciałby dostać od Ciebie książkę o Jatsin (pisownia oryginalna), strój piłkarski z korkami, ferbbi, piłkę za 4 zł. Ja chciałabym dostać puzzle Violetty, ferbbi, piłkę - pisze dziewczynka.- Nasz tata chciałby dostać od Ciebie zdrówko i siłę. Kochamy Cię".

    Dzieci głęboko wierzą, że Święty Mikołaj przeczyta ich list. Ania z bratem każdego dnia dzielnie pomaga tacie przy chorej babci, karmią ją. Ostatnio dziewczynka chwaliła się, że uczy babcię mówić.

    CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (5)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      gddub bubc

      bvgft6 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      drogi mikołaiu psnieś telefon dodkowy
      ...

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Moze brutalnie, ale szczerze...

      J (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 3

      Po tym artykule przyznam ze pomyslalem sobie - a co tam, biore jeden list i ide dosklepu, ale pojawily sie tez pytania:
      1. jaka mam pewnosc ze dary trafia do tych konkretnych ludzi ? Po tym...rozwiń całość

      Po tym artykule przyznam ze pomyslalem sobie - a co tam, biore jeden list i ide dosklepu, ale pojawily sie tez pytania:
      1. jaka mam pewnosc ze dary trafia do tych konkretnych ludzi ? Po tym artykule zapewne pojawia sie setki poruszonych osob, czy jedno dziecko dostanie 20 zestawow lego z policjantami ? A moze byc tak "wreczyc" list konkretnej osobie ktora sie zglosi do fundacji i niech ona zajmie sie listem ? (jedna osoba jeden list).
      2. widze niestety ze fundacja jest w rekach kosciola - dyrektorem wg. ich strony www jest jakis ksiadz prałat... czy ta fundacja pomaga kazdemu, czy tylko katolikom ? bo to akurat jest dla mnie waznezwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Tak samo

      A (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Przyznam, że mam podobne odczucia jak Ty i także chętnie poznam odpowiedź na Twoje pytania.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Podzielam te obawy

      Małgosia (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 9

      Jak większość Polaków mam poważne wątpliwości, co do dobrych chęci katolików. Wolałabym, żeby nie zajmowali się oni polskimi dziećmi i polskimi rodzinami. Takimi biedakami łatwo jest manipulować, a...rozwiń całość

      Jak większość Polaków mam poważne wątpliwości, co do dobrych chęci katolików. Wolałabym, żeby nie zajmowali się oni polskimi dziećmi i polskimi rodzinami. Takimi biedakami łatwo jest manipulować, a tyle się słyszy ostatnio np. o pedofilii. Czy ci katolicy nie mogliby po prostu wyjechać do siebie - do Watykanu i tam zajmować się swoimi - watykańskimi dziećmi i innymi biedakami?zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Bez przesady!

      J (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6

      Wszystko mozna sprowadzic do absurdu, ja pytalem serio.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama