Edward Natanson - milioner, który marzył o byciu kucharzem

    Edward Natanson - milioner, który marzył o byciu kucharzem

    Mariusz Grabowski

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Edward Natanson - milioner, który marzył o byciu kucharzem
    Za patrona mają go przemysłowcy, ale także kucharze. Edward Natanson zostawił po sobie nowoczesną papiernię w Konstancinie-Jeziornie i traktat gastronomiczny o zdrowej kuchni. Oba te dokonania budzą respekt.
    Edward Natanson - milioner, który marzył o byciu kucharzem
    Spójrzmy w CV tego niezwykłego człowieka, bowiem jego dokonania budzą niekłamany podziw. Warszawianin, jedno z sześciorga dzieci doktora medycyny Ludwika Natansona i Ludwiki z Epsteinów, już jako uczeń III gimnazjum stołecznego dał się poznać jako wunderkind, którego zainteresowania kierowały się przede wszystkim w stronę nauk ścisłych. W 1885 r. skończył studia w Petersburgu w Instytucie Technologicznym i jako inżynier technolog (specjalność: papiernictwo) ruszył w objazd Europy. Doktoryzował się w Strasburgu u prof. A. Kundta.

    Wrócił do Polski i wszedł w rodziny biznes Natansonów, ówczesnych potentatów przemysłowych, rywalizujących z Kronenbergami. Wykładał w Szkole Technicznej Wawelberga i Rotwanda, zasiadał w kilku zarządach, ale już w 1890 r. wszedł do władz Towarzystwa Akcyjnego Mirkowskiej Fabryki Papieru, której później przez lata szefował. Ale to dopiero przedsmak jego biznesowych talentów: udzielał się w Warszawskim Towarzystwie Kopalń Węgla i Zakładów Hutniczych, Warszawskim Towarzystwie Fabryk Cukru, zakładał fabrykę chemiczną Elektryczność SA, wszedł też jako wspólnik do rodzinnego interesu - domu bankowego S. Natanson i Synowie. Należał do komitetu budowy Politechniki Warszawskiej i mostu ks. Józefa Poniatowskiego.

    "Miliony ciągnęły do niego jak żelazo do magnesu" - przeczytać można w tomie "Natansonowie" Tomasza Kostro i Leona Brofelta, w którym Edwardowi poświęcono sporo miejsca. Nie bez powodu - energią, którą kipiał, można by obdzielić armię przedsiębiorców i społeczników. Gdy wybuchła wojna światowa, zaczął udzielać się w magistracie Warszawy. Przewodniczył sekcji wodociągów i kanalizacji, a w 1917 r. został nawet przewodniczącym Wydziału Szpitalnictwa i Dobroczynności Publicznej. Miał wówczas zaledwie 56 lat, pięcioro dzieci, szufladę orderów od cara i zapatrywania konserwatywne - działał w Stronnictwie Pracy Narodowej i w Związku Niezależności Gospodarczej. Skłaniał się ku katolicyzmowi, przeszedł nań już pod koniec II RP.

    Piękną kartę patriotyczną zapisał w czasie konferencji pokojowej Paryżu. Wyjechał na nią z własnej inicjatywy i działał aktywnie w II sekcji kongresowej komisji ekonomicznej, w podkomisji do spraw kontraktów sprzed wojny oraz spraw likwidacyjnych. Ciepło pisał o nim Eugeniusz Romer w "Pamiętniku Paryskim 1918-1919", z kolei prasa żydowska odsądzała go od czci wiary, podobnie jak członkowie Komitetu Delegacji Żydowskich przy Konferencji Pokojowej. To jeden z paradoksów tamtych czasów.
    "Zbudować fabrykę trudniej jest niż dobrze wysmażyć befsztyk? De gustibus non est disputandum"
    W dwudziestoleciu Edward Natanson nie zwolnił ani na chwilkę. W 1926 r. wszedł do Komisji Opiniotwórczej przy Komitecie Ekonomicznym Ministrów, dwa lata później został szefem Izby Przemysłowo-Handlowej, wiceprezesował także Radzie Centralnej Lewiatana. Samo wymienianie wszystkich stanowisk i funkcji zajęłoby kilka stron gazety. Ale znajdował też czas na pasje: podróżowanie, pisanie rozpraw z historii polskiej ekonomii, kolekcjonowanie obrazów (większość płócien spłonęła w czasie bombardowania Warszawy w 1939 r.) i muzykowaniu. Jak pisze Maria Barbasiewicz w książce "Ludzie interesu w przedwojennej Polsce", od dzieciństwa miał do muzyki wyjątkowe ciągoty. Grywał w duecie z żoną Amelią. Ona na fortepianie, on na wiolonczeli.

    Człowiek o takiej pozycji i stosunkach musiał budzić u bliźnich spory respekt i podziw. Zapewne więc mało kto uwierzył, że taka szacowna persona kryje się pod pseudonimem Edwarda Szeligi, którego kompendium o barokowo przydługim tytule "Nowy kucharz doskonały, czyli zasady i technika racjonalnej współczesnej kuchni i 608 przepisów oraz dietetyczne i kulinarne wskazówki dla gospodarstw o ograniczonych środkach, dla osób pragnących zeszczupleć, dla cierpiących" stało się przebojem księgarskim 1929 r. Natanson pokazał, że kulinaria mogą stać się namiętnością prawie tak silną, jak zarabianie milionów. Przyrównywano go nawet do Antoniego Jaroszewicza, innego ówczesnego milionera, twórcy Warszawskiego Banku Stołecznego, który w wolnych chwilach śpiewał jako tenor w stołecznym teatrzyku Rex i na deptaku w Druskiennikach. Mógł sobie na to pozwolić, bo był ich właścicielem.

    Kuchenne pasje Natansona mogą się nam wydać ekscentryczne, ale nie lekceważmy ich. On sam uważał, że nie ma zbytniej różnicy w sprawnym zarządzaniu przedsiębiorstwem a przygotowaniem dobrego obiadu. Obie czynności wymagają podobnych uzdolnień i fachowości. Twierdził, że: "dobra kuchnia nie jest zabawką sfer zamożnych, a potrzebą całego narodu, sprawą społecznie i gospodarczo ważną, mającą doniosły wpływ na zdrowie ludności, na jej stan psychiczny i jej zdolność do prawy, a zatem i na jej dobrobyt". Pobrzmiewają w tym tony egalitarystyczne, ale nie sposób się nie zgodzić.

    Zupy, pieczyste, sałatki, sery - orientacja Natansona w kwestiach gastronomii budzi podziw. Anegdota głosi, że miesiącami próbował optymalnego sposobu na wysmażenie befsztyka. Ponoć wpadał w szał, gdy ktoś sugerował, że nie jest do tego potrzebne masło. Wiadomo - po dobrym befsztyku świat jest piękniejszy. A świat naszego bohatera, niezwykły mariaż biznesu z kuchnią, skończył się w 1940 r., gdy Niemcy zmusili go do złożenia wszystkich piastowanych funkcji i stanowisk. Niebawem zmarł, pochowano go na cmentarzu Powązkowskim.

    Więcej takich historii znajdziesz w KUCHNI - nowym wydaniu specjalnym NASZEJ HISTORII:

    KUCHNIA. Niezwykłe wydanie specjalne Naszej Historii

    Zapraszamy! KUCHNIA jest już dostępna w kioskach w całej Polsce, w cenie 7,95 zł.

    Polecamy także najnowszy numer miesięcznika Nasza Historii:

    Nowa NASZA HISTORIA na GRUDZIEŃ

    TUTAJ - w serwisie prasa24.pl mogą Państwo już teraz, nie ruszając się z domu, kupić e-wydanie Naszej Historii lub zamówić prenumeratę: PRASA24.PL

    Zapraszamy także na profil Naszej Historii na FACEBOOKU i do obserwowania naszego konta na TWITTERZE.


    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama