Ze strachu przed islamem Niemcy idą na ulice. Czy Pegida...

    Ze strachu przed islamem Niemcy idą na ulice. Czy Pegida zagrozi starej władzy?

    Roger Boyes

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Protest PEGIDY w Dreźnie
    1/6
    przejdź do galerii

    Protest PEGIDY w Dreźnie ©Jens Meyer

    Niemcy gromadzący się na marszach przeciwko islamizacji mówią reporterowi "Timesa", że nie są nazistami ani wrogami. - Politycy zwyczajnie nas opuścili - skarżą się Niemcy.
    Drezno - wełniany sweter i szalik zawiązany w kokardę wokół szyi: Olaf z ruchu antyimigra-cyjnego Pegida, który chce się dostać do establishmentu, nie wygląda i nie wypowiada się jak rewolucjonista. Jest zwyczajnie przestraszony. "Zobacz - mówi do mnie w dialekcie saksońskim - nie jesteśmy nazistami, nie jesteśmy wrogami".

    Oto emeryt, który żyje w wiosce zamieszkanej przez 170 osób, w której jest jeden koń, i która została zalana falą przymusowego osiedlenia 50 uchodźców z północnej Afryki. "Mówiliśmy władzom, że jesteśmy w stanie przyjąć trzy cudzoziemskie rodziny pięcioosobowe, lecz oni nie słuchali nas. Politycy zwyczajnie nas opuścili".

    Pegida - Patriotyczni Europejczycy przeciwko Islamizacji Zachodu - zebrała 18 000 zwolenników podczas poniedziałkowego protestu w Dreźnie i ich poparcie gwałtownie wzrasta, zwłaszcza po masakrze satyryków w Paryżu.

    Istnieje zakaz wypowiadania się dla, jak to się określa, "kłamliwej prasy" - zmowa milczenia wspierana przez czołowego lidera, zawodowego kucharza, karanego włamywacza i kokainisty Lutza Buchmanna.

    Zamiast tego Pegida werbuje swoich zwolenników poprzez stronę Facebooka, administrowaną przez pana Bachmanna, która po kilku tygodniach funkcjonowania osiągnęła 98 000 zwolenników. To znacznie więcej niż liczy członków partia Chrześcijańskich Demokratów Angeli Merkel, która działa od 70 lat. To właśnie na stronach Facebooka liderzy Pegidy ogłosili w tym tygodniu, że w rzeczywistości znaleźli się oni na linii frontu narastającej walki z powracającymi dżihadystami.

    "Islamiści pokazali, że nie są zdolni do podporządkowania się demokratycznym procedurom i stawiają na przemoc i śmierć!" - ogłosiła Pegida. "Politycy starają się nas przekonać, że prawda jest odwrotna. Czy tragedia podobna do tej, z jaką mamy teraz do czynienia, musi się zdarzyć w Niemczech, aby ją wreszcie dostrzegli?"

    Nazywani przez krytyków "nazistami w prążki", członkowie Pegidy kwestionują fundamentalny stosunek państwa do czterech milionów muzułmanów żyjących w tym kraju. I odbywa się to przy wtórze rosnącej wobec nich w całym kraju podejrzliwości. Sondaż fundacji Bertelsman-na opublikowany w tym tygodniu (lecz przeprowadzony przed atakami w Paryżu) wykazał, że 57 proc. Niemców uważa islam za zagrożenie, 61 proc. uważa, że nie ma żadnej roli do spełnienia w świecie Zachodu, 40 proc. Niemców mówi, że nie czują się jak w swoim własnym kraju z powodu obecności muzułmanów, a 24 proc. chciałoby zakazu ich migrowania do Niemiec.

    Nie ma ani jednej z głównych partii w Niemczech, która otwarcie podpisywałaby się pod tymi poglądami, lecz są one powszechne w codziennych dyskusjach. Dlatego właśnie kanclerz Angela Merkel wykorzystała swoją noworoczną przemowę do zdzielenia Pegidy po głowie, gdy ostrzegała Niemców przed uleganiem populistom.

    To nie zadziałało. Niemal wszystko, co mówią publicznie niemieccy przywódcy - i co zgodnie popierają mass media - przekonuje sympatyków Pegidy, że coś jest na rzeczy; że istnieje rozdźwięk pomiędzy lękami Niemców i priorytetami klasy politycznej.
    "Basen pływacki ma specjalne godziny przeznaczone dla muzułmanów, czy dasz temu wiarę?" - mówi rumiany, jowialny, wesoły facet w barze niedaleko miejsca, gdzie Władimir Putin miał swoją stancję, gdy był agentem KGB w Dreźnie.

    Jeśli Pegida jest frontem obrony, jego bazą jest lokalny interes i rodzaj utrzymującego się lęku przed byciem otoczonym przez cudzoziemców, który został wyrażony przez Olafa podczas czegoś, co w rzeczywistości było rodzajem grupowej sesji terapeutycznej prowadzonej przez władze Drezna, aby umożliwić wszystkim stronom pozbycie się ich niepokojów. Zaniepokojenie budzi to, że uchodźcy, pochodzący głównie ze świata arabskiego pogrążonego w zamęcie, konkurują o zasoby, niszcząc równowagę społeczną.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      uzbrajać i na front przeciwko teroryzmowi

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 9

      Proponuję: uchodźcom pomagać, grupując ich w pierwszym, w miarę bezpiecznym miejscu, jak najbliżej ich miejsc zamieszkania. Czyli jeżeli są z Syrii, to za granicą turecką, na terenie Turcji, są w...rozwiń całość

      Proponuję: uchodźcom pomagać, grupując ich w pierwszym, w miarę bezpiecznym miejscu, jak najbliżej ich miejsc zamieszkania. Czyli jeżeli są z Syrii, to za granicą turecką, na terenie Turcji, są w natowskim kraju. Tam grupować ich w obozach dla uchodźców, finansowanych przez społeczność międzynarodową, jednocześnie selekcjonując z nich bojowników do walki z fundamentalistami.

      Wtedy szkolić, uzbrajać i na front przeciwko teroryzmowi, w walce o wolność własnego kraju. Będą mieli co robić i to z pożytkiem, zamiast być obcymi w obcym kraju bez zajęcia, daleko od swojego kraju.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama