Bywało ciężko, ale uczyliśmy się na błędach i firma ma się...

    Bywało ciężko, ale uczyliśmy się na błędach i firma ma się dobrze

    Piotr Brzózka

    Dziennik Łódzki

    Dziennik Łódzki

    Piotr Grabowicz:  - Jestem łodzianinem od urodzenia i bardzo zależy mi na tym, żeby Łódź się zmieniała

    Piotr Grabowicz: - Jestem łodzianinem od urodzenia i bardzo zależy mi na tym, żeby Łódź się zmieniała ©fot. Grzegorz Gałasiński

    Rozmowa Z Piotrem Grabowiczem, laureatem konkursu w kategorii małe i średnie przedsiębiorstwo, prezesem zarządu MCKB sp. z o. o.
    Piotr Grabowicz:  - Jestem łodzianinem od urodzenia i bardzo zależy mi na tym, żeby Łódź się zmieniała

    Piotr Grabowicz: - Jestem łodzianinem od urodzenia i bardzo zależy mi na tym, żeby Łódź się zmieniała ©fot. Grzegorz Gałasiński

    Pańska firma ma na koncie udaną rewitalizację zabytkowej fabryki Ludwika Grohmana, w której dziś mieści się siedziba Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. To prawda, że mając stare mury buduje się zdecydowanie trudniej niż na gołym placu?
    To zrozumiałe, że jest o wiele trudniej. A ten przypadek był szczególny, dlatego że tego budynku praktycznie nie było, zostało zaledwie kilka ścian. Odbudowaliśmy obiekt w przynajmniej 50 procentach.
    Pod okiem konserwatora musieliśmy uratować, co się da i zrekonstruować całą resztę. A jeszcze dodatkowo obecny obiekt jest większy, niż ten pierwotnie istniejący. Więc w grę wchodziła i rekonstrukcja, i czyszczenie cegły, i nawet dorabianie cegły o wymiarach takich, w jakich wytwarzano je dawniej. Trzeba też było przystosować ten budynek do potrzeb ŁSSE oraz wynajmujących tam powierzchnie firm. Swoje wymagania instalacyjne i nagłośnieniowe miała też znajdująca się tam sala konferencyjna, jedna z najlepszych w Łodzi.

    Nie Pan płacił, Pan na tym zarabiał, ale zapewne może Pan powiedzieć, czy tego typu inwestycja jest dużo droższa niż budowanie od podstaw.
    Czy jest drożej? Nie można w ten sposób podchodzić do zabytków, bo gdyby tak myśleć, to o zabytkach można byłoby w ogóle zapomnieć, stawialibyśmy wyłącznie nowe budynki. Oczywiście rekonstrukcja zabytkowych obiektów jest droga, ale nie można sobie pozwolić - a szczególnie w Łodzi - by zabytki niszczyć. Rekonstrukcja i przystosowanie do nowych potrzeb są bardzo wskazane, szczególnie w naszym mieście, gdzie takich budynków jest wiele. Tylko trzeba mieć na to pomysł. Trzeba zacząć od pomysłu, a nie pieniędzy.

    Pytam o pieniądze, bo nieopodal waszej fabryki znajduje się słynna przędzalnia Scheiblera, którą deweloper zrewitalizował wprawdzie i przekształcił na lofty, ale przypłacił to upadłością. Na rynku spekulowano, że nie docenił kosztów.
    Nie wiem, jak tam inwestor ocenił koszty, ale proszę zwrócić uwagę, że lofty mają inne przeznaczenie, to są mieszkania. Natomiast jeśli dziś jesteśmy na ulicy Tymienieckiego, to widzimy dwa imponujące obiekty - dawną fabryke Grohmana i przędzalnię Scheiblera.

    A pomiędzy nimi obraz nędzy i rozpaczy - inny potężny budynek fabryczny, którego widok może dziś tylko straszyć.
    Nie chcę wnikać w sprawy własnościowe, nie znam ich, ale liczę na to, że i ten budynek doczeka się rekonstrukcji, w końcu to jeden z piękniejszych tego typu budynków w mieście, byłby piękną wizytówką Łodzi. Dziś niestety niszczeje.

    Tak po ludzku, boli to Pana?
    Tak, jestem łodzianinem od urodzenia, bardzo mi zależy, żeby Łódź się zmieniała. Najgorszy jest brak działania. Można mówić, że coś jest droższe, coś tańsze, ale najgorzej, gdy nie dzieje się nic. Postindustrialne obiekty są dzisiaj szczególnie modne na świecie, trzeba ten czas wykorzystać. Tymczasem, gdy widzę, że na takich budynkach w Łodzi rosną drzewa, to serce się kraje. Były pewnie kiedyś jakieś plany sprzedaży tych fabryk, zapewne trafiły w ręce ludzi, którzy nie mieli pomysłu albo pieniędzy. Z drugiej strony, chciałbym powiedzieć, że bardzo się cieszę z tego, co dzieje się z planem rewitalizacji Łodzi. Poczynając od tego, że w ogóle jest plan, bo od dobrego planu trzeba zacząć. Uważam, że to celowe i spójne działanie. Wszystkich budynków nie da się zrobić, ale obydwiema rękami podpisuję się pod tym, co widziałem w planach, nawet jeśli rewitalizacja kwartałów zajmie jeszcze wiele lat. To nie będzie proste, coś się uda, coś nie, ale jest wizja, można się w jakimś kierunku posuwać do przodu.

    Pytanie czysto biznesowe - jest Pan zainteresowany wejściem w rewitalizację kwartałów Łodzi?

    Nasza firma buduje głównie fabryki, ale oczywiście, mamy doświadczenie zebrane w trakcie budowy siedziby ŁSSE, która była bardzo trudna, a efekt jest niezły. Jeśli plany rewitalizacyjne będą sprecyzowane i pojawią się przetargi, jestem przekonany, że nasza firma w nich wystartuje. Nie zajmowaliśmy się dotąd kamienicami, budownictwem mieszkaniowym, ale jeżeli będzie chodziło o adaptację jakiejś nieruchomości na biura, to jak najbardziej możemy wziąć w tym udział.

    Jeśli chodzi o fabryki, w portfolio macie nazwy naprawdę dużych inwestorów.

    Budujemy głównie dla zagranicznych inwestorów, którzy lokują się w Łodzi i w rejonie Łodzi. Mamy na koncie obiekty ABB, Segro, niedawno skończyliśmy obiekt fabryczny dla japońskiej firmy Takeda Pharma w Łyszkowicach. To była bardzo wymagająca inwestycja i wymagający inwestor. W przetargu potykaliśmy się z japońską firmą, ale zostaliśmy wybrani - to był duży sukces w ostatnim roku.

    Za nami kilka ciężkich lat w gospodarce. Jak dziś wygląda kondycja branży budowlanej, czasy wciąż są ciężkie?
    Nie zwykłem narzekać na czasy. Pewnie są równie trudne jak zwykle, natomiast dla naszej firmy miniony rok był jednym z lepszych, zrealizowaliśmy pięć dużych inwestycji dla światowych koncernów. W tej chwili podpisaliśmy umowę z grupą Nestle i grupą energetyczną EDF - przy czym nie w Łodzi, nasza firma ma swój oddział we Wrocławiu, gdzie z sukcesami konkurujemy. Tak więc ostatni rok oceniam bardzo dobrze.

    Wy budujecie fabryki i logistykę, ale myśli Pan, że tyle powodów do zadowolenia mają firmy zajmujące się na przykład mieszkaniówką? Albo podwykonawcy, którym nie zapłacono przy budowie drogi?

    To nie jest tak, że w naszej branży budowlanej jest łatwo. Jest bardzo trudno. Żeby konkurować na rynku budownictwa przemysłowego, trzeba pamiętać, że nic nie dzieje się samo przez się. Nie jest tak, że w naszym sektorze automatycznie jest dobrze, a jak ktoś działa w budownictwie mieszkaniowym, to jest mu źle. W naszej branży trzeba być bardzo dobrym fachowcem, żeby sprostać wymaganiom technologicznym, związanym z bezpieczeństwem; standardy naszych odbiorców, światowych koncernów, są bardzo wysokie. A co do innych - nie chcę się wypowiadać na temat budownictwa mieszkaniowego, bo się tym nie zajmuję, ale myślę, że to jest opłacalne - jak widać, w Łodzi powstają nowe budynki mieszkalne. Wracając do planowanej rewitalizacji kwartałów w Łodzi - ja bym się raczej obawiał, czy wystarczy firm budowlanych, które będą w stanie to zrobić. Tak czy inaczej, to jest istotne wyzwanie dla władz, żeby tak zorganizować środowisko, aby brały w tym udział firmy łódzkie. Bo łodzianie potrzebują pracy. Moim zdaniem, to jest klucz do sukcesu tego miasta. Bo oprócz tego, że jest nam potrzebna tkanka miejska, planowana rewitalizacja może stanowić nieskończone źródło utrzymania dla firm.

    Skąd w ogóle Pana firma wzięła się na rynku? I czy od razu szło jak po maśle, czy droga była trudna i wyboista?

    Pewnie nie powiem nic odkrywczego - droga oczywiście była wyboista. Nasza firma ma już ponad 20 lat, założyliśmy ją we trzech w okresie przemian ustrojowych, na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Byliśmy przyjaciółmi z Politechniki Łódzkiej, z Wydziału Budownictwa. Zaczęliśmy od najmniejszych realizacji, potem przyszedł czas na większe. Gdyby to się działo w Ameryce, byłby to American Dream. Choć nie mamy nad sobą międzynarodowego koncernu, jak wiele firm w Polsce, skutecznie konkurujemy na rynku. Choć bywało ciężko, przeżyliśmy krach, udało nam się niemalże splajtować, uczyliśmy się na własnych błędach, ale nie poddaliśmy się, wciąż funkcjonujemy razem, firma ma się dobrze. Natomiast oczywiście nie można się tym zadowolić, bo za chwilę może być mniej różowo. Trzeba być czujnym i walczyć.


    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Gmina na Szóstkę

      Gmina na Szóstkę