Pracownica księgarni przy ul. Piotrkowskiej ukradła 197 tys....

    Pracownica księgarni przy ul. Piotrkowskiej ukradła 197 tys. zł?

    Wiesław Pierzchała

    Dziennik Łódzki

    Dziennik Łódzki

    Pracownica księgarni przy ul. Piotrkowskiej ukradła 197 tys. zł?

    ©Łukasz Kasprzak

    52-letnia pracownica łódzkiej księgarni ukradła 197 tys. zł - twierdzi prokuratura. Oskarżona Elżbieta P. przyznaje się jedynie do kradzieży... 238 zł.
    Pracownica księgarni przy ul. Piotrkowskiej ukradła 197 tys. zł?

    ©Łukasz Kasprzak

    Proces Elżbiety P. zaczął się w czwartek w Sądzie Okręgowym w Łodzi. 52-latka przyznała się jedynie do kradzieży 238 zł. Gdy je kradła, została przyłapana na gorącym uczynku przez pracowników księgarni.

    Jako świadek zeznawała w czwartek 60-letnia Elżbieta S., właścicielka księgarni przy ul. Piotrkowskiej, która jest oskarżycielem posiłkowym w tej sprawie. Odpowiadając na pytania sądu zeznała, że oskarżona pracowała w jej księgarni przez 20 lat - do 5 marca 2012 r., kiedy została zwolniona dyscyplinarnie. Zaraz po wpadce oskarżona przyznała się do kradzieży pieniędzy z kasy, którą obsługiwała.

    - Gdy zaraz po ujawnieniu kradzieży spotkałam się z nią i zapytałam: "Pani Elu, co się stało?", usłyszałam w odpowiedzi: "Byłam złodziejem" - zeznała Elżbieta S.

    Z jej relacji wynikało, że wprawdzie Elżbieta P. po wpadce przyznała się do kradzieży, ale nie potrafiła powiedzieć, ile pieniędzy ukradła i jak długo trwał ten proceder. Właścicielka księgarni zarządziła porównanie wydruków z kasy fiskalnej ze wskazaniami kasy komputerowej. Okazało się, że niezgodności zaczęły się pojawiać od końca 2007 roku i trwały aż do 2012 r. Potem do akcji wkroczył powołany przez prokuraturę biegły, który ustalił, że straty księgarni z powodu działań 52-latki wyniosły 197 tys. zł.

    Właścicielka księgarni zeznała, że oskarżona po wpadce napisała oświadczenie, że najpierw odda 100 tys. zł, ale oddała jedynie 29 tys. zł.


    Księgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.pl

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie chce mi się wierzyć

      m. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 4

      Nieprawidłowości od końca 2007.. dopiero co zaczął się 2015, więc 'proceder' trwa 8 lat (96 miesięcy). Średnio wychodzi kradzież na nieco ponad 2000 zł miesięcznie. Nie chce mi się wierzyć, że...rozwiń całość

      Nieprawidłowości od końca 2007.. dopiero co zaczął się 2015, więc 'proceder' trwa 8 lat (96 miesięcy). Średnio wychodzi kradzież na nieco ponad 2000 zł miesięcznie. Nie chce mi się wierzyć, że przez 8 lat właścicielka i skarbówka nie zorientowała się, że coś nie gra... Przecież nie prowadzą księgowości w zeszycie w trzy linie.. Moim zdaniem wymyślony artykuł.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      mozesz sie mylic

      gosc (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5

      Powszechne jest omijanie kasy fiskalnej. W Łofzi to powszechnr zjawisko. Tak sie dzieje nie tylko w sklepach. ostatnio nawet Kampania Piwna daje do zaplaty wydruki niefiskalne. Nie wierze ze to...rozwiń całość

      Powszechne jest omijanie kasy fiskalnej. W Łofzi to powszechnr zjawisko. Tak sie dzieje nie tylko w sklepach. ostatnio nawet Kampania Piwna daje do zaplaty wydruki niefiskalne. Nie wierze ze to wlasnsa inicjatywa kelnerek.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      OK

      m. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4

      Dzięki za odpowiedź. Nie twierdzę kategorycznie, że to wymyślone. Chodzi mi o skalę i czas trwania procederu. Rzeczywiście, druki niefiskalne dają 'pole do manewru', ale właścicielka chyba wie ile...rozwiń całość

      Dzięki za odpowiedź. Nie twierdzę kategorycznie, że to wymyślone. Chodzi mi o skalę i czas trwania procederu. Rzeczywiście, druki niefiskalne dają 'pole do manewru', ale właścicielka chyba wie ile książek bierze z hurtowni/wydawnictw, a ile ma na stanie. Różnica, to sprzedane, zniszczone i ukradzione egzemplarze. Średnia cena książki to jakieś powiedzmy 40 zł, więc musiało by ginąć około 50 książek miesięcznie przez te 8 lat! I dlatego nie chce mi się wierzyć :)zwiń

      Polecamy

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Gry On Line - Zagraj Reklama