Rosyjskie ślady w wielokulturowej Łodzi. Co zostało po...

    Rosyjskie ślady w wielokulturowej Łodzi. Co zostało po ludziach, którzy tworzyli historię miasta?

    Anna Gronczewska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Cerkiew św. Aleksandra Newskiego przy ul. Kilińskiego
    1/7
    przejdź do galerii

    Cerkiew św. Aleksandra Newskiego przy ul. Kilińskiego ©Grzegorz Gałasiński

    Rosjan w czterokulturowej Łodzi żyło najmniej. Ale pozostawili po sobie trwałe ślady. To przede wszystkim okazałe cerkwie, które do dziś zdobią miasto czy też groby na prawosławnych cmentarzach. To również ludzie, którzy przeszli do historii naszego miasta
    Jednym z najpiękniejszych łódzkich zabytków jest cerkiew św. Aleksandra Newskiego. Wybudowano ją pod koniec XIX wieku jako votum dziękczynne za uratowanie życia cara Aleksandra II. W kancelarii prawosławnej parafii w Łodzi wisi tableau, czyli pamiątkowe zdjęcie przedstawiające członków komitetu budowy cerkwi. Wykonał je znany łódzki fotograf Bronisław Wilkoszewski. A drewnianą, bogato zdobioną ramę, w którą oprawiono tableau, zrobiono w warsztacie stolarskim należącym do Juliusza Heinzla. Na czele komitetu budowy łódzkiej cerkwi stanął protestant Karol Scheibler. W skład komitetu wszedł też katolik Juliusz Heinzel, należał do niego ówczesny prezydent miasta Walerian Makowiecki.
    Gdy umarł, zastąpił go jego następca, Władysław Pieńkowski. Ten ostatni początkowo był katolikiem, ale z czasem przeszedł na prawosławie. Do komitetu należał również inny znany łódzki fabrykant, Ludwik Grohman. Nie mogło w nim zabraknąć Izraela Poznańskiego, najbogatszego łódzkiego przemysłowca pochodzenia żydowskiego. Jego członkiem został też Edward Herbst, zięć Karola Scheiblera, ale i Hilary Majewski, architekt miasta, Ludwik Meyer, fabrykant, właściciel prywatnej ulicy czy Herman Kosntand, narodowości żydowskiej, właściciel siedmiu domów handlowych, w których sprzedawał wyroby łódzkich zakładów włókienniczych, Józef Paszkiewicz, łódzki przemysłowiec oraz Reinhold Finster, działacz Łódzkiego Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności. Postanowiono, że cerkiew zostanie wybudowana na ul. Widzewskiej (dziś Kilińskiego), w pobliżu dworca kolejowego. Władze miasta sprzeciwiły się bowiem temu, by wzniesiono ją przy Nowym Rynku. Ustalono, że zaprojektuje ją Hilary Majewski. By sporządzić projekt cerkwi, udał się w dwutygodniową podróż po ziemiach rosyjskich, w okolice Petersburga, by zapoznać się z tamtejszą architekturą sakralną. Ale, gdy powrócił z tej podróży, to okazało się, że zaprojektował cerkiew w stylu nawiązującym do architektury bizantyjskiej, a nie rosyjskiej. Na planie krzyża greckiego, nakrytą jedną kopułą, jedynie wysokie wieże nawiązywały do rosyjskiej architektury cerkiewnej. Budowę łódzkiej cerkwi rozpoczęto w 1880 roku, a zakończono po czterech latach. Jej uroczyste poświęcenie miało miejsce 29 maja 1884 roku. Obiekt poświęcił arcybiskup chełmski i warszawski.

    Dziś łódzka cerkiew jest soborem, a więc katedrą prawosławną. A jednocześnie siedzibą biskupa. Pierwszym biskupem łódzko-poznańskim został Jerzy, Aleksy Wasiliewicz Korenistow, który już w 1947 roku był proboszczem parafii Aleksandra Newskiego w Łodzi. W roku 1958 został podniesiony do godności arcybiskupa. Zmarł w 1979 roku. Następcą arcybiskupa Jerzego wybrano biskupa Sawę, Michała Hrycuniaka. Dziś jest on metropolitą warszawskim i całej Polski. To on rozpoczął remont katedry soboru św. Aleksandra Newskiego. W 1981 roku następcą biskupa Sawy został biskup Szymon Romańczuk. W 1993 roku uzyskał godność arcybiskupa. Do dziś jest ordynariuszem prawosławnej diecezji łódzko-poznańskiej. To dzięki jego staraniom udało się dokończyć remont soboru św. Aleksandra Newskiego. Łódzka katedra prawosławna odzyskała blask. I jest jednym z najcenniejszych łódzkich zabytków.

    Niedaleko, bo na ul. Piramowicza, znajduje się cerkiew św. Olgi. Jej budowę rozpoczęto w 1896 roku według projektu innego znanego łódzkiego architekta Franciszka Chełmińskiego. Jej historia jest ściśle związana z ochronką dla dzieci, jaką utworzono przy ulicy, która kiedyś nazywała się Olgińską, a dziś Piramowicza. Sierociniec dla dzieci postanowił zbudować ks. Antoni Rudlewski, proboszcz parafii Aleksandra Newskiego. Przy ochronce postanowił wznieść kaplicę. Była ona pierwotnie przeznaczona dla wychowanków ochronki. W ścianie łączącej kaplicę z ochronką znajdowały się drzwi, przez które jej wychowankowie mogli przechodzić do cerkwi i brać udział w nabożeństwach. Poświęcenie cerkwi św. Olgi odbyło się 16 stycznia 1898 roku. Kościół stanął na nowo wytyczonej ulicy między ówczesną ul. Dzielną (dziś ul. Narutowicza) i ul. Cegielnianą (teraz ul. Jaracza). To do dziś jest jedyna na ziemiach polskich cerkiew prawosławna pod wezwaniem św. Olgi!

    W ochronce prowadzonej przy dzisiejszej ul. Piramowicza wychowywano jednorazowo nawet 25 dzieci. Utrzymywano je głównie ze środków parafii św. Aleksandra Newskiego. Statut sierocińca zatwierdził arcybiskup warszawski Hieronim. Podczas wojny w ochronce schronienie znalazły żydowskie dzieci. Przechowywano je z narażeniem życia.

    CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      .

      Piotr (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Myślę że największy wpływ na naszą wielokulturową Łódź ma wschodni - bizantyjski sposób sprawowania władzy.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wielokulturowosc?

      retro (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 3

      Kto sie jescze daje nabrac na taki propagandowy chwyt?
      Wystarczy prosta statystyka: ile bylo w DL artykulow o kazdej z 4 kultur w Lodzi w ciagu ostanich kilku lat? Ile o polskiej, ile o...rozwiń całość

      Kto sie jescze daje nabrac na taki propagandowy chwyt?
      Wystarczy prosta statystyka: ile bylo w DL artykulow o kazdej z 4 kultur w Lodzi w ciagu ostanich kilku lat? Ile o polskiej, ile o zydowskiej, niemieckiej i rosyjskiej?

      Kiedys bylo Towarzystwo Przyjazni Polsko-Radzieckiej, nikt nie wyciagnal wnioskow?
      Teraz wladze kulturalne maja juz inna propagande oplacana przez podatnikow,
      ale metoda jest zdumiewajaco podobna, zmienili sie tylko ci co pociagaja za sznureczki w opowiednim momencie i odpowiednia strone.

      Nietrudno zauwazyc czyje kultury i nacje rosna w sile i narzucaja swoj swiatopoglad, a ktore sie plaszcza i somobiczuja, gdyz sa kontrolowane przez elity, ktore sie nie identyfikuja ze spoleczenstwem.

      Koniec koncow chodzi o pieniadze i wladze. "Kultura" narzucana i sterowana odgornie przez wladze to nie kultura - to propaganda.

      zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ale ty pierdzielisz

      Aż zęby bolą (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 4

      I tylko nie wiadomo co cię boli. Jesteś antysemitą, rusofobem, czy po prostu idiotą?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo