Jemen: Trwają walki pomiędzy siłami prezydenta a...

    Jemen: Trwają walki pomiędzy siłami prezydenta a rebeliantami. ONZ ostrzega przed wojną domową

    Aleksandra Gersz (AIP)

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Huti okupują coraz więcej terytorium, zajmują miasta oraz lotniska i wciąż gromadzą siły - powiedział minister Rijadh Jasin na antenie telewizyjnej stacji Al-Dżazira. Według polityka, ofensywa przeciwników al-Hadiego może wywołać wojnę domową w Jemenie, która zagrozi stabilizacji całego regionu - podaje The Washington Post.


    Źródło: RUPTLY/x-news


    Jak informuje The Washington Post, władze kraju potwierdziły także panarabskiej gazecie al-Sharq al-Awsat, że zwróciły się już oficjalnie o pomoc do Rady Współpracy Zatoki Perskiej, w skład której wchodzi sześć państw: Arabia Saudyjska, Bahrajn, Katar, Kuwejt, Oman oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie. Do członkowstwa w Radzie dąży także od 2011 roku Jemen.

    Mimo że, władze Arabii Saudyjskiej oraz pozostałych państw położonych nad Zatoką Perską oraz Morzem Arabskim, obawiają się rozprzestrzenia konfliktu poza granice Jemenu, dotąd nie ogłosiły one ewentualnego włączenia się w trwające walki i nie zażądały mobilizacji swoich armii - podaje The Washington Post.

    W niedzielę do władz Jemenu zwróciło się ONZ, które apeluje o niezwłoczne rozpoczęcie rozmów pokojowych. Według organizacji, dalsze walki na terenie kraju doprowadzą do wojny domowej - podaje BBC.

    Rebelianci zajęli już większą część Jemenu. Ich wojska znajdują się już między innymi na terenie stolicy kraju, Sany, a także w mieście Taizza, w którym teren lotniska okupuje około 300 żołnierzy Huti - informuje Reuters.

    Jak powiedział Jasin, wojownicy Huti wciąż atakują z powietrza miasto Aden, w którym ukrywa się były prezydent Abd ar-Rab Mansur al-Hadi. Jeśli ofensywa Huti na prezydenta nie ustanie, al-Hadi może być zmuszony uciekać z kraju - podaje Reuters.

    Al-Hadi objął urząd w 2012 roku po odsunięciu od władzy dyktatorskiego Alego Abd Allaha Salana, który sprawował władzę od 1990 roku. Szyiccy zwolennicy byłego prezydenta nie zaakceptowali jednak władzy Al-Hadiego - w styczniu tego roku dokonali zamachu na pałac prezydencki w Sanie. Pod naporem rebeliantów przywódca zrezygnował z urzędu. Wcześniej premier Chalid Bahah podał do dymisji rząd.

    Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, Philip Hammond, powiedział w poniedziałek, że brytyjskie władze prowadzą rozmowy z przedstawicielami USA i Arabią Saudyjską na temat podjęcia ewentualnych kroków w sprawie zaostrzającego się konfliktu w Jemenie - podaje The Wahington Post. - Nikt z nas nie chciałby interwencji wojskowej - oznajmił minister po spotkaniu z liderami państw arabskich.

    Minister Arabii Saudyjskiej Saud al-Faisal stwierdził jednak, że kraje Zatoki Perskiej "podejmą wszelkie możliwe środki, aby obronić region przed agresją". Jak podaje BBC, władze arabskie oskarżają szyicki Iran o wspieranie Huti oraz o "wzniecanie konfliktu" w regionie - podaje BBC. Irańskie władze oraz władze szyickiego ugrupowania zaprzeczają jednak doniesieniom o kolaboracji.

    W walki na terenie Jemenu często włączają się także bojówki islamskich dżihadystów. W piątek wojownicy Państwa Islamskiego (ISIS) przeprowadzili w stolicy Jemenu samobójcze zamachy na dwa szyickie meczety, w których modlą się głównie członkowie Huti oraz ich zwolennicy. W atakach łącznie zginęło co najmniej 137 osób. Według władz USA, nie można jednak oficjalnie stwierdzić czy za zamachem stoi właśnie Państwo Islamskie, mimo że, przyznali się do niego przedstawiciele ISIS - podaje The Washington Post. W Jemenie działa także odłam dżihadystycznej Al-Kaidy.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo