Operetka jak kocioł. "Baron cygański" w Teatrze Wielkim w...

    Operetka jak kocioł. "Baron cygański" w Teatrze Wielkim w Łodzi [RECENZJA]

    Aida Stępniak

    Dziennik Łódzki

    Dziennik Łódzki

    Przemysław Rezner jako Kalman Zsupan był nie tylko hodowcą świń, ale również dyrektorem cyrku, klaunem, a nawet kabaretowym konferansjerem
    1/2
    przejdź do galerii

    Przemysław Rezner jako Kalman Zsupan był nie tylko hodowcą świń, ale również dyrektorem cyrku, klaunem, a nawet kabaretowym konferansjerem ©J. Miklaszewska / Teatr Wielki w Łodzi

    W Teatrze Wielkim w Łodzi odbyła się premiera operetki "Baron cygański" Johanna Straussa syna w reżyserii Tomasz Koniny i pod kierownictwem Bassema Akikiego.
    Jedną z premier, którą w tym sezonie zaproponował widzom łódzki Teatr Wielki, był "Trubadur" Giuseppe Verdiego. Piotr Kamiński, autor jednego z najbardziej wyczerpujących polskich przewodników operowych "Tysiąc i jedna opera", znalazł analogie pomiędzy tym włoskim arcydziełem a "Baronem cygańskim" Johanna Straussa syna - m.in. wśród cygańskich scen chóralnych, a także uznając Cziprę za nieobciążony mroczną przeszłością odpowiednik Azuceny.
    Premierę tego drugiego spektaklu publiczność mogła obejrzeć w minioną sobotę. Jednak oba przedstawienia w Teatrze Wielkim dzieliła nie tylko naturalna dla tak różnych kompozytorów przepaść estetyczna, ale i realizacyjna.

    Reżyser, a zarazem autor scenografii Tomasz Konina, akcję I aktu umiejscowił w cyrku. Jego "dyrektorem" uczynił hodowcę świń Kalmana Zsupana. Za zwierzątka służyły jednak wyposażone w świńskie ogonki zamiast paczek tancerki, mające na nogach imitujące kopytka, zafarbowane na czubku puenty. Drugi akt natomiast, najbardziej przystający do konwencji oryginalnego libretta, rozgrywa się w zrujnowanej komnacie z dziurawym, szklanym dachem. Skarb, którego wcześniej przebrany za kowboja Ottokar szukał wykrywaczem metalu, zostaje odnaleziony w... kanapie.

    Akt trzeci z kolei toczy się w kabarecie, w którym Zsupan zostaje konferansjerem, jego córka diwą w futrze i złotej sukni. Arii o moralności towarzyszą wykonujące erotyczny taniec z użyciem krzeseł tancerki w kostiumach do złudzenia przypominających te noszone przez Lizę Minelli w filmie Boba Fosse'a, a do rewii wojskowej panowie zakładają białe, baletowe paczki.

    Przed Przemysławem Reznerem, odtwórcą postaci Kalmana Zsupana, postawiono niełatwe zadanie - sprostał jednak zarówno cyrkowym popisom klauna, jak i nie do końca uczciwego, szukającego własnej korzyści ojca czy kabaretowego konferansjera. Świetnie wypadły w jego wykonaniu zarówno partie śpiewane, jak i mówione. Łukasz Załęski jako Sandor Barkinay zaprezentował znakomite wokalne i aktorskie rzemiosło. Marcin Ciechowicz w roli hrabiego Carnero wczuł się w rolę urzędnika-służbisty i dostosował do niej również charakter wokalny. Także Łukaszowi Motkowiczowi odpowiadał austro-węgierski mundur hrabiego Homonaya, a jego brzmienie było wyrównane i nośne we wszystkich rejestrach.

    Wcielająca się w Arsenę Joanna Moskowicz oddała charakter rozpieszczonej "córeczki tatusia", a w wysokich rejestrach potrafiła świetnie różnicować dynamikę - ten zakres był także mocną stroną interpretującej Cziprę Bernadetty Grabias. Głos Moniki Cichockiej w roli Saffi lepiej przebijał się w wyższych partiach, szczególnie we fragmentach o gęstszej obsadzie instrumentalnej. Komiczny potencjał swojej postaci - Mirabelli - w pełni wykorzystała Olga Maroszek, zarówno wokalnie, jak i aktorsko. Orkiestrę poprowadził Bassem Akiki, który starał się o płynne zmiany temp w porozumieniu ze śpiewakami.

    Całość spektaklu kończyła scena walca tańczonego do strausowsskiego "Nad pięknym modrym Dunajem". O ile już w poprzedzających ją trzech aktach pojawiło się wiele symboliki i różnorodnych konwencji, tu dodatkowo reżyser ubrał część tancerzy w nazistowskie mundury, a Zsupana wyposażył w pejcz. Z całą pewnością Tomasz Konina miał oryginalny zamysł realizacyjny, jednak mnogość nieuwzględnionych w libretcie treści tworzyła wrażenie swoistej niekonsekwencji i eklektyzmu oraz sprawiała, że nawet doświadczony widz mógł się w nich pogubić, a odczytanie wszystkich smaczków i całościowej wymowy spektaklu nie jest oczywiste.


    Księgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.pl

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      No còż, ja postępowcem nie jestem

      łowca bolszewików (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

      i realizacyjnie podobała mi się wersja z 1996 roku z Dariuszem Stachurą w partii Barinkaya. Wokalnie obecne przedstawienie bardzo dobre.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      baron cygański

      Ala (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Ja wolę tamtego Barona kolorowego, roztańczonego z Tadeuszem Kopackim i Kazimierzem Kowalskim.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo