Napadli na willę lekarki i na hurtownię oraz porwali...

    Napadli na willę lekarki i na hurtownię oraz porwali "Klakiera". Gang na ławie oskarżonych

    Wiesław Pierzchała

    Dziennik Łódzki

    Dziennik Łódzki

    Napadli na willę lekarki i na hurtownię oraz porwali "Klakiera". Gang na ławie oskarżonych

    ©Polska Press/archiwum

    Proces 11-osobowego gangu zaczął się w czwartek w Sądzie Okręgowym w Łodzi. Listę oskarżonych otwiera 29-letni Krzysztof S. - "Suchy".
    Napadli na willę lekarki i na hurtownię oraz porwali "Klakiera". Gang na ławie oskarżonych

    ©Polska Press/archiwum

    "Suchy" nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. W śledztwie stwierdził, że został pomówiony przez Adama S. Także inni oskarżeni nie przyznawali się do winy i odmawiali odpowiedzi na pytania sądu lub prokuratury.

    Oprócz "Suchego" na ławie oskarżonych zasiadają: 38-letni Rafał U. - "Szczerbaty", 34-letni Krzysztof K. - "Buli" oraz 28-letni Kamil Rz. - "Anioł".

    Oskarżeni działali w różnych składach osobowych.
    Prokuratura zarzuca im m.in. napad na hurtownię przy ulicy Kasprzaka w Łodzi, porwanie Wojciecha R., zwanego "Klakierem", napad na dom lekarki Hanny T. w rejonie ulicy Łagiewnickiej oraz kradzież i zwrot po wpłaceniu haraczu mercedesa sprintera, załadowanego... jajkami.

    Sprawcom grozi do 12 lat więzienia.

    Według śledczych, do domu lekarki bandyci wtargnęli 6 stycznia 2010 roku. Zwabiła ich informacja, że gospodyni przechowuje milion złotych. Przy drzwiach natknęli się na sprzątaczkę Jadwigę P., która wpuściła ich, gdyż myślała, że są to pacjenci. Byli to jednak bandyci, którzy zaczęli krzyczeć: "To jest napad!, Gdzie są pieniądze?!". Założyli kominiarki. Osaczyli sprzątaczkę i lekarkę. Mieli ze sobą miotacz gazu, ale go nie użyli.

    Nie wiadomo, jak zakończyłby się napad, gdyby nie inkasent z elektrowni, który zadzwonił do drzwi. Jego przybycie pokrzyżowało szyki trzem bandytom, którzy rzucili się do ucieczki. Mieli nosa, bo tego dnia dłużnik miał oddać lekarce 110 tysięcy euro i 130 tysięcy złotych.

    Także inny głośny napad, na hurtownię przy ulicy Kasprzaka 16 stycznia 2010 roku, do pewnego momentu przebiegał jak po maśle. Dwóch bandytów weszło do środka, trzeci został na czujce, a czwarty w aucie.

    Przestępcy zrabowali w hurtowni 334 tys. zł i zaczęli uciekać, gubiąc po drodze banknoty. Wkrótce zostali zatrzymani przez przechodnia i kierowcę, który zajechał im drogę.

    Dwaj rabusie wpadli, a ich kumple uciekli. Wcześniej mieli więcej szczęścia. Ukradli m.in. bmw, nissana, volkswagena passata i motocykl Honda, który stał w rejonie jadłodajni na osiedlu studenckim Lumumbowo.

    Dość spektakularna była kradzież - 16 kwietnia 2007 roku - mercedesa sprintera z... jajkami, który stał u zbiegu ulic Solnej i Północnej w Łodzi. Za jego zwrot rabusie dostali od właściciela 16 tys. zł. Auto porzucili w rejonie karczmy w Miłosnej. Ponadto gangsterzy porwali "Klakiera", który im podpadł, ponieważ - jak ustalili śledczy - nie rozliczył się z samochodu, który miał sprzedać kontrahentom zza Bugu. Stąd decyzja o porwaniu.

    Księgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.pl

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Polecamy

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Gmina na Szóstkę

      Gmina na Szóstkę