Nie dostała zasiłku chorobowego, bo pracodawca źle wypełnił...

    Nie dostała zasiłku chorobowego, bo pracodawca źle wypełnił formularze?

    Ewa Drzazga

    Dziennik Łódzki

    Dziennik Łódzki

    Maria Mularczyk składkę na ubezpieczenie zdrowotne płaciła, ale leczyć w przychodni się nie mogła. Zawinił pracodawca czy biurokracja?
    Maria Mularczyk zapowiada, że jeśli agencja, która ją zatrudniała, nie wywiąże się ze swoich zobowiązań, ona skieruje sprawę do sądu

    Maria Mularczyk zapowiada, że jeśli agencja, która ją zatrudniała, nie wywiąże się ze swoich zobowiązań, ona skieruje sprawę do sądu ©Ewa Drzazga

    Bełchatowianka Maria Mularczyk chciała zapisać się do specjalisty w swojej przychodni. Recepcjonistka spojrzała na monitor komputera i stwierdziła, że kobiecie nie przysługują świadczenia, bo nie jest pani ubezpieczona.

    - Jak ja się wtedy poczułam! Jak bym kogoś próbowała oszukać - mówi pani Maria. - Przecież miesiąc w miesiąc od wynagrodzenia odciągano mi składki na ubezpieczenie - dodaje i na dowód pokazuje paski wypłat: we wrześniu pobrano 28,87 zł, w październiku 47,43 itd.

    Maria Mularczyk była zatrudniona za pośrednictwem agencji pracy Work Service z Katowic. Pracowała w sortowniach przesyłek pocztowych w Woli Bykowskiej w pow.
    piotrkowskim. Zaczęła w lutym 2014 roku. Pracowała na umowę-zlecenie, ale na jej wyraźną prośbę od zarobków pracodawca odciągał jej składkę na ubezpieczenie zdrowotne. Praca do lekkich nie należała: przeważnie na nocną zmianę, najpierw po 12 godzin, potem po 8, przez cały czas na nogach.

    - Gdy schodziłam ze zmiany, czasami byłam ledwo żywa ze zmęczenia. Co tu dużo mówić, mam swoje lata, w moim wieku za takie obciążenie organizmu trzeba płacić - przyznaje kobieta.

    I faktycznie - pierwsze ostrzeżenie przyszło we wrześniu, gdy zasłabła i kardiolog uznał, że to efekt m.in. przeciążenia organizmu. Na początku listopada 2014 roku bełchatowianka czuła się tak źle, że lekarz uznał, że bez zwolnienia się nie obejdzie. Wypisał jej L4.

    Umowa, jaką Maria Mularczyk zawarła z agencja pracy, miała obowiązywać do końca grudnia. Jej lider zmiany zawiadomiła ją, że po wygaśnięciu umowy nie będą jej już z nią przedłużać.

    - Nie było to dla mnie rozczarowaniem, widziałam już, że mój organizm tego nie wytrzymuje - zaznacza nasza Czytelniczka.

    Choć pracowała na umowę-zlecenie, to dzięki odprowadzanym składkom przysługiwał jej zasiłek chorobowy. Pani Maria kolejne tygodnie czekała, aż ZUS wypłaci jej pieniądze. Bez skutku.

    - Od listopada nie dostałam ani złotówki - żali się bełchatowianka. - Choć byłam ubezpieczona, nie mogłam korzystać z państwowej służby zdrowia. W rejestrach moje nazwisko świeciło się na czerwono, tak jakby ubezpieczenie mnie nie obejmowało.

    W Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych pani Maria dowiedziała się, że agencja, która ją zatrudniała, przesyłała do ZUS źle wypełnione druki i przez to bełchatowiance nie można było wypłacić zasiłku. Jak wynika z korespondencji, którą inspektorat prowadził z agencją pracy, kolejne ponaglenia ZUS nie pomagały: albo nie było odpowiedzi, albo formularze nadal były źle wypełniane.

    - Musiało dojść do biurokratycznych nieprawidłowości - tak tłumaczy sytuację Krzysztof Inglot z agencji Work Service. - Z naszej strony zostały odprowadzone wszystkie składki do ZUS. A w sytuacji zaistnienia zwolnienia chorobowego naszej pracowniczki (w okresie naszej współpracy) wypłaciliśmy należny zasiłek chorobowy. Jesteśmy w stałym kontakcie z ZUS i na bieżąco odpowiadamy na pojawiające się zapytania o dokumentację w tej sprawie. W ostatnim z pism, datowanym na marzec 2015 roku, urząd prosił nas o skorygowanie jednego druku, co zostało już przygotowane.

    Krzysztof Inglot poinformował nas o tym 25 marca, mimo że ZUS na przesłanie dokumentów dał agencji czas do 17 marca. Po interwencji "Dziennika Łódzkiego" sprawę najwyraźniej udało się przyspieszyć.

    - Wszystkie niezbędne dokumenty zostaną wysłane do ZUS listem poleconym w dniu jutrzejszym (25 marca - red.) - obiecał Krzysztof Inglot. - A w celu przyspieszenia zakończenia tej sprawy, jeszcze dziś zostały wysłane faksem do odpowiedniego pracownika ZUS.

    Maria Mularczyk zapowiada, że jeśli agencja nie wywiąże się ze swoich obowiązków, skieruje sprawę do sądu.


    Księgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.plKsięgarnia Dziennika Łódzkiego: www.ksiegarnia.dzienniklodzki.pl

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      błędy błędy

      papryka (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4

      Widać ze redaktor słabo się przygotował. Składka zdrowotna to ta która odpowiada za darmowe leczenie - zawsze jest obowiązkowa. Skoro Pani poszła do lekarza i dostała ZLA (dawniej l4) to znaczy...rozwiń całość

      Widać ze redaktor słabo się przygotował. Składka zdrowotna to ta która odpowiada za darmowe leczenie - zawsze jest obowiązkowa. Skoro Pani poszła do lekarza i dostała ZLA (dawniej l4) to znaczy ze składkę miała odprowadzanĄ. Składka chorobowa jest dobrowolna i trzeba wyraźnie zaznaczyć że chce się jej podlegac i To ona odpowiada za zasiłek. Następnym razem proponuje choć odrobinę zapoznać się z tematem ;)zwiń

      Polecamy

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Gry On Line - Zagraj Reklama