Ważne
    Przemysław Tytoń. Wyczerpany limit pecha bohatera Euro 2012?

    Przemysław Tytoń. Wyczerpany limit pecha bohatera Euro 2012?

    Hubert Zdankiewicz (AIP)

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Przemysław Tytoń
    1/2
    przejdź do galerii

    Przemysław Tytoń ©Alberto Saiz

    Przemysław Tytoń świetnie spisuje się w Elche i liczy również na powrót do reprezentacji Polski. Podczas Euro 2012 obronił rzut karny i został ulubieńcem kibiców, za to wcześniej i później niemal ciągle miał problemy.
    Jest idolem kibiców i rewelacją ligi – mówi o nim dyrektor sportowy Elche Victor Orta. Nie tylko on chwali w ostatnim czasie Przemysława Tytonia, którego gra w poniedziałkowym meczu ligowym z Espanyolem (1:1) ocenił na „szóstkę” hiszpański dziennik sportowy „Marca” (nikt nie otrzymał wyższej).



    Nie jest to pierwszy raz, gdy został wyróżniony, bo po kiepskim początku w hiszpańskiej Primera Division wygląda na to, że w karierze pechowego bramkarza w końcu nastały lepsze czasy. Oby na dłużej, bo dotychczasowa kariera Tytonia to pasmo wzlotów i upadków. Przez całą karierę musiał też bez przerwy udowadniać swoją wartość. Nie zawsze z dobrym skutkiem, bo nie poznano się na nim w Polsce. Gdy grał jeszcze w Górniku Łęczna, jego menedżer bezskutecznie próbował zainteresować młodym bramkarzem Wisłę Kraków i Legię Warszawa.

    – Coś tam faktycznie było na rzeczy. Ja już byłem jednak wówczas zdecydowany, że wyjeżdżam za granicę – wspominał jakiś czas temu na naszych łamach Tytoń, który w 2007 roku do Rody Kerkrade. – Różnica pomiędzy Polską a Holandią jest taka, że u nas kluby kupują albo bramkarzy, którzy od razu mają być do gry, albo trzecich bramkarzy, którzy na grę szanse mają niewielkie. W Holandii jest inaczej. Piłkarzowi daje się czas na aklimatyzację. Bardzo rzadko ktoś nie dostaje szansy. Tutejsze kluby nie boją się stawiać na młodych piłkarzy – podkreślał. A jego kariera w Rodzie wydawał się potwierdzać te słowa.
    Początki miał takie sobie, w końcu wszedł jednak do bramki Rody na stałe i spisywał się tak dobrze, że zainteresował się nim PSV Eindhoven.

    W sierpnia 2011 r. Tytoń podpisał z tym klubem 5-letni kontrakt i szybko wygryzł ze składu dotychczasowego bramkarza PSV, doświadczonego Szweda Andreasa Isakssona. Niestety, miesiąc później w meczu z Ajaksem został trafiony kolanem w głowę przez klubowego kolegę Timothy’ego Derijcka. Z silnym wstrząśnieniem mózgu trafił nieprzytomny do szpitala.

    Tam nie stwierdzono co prawda uszkodzeń szyi i czaszki, a rehabilitacja przebiegała tak sprawnie, że Tytoń już w październiku chciał wznowić treningi. Na jego grę nie zgodziła się jednak FIFA, bo przy tak poważnych urazach istnieje specjalny protokół, w którym zapisane są procedury związane z powrotem zawodnika do sportu.

    Wychowanej Hetmana Zamość wrócił jednak w końcu na boisko i po raz drugi wygrał rywalizację o miejsce bramce. w maju świętował z PSV Puchar Holandii, a udane występy zaowocowały powołaniem do kadry na Euro 2012. Reprezentacja to kolejne miejsce, gdzie miał początkowo pod górkę.

    Debiutował w niej w maju 2010 r. a wiosną 2011 miał nawet szansę zostać numerem jeden w polskiej bramce w związku z kontuzjami Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Fabiańskiego. Na zgrupowaniu przed meczami z Litwą i Grecją był jedynym bramkarzem z lig zagranicznych. Niestety, doznał kontuzji.

    W końcu jednak i do niego uśmiechnęło się szczęście. Początkowo miał być podczas Euro 2012 bramkarzem nr 3, ale tuż przed turniejem kontuzji doznał Fabiański. Potem przyszedł mecz otwarcia z Grecją, w którym czerwoną kartkę za faul w polu karnym zobaczył Szczęsny, a wprowadzony w jego miejsce Tytoń obronił strzał Giorgosa Karagounisa z jedenastu metrów, ratując Polaków przed porażką (skończyło się remisem 1:1).

    Miejsca w bramce nie oddał już do końca turnieju i choć zespół Franciszka Smudy nie przeszedł fazy grupowej, to do niego nikt nie miał żadnych pretensji. Przeciwnie – stał się ulubieńcem kibiców, na Facebooku powstała nawet grupa o przewrotnej nazwie „Puśćmy chmurę za Tytonia”, a słynny Duńczyk Peter Schmeichel uznał go za piątego bramkarza turnieju.

    Wydawało się, że zostanie podstawowym bramkarzem kadry na dłużej. Wtedy jednak znów dopadł go pech, w osobie nowego trenera PSV Dicka Advocaata, który postawił na trzy lata starszego Holendra Boya Watermana. Nie do końca wiadomo dlaczego, a zwolennicy spiskowych teorii doszukiwali się w tym zemsty za Euro, gdzie Tytoń nie podał ręki Advocaatovi po meczu z Rosją (Holender był jej selekcjonerem). Nie znamy prawdy, faktem jest jednak, że na dobre stracił miejsce w składzie, a odejście trenera niczego nie zmieniło.

    Polak zdecydował się więc odejść na roczne wypożyczenie (z opcją pierwokupu) do Elche i na razie wygląda na to, że była to dobra decyzja. Teraz Tytoń liczy na powrót do kadry. – Byłem zawiedziony – nie krył rozczarowania faktem, że znalazł się tylko na liście rezerwowej graczy powołanych na mecz z Irlandią w eliminacjach Euro 2016. – Jeśli jednak nadal będę grał tak dobrze, jak ostatnio, to nie dam selekcjonerowi wyboru – dodał.

    Pozostaje życzyć powodzenia...

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Polecamy

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Gry On Line - Zagraj Reklama