Paweł Kowal: Trzeba pojednać się przed zachodem słońca....

    Paweł Kowal: Trzeba pojednać się przed zachodem słońca. Zrozumiałem to po Smoleńsku

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - W katastrofie smoleńskiej przegląda się prawie każdy Polak, bo popierał, znał kogoś na pokładzie, bo pamięta tamten poranek. Podział, który się tlił od wyborów 2005 r., został przypieczętowany tą katastrofą - mówi Paweł Kowal.
    Paweł Kowal: Polityk musi żyć kategoriami historii kraju, a nie doraźnego sporu. Należało pochować prezydenta na Wawelu

    Paweł Kowal: Polityk musi żyć kategoriami historii kraju, a nie doraźnego sporu. Należało pochować prezydenta na Wawelu ©Fot. Grzegorz Mehring

    Szczerze mówiąc, nie wszedłem jeszcze w ten nastrój...

    Nastrój?
    Smoleński.

    Jaki miałby on być?
    Na pewno refleksyjny.

    Był Pan bardzo blisko tamtych wydarzeń, pięć lat temu.
    Została w pamięci rozmowa ze Staszkiem Kostrzewskim, wtedy skarbnikiem PiS. Jechaliśmy autokarem do Smoleńska i mówiłem, że teraz wszystko się zmieni. Moje życie też się zmieni. I miałem rację. Polityczne życie na pewno się zmieniło. Dla grupy polityków związanych z Lechem Kaczyńskim zaczął się nowy świat.

    No właśnie. Muzealnicy. Co się z nimi stało?
    Muzealnicy są w muzeach. (śmiech) Bo to był nasz zawód, nasz początek i to pielęgnujemy.


    Nie żal Panu, że dziś muzealnicy od Lecha Kaczyńskiego są w muzeum, a nie są w polityce?
    Najważniejszą rzeczą, jaką zrobiliśmy z Lechem Kaczyńskim, było Muzeum Powstania Warszawskiego. To jest dzieło narodowe, które ma charakter ponadpartyjny, ponadpolityczny i jest jednym z pomników jego działania, jego podejścia do państwa. Praca, czy w tym muzeum, czy w ogóle, jeśli chodzi o popularyzację historii, pamięci, to było coś, co stało się naszym sztandarem.

    ALEKSANDER SMOLAR: NIEZALECZONE RANY PRZEKŁADAJĄ SIĘ NA WIARĘ W ZAMACHY


    Pytam o państwa obecność w polityce.
    Każdy polityk ma takie momenty, kiedy żyje z polityki i kiedy żyje z pracy własnych rąk, głowy poza zawodową polityką.
    Dzisiaj już nikt z nas nie może w sposób wiarygodny stwierdzić, co zostało zapisane w czarnej skrzynce
    Nieprzypadkowo więc spotykamy się w Muzeum Powstania Warszawskiego. Co Pan robi?
    Pracuję nad programem kilku wystaw. A poza tym wspieram radą inne projekty wystawiennicze. Piszę książki o historii i polityce wschodniej, przygotowuję lekcje o historii Polski dla uczniów na Węgrzech, tworzę program nowych studiów podyplomowych na Uniwersytecie Warszawskim. Piszę habilitację w ISP PAN, piszę felietony. Po prostu - pracuję zawodowo.

    Jako historyk.
    Jestem historykiem, faktycznie muzealnikiem, ostatnio miałem cykl wykładów w Stanach Zjednoczonych, teraz staram się jednemu z amerykańskich uniwersytetów pomóc zakorzenić się w Polsce. Churchill w latach 30. też pisał biografie. Ważne, żeby polityk miał to swoje drugie życie. To uniwersalna prawda. Mam więcej czasu dla czwórki swoich dzieci, mogę odmówić mediom, nie jestem już zobowiązany przyjmować wszystkich zaproszeń, zajmuję się polityką wschodnią. Jak trzeba - to doradzam, jeśli ktoś chce skorzystać z mojego doświadczenia. To jest także dziedzictwo Lecha Kaczyńskiego. Muzealnicy są wierni temu, nad czym pracował Lech Kaczyński, i tak, jak rozumieliśmy jego misję, czyli w sensie państwowym, a nie dla jednej, partykularnej grupy.

    Co jeszcze zmieniło się w Pana życiu?
    Powiedziałem, że wszystko się zmieni, ponieważ nasza relacja - naszego środowiska z Lechem Kaczyńskim - była tak bliska, że nie mogła być wprost przeniesiona na żadne inne okoliczności, gdy go nie ma. Podobnie jak ludzie, którzy blisko współpracowali z Piłsudskim, nie mogli odgrywać roli, jaką odgrywali, po śmierci Piłsudskiego. Lider polityczny, który jest tak bardzo wyrazisty, zawsze buduje wokół siebie grupę, która jest w dużym stopniu oparta na jego osobistym autorytecie, osobistej pozycji. Gdyby Lech Kaczyński nie zginął, zapewne bylibyśmy w PiS. Jestem tego pewien, nigdy byśmy się nie rozstali, nawet gdybyśmy mieli wątpliwości. On by je łagodził. On też inaczej moderował całość tego ruchu politycznego.
    1 3 4 5 »

    Czytaj także

      Komentarze (5)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Mądry facet

      nik (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 2

      zawsze go z ciekawością słucham albo czytam.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Przemysł Nienawiści rozkręcony jeszcze przed Smoleńskiem trwa do dnia dzisiejszego.

      Tu nic się nie zmieniło. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

      Reżimowe przekaziory nadal plują, dezinformują, kłamią. Trwa zacieranie śladów przestępstwa,
      stosowane są prowokacje, rozpowszechniane kłamstwa.
      O jakim więc pojednaniu mowa?
      Z kim?
      Czy z...rozwiń całość

      Reżimowe przekaziory nadal plują, dezinformują, kłamią. Trwa zacieranie śladów przestępstwa,
      stosowane są prowokacje, rozpowszechniane kłamstwa.
      O jakim więc pojednaniu mowa?
      Z kim?
      Czy z Tuskiem, Komorowskim, Kopacz, Palikotem, Urbanem, Michnikiem i Putinem .....itd ?

      Jeżeli Paweł Kowal chce się jednać to proszę bardzo, ale tylko w swoim imieniu.
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kowal nie chce stanąc wobec prawdy

      acton (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

      Pojednanie moze nastąpic po uznaniu winy. Wtedy powstają warunki do przebaczenia i pojednania. Gdy jednak jedna strona obraża drugą, a na dodatek ma całą serię "dziwnych" zachowan (od oddania...rozwiń całość

      Pojednanie moze nastąpic po uznaniu winy. Wtedy powstają warunki do przebaczenia i pojednania. Gdy jednak jedna strona obraża drugą, a na dodatek ma całą serię "dziwnych" zachowan (od oddania sledztwa w ręce Rosjan, po sprzeciw wobec międzynarodowej komisji), to trudno mowic o pojednaniu. Chyba, ze ma byc to pojednanie d... z batem.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Muzeum Powstania Warszawskiego.

      Pamiętam takie zdarzenie. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 2

      Podoficer straży granicznej oddaje mocz w jednym z pomieszczeń Muzeum.
      Zostaje zauważony przez ochroniarzy, zatrzymany.
      Jak się tłumaczy?
      - Szczałem, bo to Muzeum Lecha Kaczyńskiego.

      Ot, tak...rozwiń całość

      Podoficer straży granicznej oddaje mocz w jednym z pomieszczeń Muzeum.
      Zostaje zauważony przez ochroniarzy, zatrzymany.
      Jak się tłumaczy?
      - Szczałem, bo to Muzeum Lecha Kaczyńskiego.

      Ot, tak prywatna zemsta na zabitym Prezydencie.

      To też polska rzeczywistość.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Otóż są trzy skrzynki

      spokojny

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 8

      „Nie mamy czarnych skrzynek”.
      I tak powstają spiskowe teorie. Otóż są trzy skrzynki.
      Dwie odczytywano w Rosji a trzecia była specjalnie kodowana i mogła być odczytana tylko w Polsce i tak się...rozwiń całość

      „Nie mamy czarnych skrzynek”.
      I tak powstają spiskowe teorie. Otóż są trzy skrzynki.
      Dwie odczytywano w Rosji a trzecia była specjalnie kodowana i mogła być odczytana tylko w Polsce i tak się stało. Wszystkie trzy dają tą samą informację o przyczynach katastrofy.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama