Tomasz Bużałek: W miastach z drzewami ludzie żyją lepiej, a...

    Tomasz Bużałek: W miastach z drzewami ludzie żyją lepiej, a kierowcy jeżdżą bezpieczniej

    Matylda Witkowska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Z Tomaszem Bużałkiem z Inicjatywy na rzecz Przyjaznego Transportu rozmawia Matylda Witkowska
    Tomasz Bużałek

    Tomasz Bużałek ©Krzysztof Szymczak

    Dlaczego wycinki drzew w mieście i nowe nasadzenia budzą tyle emocji?
    Jak ważna jest obecność zieleni w mieście, wiadomo od dawna. Kilka tygodni temu w "Dzienniku Łódzkim" była relacja sprzed 125 lat o tym, że idzie wiosna i miasto przygotowało miejsca do nowych nasadzeń. Czyli już w XIX wieku mieliśmy świadomość, że zieleń ma znaczenie dla jakości życia. Zieleń jest ważna z kilku powodów. Pierwsza to kwestie typowo zdrowotne: drzewa poprawiają jakość powietrza, zwiększają jego wilgotność. Potrafią obniżyć temperaturę latem aż o 10 stopni, a jednocześnie zimą zmniejszają siłę wiatru, więc podnoszą temperaturę odczuwalną. Wytwarzają też tlen.
    A ludzie, którzy mają w swoim otoczeniu zieleń, żyją dłużej i cieszą się lepszym zdrowiem psychicznym. Drzewa są też w stanie złagodzić uciążliwość hałasu. Ludzie to doceniają. Nieruchomości, które sąsiadują z terenami zielonymi, są droższe.

    To skąd się biorą przeciwnicy drzew?
    Jednym z powodów jest to, że tak jest łatwiej. Środowisko miejskie jest mocno nadwerężone, utrzymanie drzew jest relatywnie trudne i kosztowne. Prościej i taniej jest więc wszystko wybetonować. Ale jest wiele rozwiązań, które te koszty obniżają, np. przez kierowanie wody deszczowej na tereny zielone. Wymaga to oczywiście dobrania odpowiedniej roślinności i rozwiązania problemu soli sypanej na drogi.

    Jak rośliny wpływają na bezpieczeństwo?
    Zamiast stawiać jakiś brzydki słupek na drodze, można posadzić tam drzewo, wymurować klomb i zasadzić drzewa. Dużo bardziej zwróci to uwagę kierowców niż kolejny znak w natłoku innych.

    Ale czy to jest bezpieczne? W razie kolizji słupek się przewróci lub wygnie, zderzenie z drzewem może skończyć się tragicznie...
    To zależy od miejsca, w którym drzewo rośnie. Nie mówimy tu o autostradach, ale o ulicach miejskich czy wręcz uliczkach osiedlowych. To miejsca, gdzie nie powinno się szybko jeździć. W takich miejscach odchodzi się od szerokich dróg, które dają złudzenie, że można na nich gnać z dowolną prędkością. Dzięki zielonym przeszkodom kierowca odruchowo zdejmuje nogę z gazu.

    A jak ocenia Pan zadrzewienie łódzkich ulic?
    Fatalnie. Skalę tragedii możemy zrozumieć, jeśli popatrzymy na archiwalne zdjęcia sprzed 40 czy 50 lat. Kiedyś cała Piotrkowska była obsadzona drzewami, ulice na Starym Polesiu, takie jak Kopernika czy Gdańska były obsadzone drzewami. Teraz tych drzew już nie ma. Na dodatek od kilkunastu lat trwa faza wycinania. Mieszkańcy zaczynają powoli reagować na te wycinki. Jednak dużych drzew, które wycięto, łatwo nie da się zastąpić. I jeszcze długo będziemy żałować, że już ich nie ma.

    Miasto chwali się w tym roku dosadzeniem 5 tysięcy drzew. To nie wystarczy?
    Raczej jest to listek figowy. Liczba drzew wycinanych jest większa niż liczba drzew sadzonych. Przyjrzałem się tej liście i często są to uzupełnienia szpalerów już istniejących. Nasadzenia zastępcze też budzą wątpliwości. Na przykład pod Centralem będzie to siedem klonów kulistych, które niewiele dają w przestrzeni. Natomiast jeśli spojrzymy na zdjęcie lotnicze z początku wieku, to okaże się, że drzew było tam kilkanaście, w tym szpaler kasztanowców.

    Jak sprawić, by drzewa w Łodzi zaczęły się pojawiać?
    Zdaję sobie sprawę, że nie wystarczy pstryknąć palcami. Dużym problemem są bowiem kolizje z instalacjami podziemnymi. Powinna być jednak jasna polityka miasta, dotycząca tego, gdzie te kable można kłaść oraz zarezerwowane tereny wolne od instalacji z przeznaczeniem na zieleń. Powinniśmy też mniej rygorystycznie podchodzić do norm, stosować rozwiązania niestandardowe. A tam, gdzie nie da się sadzić drzew, wybrać rośliny, które mniej ingerują w instalacje, np. krzewy czy pnącza, którymi można obsadzić choćby słupy trakcyjne.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Szanowna Redakcjo. WSTYD!

      KT (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      Szanowna Redakcjo. WSTYD, zeby poważna Gazeta promowala tych ludzi... Jakis dramat. WSTYD!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Eufemizm w nazwie

      Hehe (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      To stowarzyszenie to przeciwnicy transportu.
      A nazwa? To tak jakby nazwać esesmanów stowarzyszeniem miłośników narodu żydowskiego...

      Polecamy

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Dołącz do naszego newslettera i odbierz prezent

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Prenumerata cyfrowa Dziennika Łódzkiego. Kup już teraz >>

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Inwestycje zagraniczne: jak są ważne dla polskiej gospodarki?

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Przytulna sypialnia na poddaszu

      Gry On Line - Zagraj Reklama