Wypadki przy pracy w Łódzkiem. Powodem brak doświadczenia,...

    Wypadki przy pracy w Łódzkiem. Powodem brak doświadczenia, ale i... rutyna

    Alicja Zboińska

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Piotrków, wrzesień 2014. Katastrofa budowlana w Starej Octowni. 50-letni robotnik zginął, przygnieciony przez ścianę. Mężczyzna nie był przeszkolony

    Piotrków, wrzesień 2014. Katastrofa budowlana w Starej Octowni. 50-letni robotnik zginął, przygnieciony przez ścianę. Mężczyzna nie był przeszkolony z zasad BHP ©Dariusz Śmigielski/archiwum Dziennika Łódzkiego

    Jak wykazują badania, wypadkom w miejscu pracy ulegają najczęściej osoby w przedziale wiekowym od 50 do 59 lat. Za dużą część przypadków odpowiedzialna jest rutyna.
    Piotrków, wrzesień 2014. Katastrofa budowlana w Starej Octowni. 50-letni robotnik zginął, przygnieciony przez ścianę. Mężczyzna nie był przeszkolony

    Piotrków, wrzesień 2014. Katastrofa budowlana w Starej Octowni. 50-letni robotnik zginął, przygnieciony przez ścianę. Mężczyzna nie był przeszkolony z zasad BHP ©Dariusz Śmigielski/archiwum Dziennika Łódzkiego

    Prywatna posesja w miejscowości w naszym województwie. Mężczyzna montuje instalację elektryczną pod stropem sali gimnastycznej. Spada z rusztowania, nie udaje się go uratować.

    Przyczyny wypadku badają inspektorzy pracy. Okazuje się, że mężczyzna stał na źle wykonanym rusztowaniu, nie miał odpowiednich badań lekarskich, za to we krwi miał 1,73 promila alkoholu. Ponadto nie został dopuszczony do pracy na wysokości, nie używał żadnych środków ochrony i lekceważył zagrożenie. Skończyło się tragicznie.

    To tylko jeden ze 129 wypadków przy pracy, do których doszło w województwie łódzkim w ubiegłym roku. W sumie zginęło w nich 17 osób, a kolejne 63 doznały ciężkich obrażeń.

    To więcej niż w 2013 r., gdy w 121 wypadkach poszkodowanych zostało 135 osób, w tym zginęło 14.

    dps


    Brak doświadczenia i... rutyna

    Wypadkom ulegają często pracownicy, którzy nie mają dużego doświadczenia.

    - Ponad połowa poszkodowanych zatrudniona była krócej niż rok - mówi Kamil Kałużny, rzecznik Okręgowego Inspektoratu Pracy w Łodzi. - Ale znaczną grupę stanowią też poszkodowani, którzy są zatrudnieni u danego pracodawcy od 9 lat i dłużej. Ich często gubi rutyna.

    Do wypadków najczęściej dochodzi na produkcji i budowach, a także przy rozbiórkach budynków.

    Najczęstsza przyczyna to upadek z wysokości, a także utrata kontroli nad maszyną, włącznie z niezamierzonym włączeniem.

    To właśnie upadek był przyczyną śmierci mężczyzny, który pracował przy wymianie dachu na świetlicy przy miejscowej straży pożarnej. Mężczyzna schodził z dachu o dość znacznym nachyleniu. Gdy stanął przy jego krawędzi, poślizgnął się i spadł z wysokości ok. 3,5 metrów. Jego także nie udało się uratować.

    - Inspektor pracy stwierdził m.in. brak odpowiedniego dojścia i zejścia zabezpieczonego balustradami do stanowiska pracy - tłumaczy Kamil Kałużny. - Mężczyzna nie miał hełmu ochronnego, obuwia roboczego spełniającego wymagania polskich norm.

    Kontrola wykazała także, że mężczyzna nie był przeszkolony z zakresu bhp, zabrakło bezpośredniego nadzoru.

    Za tragedią najczęściej stoi człowiek

    Z analizy przyczyn wypadków wynika, że to wcale nie brak sprzętu ochronnego albo jego zły stan w największym stopniu przyczyniają się do tragedii. Inspektorzy pracy na pierwszym miejscu wymieniają tzw. przyczyny ludzkie, które stanowią aż 39 proc. wszystkich powodów tragedii. Te przyczyny ludzkie to np. nieprawidłowe zachowanie pracowników, których zaskakuje jakieś zdarzenie w pracy, brak nadzoru i tolerowanie odstępstw od zasad bezpieczeństwa i higieny pracy, brawura, ryzykanctwo. Niektórzy pracownicy niedostatecznie koncentrują się na wykonywanym zajęciu.

    Brak doświadczenia był jedną z przyczyn nieszczęścia, które przydarzyło się mężczyźnie czyszczącemu odlew w jednej z miejscowości naszego regionu. Do czyszczenia mężczyzna użył pneumatycznej szlifierki kątowej. W trakcie pracy pękła tarcza szlifierki, a mężczyzna doznał ciężkiego uszkodzenia głowy. Przyczyny wypadku badali m.in. inspektorzy pracy, którzy odkryli, że mężczyzna pierwszy raz wykonywał prace związane ze szlifowaniem odlewu. Pracownik korzystał też z niewłaściwej technologii, została użyta tarcza, która była przeznaczona tylko do cięcia, a nie do szlifowania. Zabrakło też instrukcji stanowiskowej.

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Widziałem to w Ameryce

      Łodzianin (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      Roboty drogowe. Pracownikami są sami kolorowi: czarni, meksykanie, portoryki. To o tyle ważne, że są to ludzie bardzo słabo wykształceni, często słabo znający angielski. I jak większość Amerykanów...rozwiń całość

      Roboty drogowe. Pracownikami są sami kolorowi: czarni, meksykanie, portoryki. To o tyle ważne, że są to ludzie bardzo słabo wykształceni, często słabo znający angielski. I jak większość Amerykanów - bezmyślni ;-)
      ZAWSZE nad gromadką 5-6 robotników stoi ich "supervisor". Też robotnik, ale bardziej ogarnięty. I to on nieustannie pilnuje, żeby prace przebiegały jak należy. Żeby Carlos założył ten cholerny kask, żeby Jimmy nie zdejmował kamizelki, żeby rozstawić barierki, ustawić oświetlenie, itd.
      A jeśli coś się wydarzy, co przerasta brygadzistę, to ...należy się odsunąć w bezpieczne miejsce i zawiadomić kogoś mądrzejszego. NIE KOMBINOWAĆ SAMEMU. Wszystko zgodnie z procedurami. I to również jest rola brygadzisty - dopilnować, żeby żaden ze "świetnych pomysłów" nie przeszedł w fazę realizacji. Tzn. nie przeszedł bez odgórnej akceptacji.

      I dlatego w tamtym kraju jest oczywiste, że przy wyjeździe z budowy stoi chłopak, którego jedynym zadaniem jest ostrzegać kierowców, a za narzędzie pracy służy mu ośmiokątny znak STOP z jednej i SLOW z drugiej strony.

      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      BHP fachowcy???

      ciekawa (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

      PIP powinien sprawdzić w zakładach pracy jakie programy prewencyjne, zapobiegające wypadkom przy pracy prowadzi BHP. Czy wyciąga jakieś wnioski z wypadków, czy je analizuje, czy tylko w firmie jest...rozwiń całość

      PIP powinien sprawdzić w zakładach pracy jakie programy prewencyjne, zapobiegające wypadkom przy pracy prowadzi BHP. Czy wyciąga jakieś wnioski z wypadków, czy je analizuje, czy tylko w firmie jest bo tak być musi?zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      BHP?????

      sos (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 1

      Jak coś się zdarzy poważnego/n.p wypadek śmiertelny/to wtedy dopiero pracodawca zaważa problem bezpieczeństwa pracy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama