Stary Wiarus: sybirak, piłsudczyk i szef pisarzy

    Stary Wiarus: sybirak, piłsudczyk i szef pisarzy

    Wiesław Pierzchała

    Dziennik Łódzki

    Dziennik Łódzki

    Wacław Sieroszewski - ps. Sirko to człowiek-orkiestra: sybirak, polityk, legionista, szef związku pisarzy, badacz Jakucji i przyjaciel Józefa Piłsudskiego, z którym jako jeden z nielicznych - jak Walery Sławek czy Aleksander Prystor - był po imieniu.
    U progu II RP Sieroszewski miał 60 lat. Dlatego w mundurze ułańskim wyglądał jak Stary Wiarus

    U progu II RP Sieroszewski miał 60 lat. Dlatego w mundurze ułańskim wyglądał jak Stary Wiarus ©fot. nac

    Nic więc dziwnego, że Bohdan Cywiński uczynił go jednym z bohaterów słynnych "Rodowodów niepokornych". Pozostaje więc tylko przyklasnąc inicjatywie Iskier, które wydało pionierską, obszerną i ciekawie napisaną biografię pt. "Wacława Sieroszewskiego żywot niespokojny". Jej autorem jest wnuk naszego bohatera, Andrzej Sieroszewski.

    To właśnie pan Wacław był bohaterem bodajże najsłynniejszego bon motu znanego filozofa i kawalarza Franca Fiszera.
    Otóż przemawiając na pogrzebie poetki Bronisławy Ostrowskiej, autor "Na kresach lasów" tak zaczął: "Świętej pamięci Bronisława Piłsudska...". Żałobnicy spojrzeli na siebie skonsternowani. Zaległa grobowa cisza, którą zburzył tubalny głos Fiszera: - "No i cały pogrzeb na nic".

    Okazało się, że nawet na cmentarzu Sieroszewski nie przestawał myśleć o Piłsudskim, którego był stałym gościem. Zwłaszcza u progu II Rzeczypospolitej, kiedy każdego dnia rankiem szedł na pogaduszki do Belwederu. Jego gospodarz witał starego druha z otwartymi ramionami, bowiem dzięki niemu przy porannej herbacie mógł wytchnąć od polityki i porozmawiać o sztuce, literaturze i wydarzeniach towarzyskich. Ponadto Sieroszewski uporządkował archiwum I Brygady Legionów. Dlatego marszałek podarował mu swoje biurko, które jako bardzo cenna pamiątka przetrwała w rodzinie Sieroszewskich do września 1939 roku, kiedy spłonęło w czasie oblężenia Warszawy.

    Jako żołnierz I Brygady Sieroszewski paradował w mundurze z ułańskim czako na głowie i szablą przy boku. Jego kompanem był m.in. Bolesław Wieniawa-Długoszowski. Pewnej zimy stacjonowali pod Wadowicami. Wracali z wieczerzy zakrapianej i Wieniawa miał mocno w czubie. Energia go rozsadzała. Dlatego wpadł na pomysł, aby - wzorem hetmana Czarnieckiego i księcia Poniatowskiego - sforsować rzekę wpław.

    I zapewne wszedłby do lodowatej wody, gdyby nie "Sirko", który przekonał go, że ułanom nie przystoi bez koni czynić takiej przeprawy. Sieroszewski był wprawdzie socjalistą, ale nie zawahał się, aby pomóc adwersarzom z obozu narodowego. Tak było, gdy w szponach Czeki znaleźli się bracia Józef i Marian Lutosławscy. "Sirko" zaapelował listownie o ich zwolnienie do ludowego komisarza Anatolija Łunczarskiego, którego znał z Paryża i Petersburga. Niestety, sowiecki dygnitarz nie pomógł i bracia zostali zamordowani.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Łódzkim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo