Budujemy nowe domy. Kto je kupi i za ile?

    Budujemy nowe domy. Kto je kupi i za ile?

    Piotr Brzózka

    Dziennik Łódzki

    Aktualizacja:

    Dziennik Łódzki

    Rok 2012. Budowa apartamentowca w rejonie ul. Wodnej, Złotej i Wysokiej.
    1/2
    przejdź do galerii

    Rok 2012. Budowa apartamentowca w rejonie ul. Wodnej, Złotej i Wysokiej. ©Jarosław Ziarek/archiwum Polska Press

    Tak dużo deweloperzy nie budowali w Łodzi od lat. Wraz z mieszkaniami branża zaczyna też budować napięcie. Nie powinno mu się jednak ulegać. Dziś wiele czynników chroni nabywców przed niekontrolowaną eskalacją cen, podobną do tego, co stało się w latach 2006-2008.
    Nad Łodzią pojawiły się deweloperskie dźwigi w liczbie niespotykanej w ostatnich latach. Zaobserwowano też w Łodzi zjawisko nieznane najmłodszym konsumentom - znów sprzedaje się słynne "dziury w ziemi", choć oczywiście do słowa "sprzedaż" należy podchodzić ze stosownym dys-tansem - umowa rezerwacyjna to jeszcze nie sprzedaż. Ożywienie budowlane widać gołym okiem, a jeśli ktoś nie widzi, w przekonaniu tym utwierdzać go ma coraz bardziej zdecydowany marketing branży deweloperskiej, mający na celu nakręcenie sprzedaży i wzrostu cen.
    Czy to wszystko znaczy, że na rynek wróciła prosperity? Czy budujący i inwestujący mogą już zacierać ręce, a kupujący drżeć o powtórkę z lat 2006-08, gdy doszło do cenowej galopady, a wręcz paniki, popychającej setki tysięcy ludzi do zakupów mało racjonalnych, czasem wręcz rujnujących finansowo? Z kilku powodów nic takiego nie powinno się wydarzyć.

    Mniej domów, więcej mieszkań

    Ogólne dane Głównego Urzędu Statystycznego, dotyczące budownictwa mieszkaniowego w województwie łódzkim, wciąż są dość pesymistyczne. W styczniu i lutym 2015 roku oddano do użytkowania w całym regionie zaledwie 984 mieszkania, czyli o 12,5 procent mniej niż rok temu. Nie są to jednak dane jednoznaczne. GUS pod zbiorczym hasłem "mieszkanie" rozumie zarówno lokale w blokach mieszkalnych, jak i domy jednorodzinne, przy czym te drugie są zdecydowanie liczniejszą kategorią (około 80 proc. całości). Okazuje się, że za ogólny spadek odpowiada zmniejszająca się (o 18,6 proc.) liczba oddawanych domów prywatnych. Natomiast w analizowanym okresie o 15,5 proc. wzrosła liczba ukończonych mieszkań deweloperskich i jest to wynik głównie tego, co dzieje się na rynku łódzkim. A patrząc na rozpoczęte w ostatnich miesiącach inwestycje, można podejrzewać, że w ciągu najbliższych dwóch lat będziemy notować kolejne wzrosty. Po latach kompletnego marazmu rozpoczęła się budowa dużych, jak na łódzkie realia, obiektów, liczących po 200--300 mieszkań. W pewnym sensie symboliczne jest, że właśnie teraz jeden z deweloperów nabył fragment działki po zakładach Norbelana, która to działka, po zburzeniu fabryki przez poprzedniego właściciela, stała pusta przez 10 lat.

    Narodowy Bank Polski opublikował właśnie obszerny raport dotyczący rynku nieruchomości w największych polskich miastach w 2014 r. Hasłem przewodnim jest stabilizacja, lecz trochę inna niż w latach ubiegłych. Nie ma już mowy o "umiarkowanych" spadkach, a raczej o lekkiej zwyżce cen, o skróceniu czasu sprzedaży i spłyceniu różnicy między dużą podażą a małym popytem. NBP zauważa, że ceny na rynku pierwotnym wzrosły we wszystkich metropoliach za wyjątkiem Warszawy, gdzie średnią obniżyło dostosowanie oferty do kryteriów programu "Mieszkanie dla młodych".

    W IV kwartale 2014 roku średnia cena ofertowa metra kwadratowego nowego mieszkania w Łodzi wyniosła 4861 zł. Rok wcześniej, o tej samej porze - 4768 zł. Wzrost wyniósł więc około 2 procent. Niewiele, ale wektor skierowany jest w górę, a nie w dół.

    Kto kupował w tym czasie i kupił taniej, wie, że wciąż z deweloperami można rozmawiać o rabatach. Wydaje się jednak, że elastyczność sprzedających nieco spada. Świadczyć o tym może średnia cena transakcyjna, czyli odzwierciedlająca faktyczną cenę z aktu notarialnego. W końcówce ubiegłego roku wyniosła ona 4656 zł. Różnica między ceną ofertową a transakcyjną wyniosła więc 4,4 proc. To mniej niż we wcześniejszych kwartałach - jeszcze wiosną 2014 r. różnica ta wynosiła 8,9 procent. To spłycenie sprawiło, że w ciągu roku zanotowaliśmy wzrost realnej ceny transakcyjnej na rynku pierwotnym o 5,3 proc.

    CZYTAJ DALEJ NA NASTĘPNEJ STRONIE
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama